„Rok potopu” – Margaret Atwood

Rok potopu, Margaret Atwood„Rok potopu” Margaret Atwood to drugi tom trylogii „MaddAddam”. Pierwsza część „Oryks i Derkacz” była nominowana do Booker Prize i Orange Prize. Czy drugi tom okaże się równie ciekawy, jak pierwszy? Czy spotkamy w niej te postacie, które już znamy? Margaret Atwood stała się jedną z najbardziej rozpoznawanych kanadyjskich pisarek, ale wystarczy sięgnąć po trylogię „MaddAddam”, by się poznać tego przyczynę. Autorka książki „Oryks i Derkacz” pokazała czytelnikom przerażającą wizję niedalekiej przyszłości. W „Roku potopu” opisuje katastrofę, o której była już mowa w pierwszej części, ale pokazuje ją z innej perspektywy.

Upadek świata przepowiada Adam Pierwszy, założyciel sekty religijnej Boży Ogrodnicy. Mówi o tym, że ludzkość czeka potop, ale inny niż ten biblijny, bo bezwodny. Jego grupa chwali naturę i dąży do ocalenia ziemskiej flory i fauny. Czas apokalipsy się zbliża i dochodzi do niej w roku dwudziestym piątym. Wcześniej wiele istot żywych poddano wszelkiego rodzaju mutacjom. Miało to służyć człowiekowi, ale wszystko wymknęło się spod kontroli, a ludzkość wyginęła z powodu epidemii.

W sekcie o charakterze ekologiczno-religijnej żyły Ren i Toby. One dwie ocalały z zapowiadanego potopu, ale czy oprócz nich ktoś jeszcze przeżył? W powieści opisana została historia tych dwu bohaterek. Pierwsza została tancerką na trapezie, w klubie ze striptizem, ale wcześniej wychowywała się u Bożych Ogrodników. Natomiast Toby odnalazła w tej sekcie azyl, ponieważ wcześniej doświadczyła wiele zła ze strony swojego szefa i uciekła z tego opanowanego przez korporacje świata. Mimo, że nie do końca zgadza się Bożymi Ogrodnikami, tylko z nimi może poczuć się w miarę bezpiecznie.

Cała historia napisana została w taki sposób, byśmy poukładali sobie ją z kawałków. Poznajemy kilka perspektyw, czasami dotyczących tych samych wydarzeń. Mamy do czynienia z trzecioosobową narracją, odkrywającą losy Toby, albo Ren. Oprócz tego każdy rozdział otwiera przemówienie Adama Pierwszego i pieśń religijna Bożych ogrodników. Dzięki temu poznajemy system wartości sekty oraz ich wierzenia. Stoją oni w opozycji do tego, co dzieje się na świecie. Nie chcą leków poprawiających wygląd, ulepszonego jedzenia, czy traktowania Ziemi tak, jak by się było jej właścicielem i panem. Boży Ogrodnicy pragną powrotu do ładu i porządku w naturze, gdzie każda, nawet najmniejsza istota jest pełnoprawną częścią ekosystemu. Sekta stanowi mniejszość, ponieważ większość ludzi podporządkowała swoją wolność i przekonania korporacjom, w zamian za ułudę lepszego i dłuższego życia. Boży Ogrodnicy uważają, że firmy farmaceutyczne w swoich lekach tak naprawdę dają ludziom uzależnienia i choroby.

Kiedy dochodzi do „Bezwodnego Potopu” okazuje się, że epidemia nie dosięgnęła Toby i Ren. Przeżyły też Dzieci Derkacza, znane z poprzedniej części. Losy obu kobiet złączą się właśnie przez apokalipsę, ponieważ choć wcześniej się znały, nie były sobie szczególnie bliskie. Margaret Atwood splata losy bohaterów z postaciami, które znamy z poprzedniej części. Dowiemy się, co je łączy z Jimmym (Yeti), Oryks i Derkaczem.

W powieści „Rok potopu” autorka pokazuje jak dochodzi do zagłady z perspektywy głównych bohaterek. Poznajemy ich losy stopniowo, a całą historię układamy z rozsypanych kawałków. Wprawdzie pisarka nie skupia się na opisach miejsc, ale przedstawia uczucia głównych postaci. Widzimy, jak rozpadają się relacje międzyludzkie. Nie ma tu miejsca dla prawdziwej miłości, czy do dziecka, czy drugiego człowieka. Wszyscy są obdarci z głębszych emocji, z małymi wyjątkami, ale czy one wystarczą, by ludzkość przetrwała? A może zwyciężą świniony – zmutowane prosiaki, które kojarzą się przede wszystkim z „Folwarkiem zwierzęcym” Orwella?

Powieść „Rok potopu” jest dystopią, ale szybko zobaczymy, że Margaret Atwood opowiada o współczesności. Przez to ta wizja jest podwójnie przerażająca. Ludzkość ulega zezwierzęceniu, trwa walka o byt, ale czy zwyciężą najsilniejsi, czy też ci u których tlą się jakieś uczucia? Tutaj widzimy dopiero początek tej drogi, niepozbawiony brutalności oraz pełen mroku. Jednak Atwood trochę się dystansuje od tego świata, posługując się czarnym humorem. Odbiorca po lekturze będzie miał o czym myśleć, a także niecierpliwie czekał na trzeci tom trylogii.

  1. Aj, na Atwood ostrzę sobie zęby od pewnego czasu, ale jak na razie nie mogę się zgrać z tą autorką – może przy okazji najbliższej wizyty w bibliotece uda mi się trafić na którąś z pozycji tej pisarki.

    P.S. Szkoda, że opisywana trylogia nie została wydana w twardej oprawce – takie pozycje zdecydowanie ładniej prezentują się na półce 🙂

    • Fakt, twarda oprawa zawsze lepiej się prezentuje, a i trwałość takiej okładki jest nieporównywalna.
      Dopóki nie trafiła na trylogię „MaddAddam” nie miałam pojęcia o tym, że Margaret Atwood ma tak wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *