„Serce królowej” – Elizabeth Chadwick

"Serce królowej" - Elizabeth ChadwickEleonorę Akwitańską miałam okazję poznać dzięki książce Elizabeth Chadwick pt. „Pieśń królowej”. Była to powieść otwierająca trylogię, dzięki której przenosimy się do XII wieku i oglądamy niezwykłą władczynię. Najpierw poznajemy Alienor jako młodą dziedziczkę. Nastolatka musi poślubić Ludwika, następcę francuskiego króla. Szybko się okazuje, że para samodzielnie będzie sprawowała władzę, bo Ludwik VI umiera krótko po ślubie młodej pary.

W powieści „Serce królowej” śledzimy losy dojrzałej Alienor. Kobiety, której małżeństwo z Ludwikiem VII zostało rozwiązane. Teraz jest żoną Henryka II, księcia Normandii i hrabiego Anjou, przyszłego władcy Anglii. Do ślubu doszło zaledwie sześć tygodniu po unieważnieniu poprzedniego małżeństwa. Widzimy jak Henryk walczy o władzę, tłumi wszelkie objawy buntu i sprzeciwu. Ma zamiar stawać się coraz silniejszym władcą i nie przebiera w środkach. Jednocześnie oczekuje od żony kolejnych potomków, którzy przedłużą jego ród.

Ludwik VII nie doczekał się syna ze swojego związku z Alienor. Jednak teraz królowa rodzi Wilhelma, a potem kolejne dzieci. Niemal cały czas jest w ciąży. Gromadka się powiększa, ale życie bohaterki nie jest usłane różami. Umiera najstarszy syn, a Henryk okazuje się niewiernym mężem. Na dodatek zmusza Alienor, by wychowywała jego dziecko ze związku z inną kobietą. Para oddala się od siebie, ponieważ Henryk nie szanuje swojej żony i nie dzieli się z nią swoimi problemami.

Eleonora Akwitańska została pokazana w tej powieści jako niezwykle silna osoba. Kobieta, która przełamuje stereotypy. Wprawdzie spełniała swoje zadania jako matka królów, ale w powieści pokazano, że chciała czegoś więcej. Próbowała wpływać na decyzje swego męża, czy raczej być jego doradcą. Jednak Henryk okazał się człowiekiem słabym, którego bardziej cieszył wianuszek pochlebców, niż mądra żona. Różnice zdań prowadzą małżonków do konfliktu.

Elizabeth Chadwick nie tylko pozwala czytelnikom śledzić wydarzenia historyczne i poznawać rolę jaką w nich odegrała Alienor. Pisarka przybliża nam również realia epoki, w której żyli opisywani bohaterowie. Widzimy przede wszystkim, że niezależnie od stanu społecznego, wszystkie kobiety rodząc kolejne dzieci wiele ryzykowały. Nieustanne ciąże wyniszczają organizm królowej, a moment porodu to stan pomiędzy życiem, a śmiercią. Nawet kiedy wszystko szczęśliwie się udało, nie było gwarancji, że dziecko doczeka wieku dorosłego. Tak dzieje się również z potomkami najmożniejszych. Dostrzegamy również, że śmierć zbierała żniwo także wśród nieletnich dziedziców.

W powieści „Serce królowej” nie zabraknie intryg politycznych. Szczególnie ciekawy jest wątek Thomasa Becketa, który najpierw cieszy się uznaniem Henryka jako kanclerz. Władca ułatwia mu sięgnięcie po arcybiskupstwo Canterbury, a potem między królem a Becketem narasta konflikt, zakończony męczeńską śmiercią tego ostatniego. Ostatecznie arcybiskup został świętym, a nawet patronem Anglii. Elizabeth Chadwick nie tylko przedstawiła wydarzenia historyczne, ale spróbowała oddać uczucia, które targały bohaterami. Nie zabraknie emocji, które sprawiają, że Alienor staje się osobą z krwi i kości, której motywacje rozumiemy coraz lepiej.

Dzięki tomowi „Serce królowej” mamy okazję poznać dojrzałą władczynię, która pragnie przede wszystkim tego, by oddano jej to, co należne. Dąży do uznania jej roli, ale nie jako pokornej matki potomków Henryka, tylko jako królowej. Elizabeth Chadwick napisała powieść o losach Alienor w taki sposób, że zadowoli zarówno miłośników powieści historycznych, jak i tych, którzy cenią w literaturze przede wszystkim rozrywkę. Opowieść czyta się bardzo dobrze, choć chwilami przecież królowa Anglii spełnia typowe dla siebie zadania: rodzi kolejne dzieci i zajmuje się gromadką tych, które już posiada. Nawet wtedy widzimy jak niezwykła to osoba, bo większość bohaterów nie dorównuje jej inteligencją, czy równie ciętym językiem. Teraz czekam niecierpliwie na „Tron królowej”, finał tej historii, który w lutym pojawi się w księgarniach.

  1. Cenię sobie twórców, którzy pisząc kilkutomowe sagi, potrafią utrzymać wysoki poziom kolejnych części. Nierzadko pierwsze tomy rozbudzają oczekiwania, którym później nie sposób podołać.

    Jeśli chodzi o „Serce królowej”, to szczególnie ciekawy wydaje mi się wątek z Thomasem Becketem.

    • Rzeczywiście, jest taka tendencja, że drugi tom nie dorównuje pierwszemu. Tutaj obie części trzymają poziom. A wątek z Thomasem Becketem intryguje zwłaszcza w związku z nie do końca wyjaśnioną sprawą jego morderstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *