„Ślepy trop” – Jørn Lier Horst

Ślepy trop, Jørn Lier HorstJørn Lier Horst zyskał już sławę jako autor książek kryminalnych. Oprócz tego, że pisze dla dorosłych, tworzy również świetne książki detektywistyczne dla dzieci i młodzieży. Ten były śledczy ma na swoim koncie sporo powieści. Jutro premierę będzie miała książka „Ślepy trop”. Dziesiąty tom z serii o komisarzu Wistingu uznawany jest za najlepszy. Wydawnictwo Smak Słowa oferuje polskim czytelnikom cztery książki z tej serii. Nie są one wydawane w sposób chronologiczny, ale części można poznawać niezależnie. Do tej pory udało mi się przeczytać „Poza sezonem” z tego cyklu, jednak powieści „Jaskiniowiec” oraz „Psy gończe” również cieszą się dobrą sławą wśród miłośników kryminałów.

Bohater książki „Slepy trop”, William Wisting, ma kłopoty z rozwiązaniem sprawy zaginięcia młodego taksówkarza. Śledztwo utknęło w martwym punkcie. Drobiazgowe badanie nielicznych śladów na niewiele się zdało, wciąż nie natrafiono na trop, na którym można by się oprzeć. Myśli komisarza krążą również wokół córki, która spodziewa się dziecka. Line, dziennikarka śledcza „Verdens Gang”, postanawia wziąć urlop ze względu na swój stan. Urządza nowo zakupiony dom w Larvik i pewnego dnia spotyka swoją koleżankę z podstawówki, Sofie Lund. Kobieta właśnie odziedziczyła spadek po swoim dziadku. Zamieszkała z roczną córeczką w domu, który nie przywoływał zbyt wielu dobrych wspomnień. Frank Mandt nie był zwykłym starszym panem. Prowadził działalność przestępczą. Wnuczka z czasem się dowie, co takiego miał na sumieniu.

Sofie i Line są samotne, nie znają zbyt wielu osób w Larvik, więc zaczynają się przyjaźnić. Córka komisarza pomaga koleżance pozbyć się tego, co pozostało po Starcu. W piwnicy został tylko sejf. Jego zawartość okaże się przełomowa w sprawie, która związana jest z poszukiwaniami zaginionego taksówkarza. W sejfie prócz dokumentów i sporej sumy pieniędzy kobiety znalazły rewolwer. Okaże się, że z tej broni dokonano morderstwa. Wprawdzie sprawca został schwytany, ale czy rewolwer coś zmieni w tej sprawie? Policja odniosła przecież wielki sukces. Morderca młodej kobiety został zatrzymany już po kilkunastu minutach od chwili zabójstwa i wkrótce rusza proces w tej sprawie. Koledzy po fachu Wistinga nabierają wody w usta i nie  pomóc, ponieważ uznali, że sprawa jest już zamknięta. Wszystkie pytania i wątpliwości komisarza zwyczajnie zbywają i ukrywają przed nim ważne elementy układanki.

Komisarz naraża się instytucji, w której pracuje, ale jego zasady moralne nie pozwalają mu postąpić inaczej. Dzięki jego dokładności następuje przełom w sprawie, a odbiorca z wypiekami na twarzy śledzi rozwój akcji. Napięcie rośnie, a rozwiązanie jest oryginalne i nieoczywiste. Każdy miłośnik kryminału powinien być usatysfakcjonowany. Zaletą książki „Ślepy trop” jest realistyczny opis tego, w jaki sposób prowadzi się śledztwo (w Norwegii). Widzimy dokładnie jak działa ta machina, ale czasami i temu systemowi zdarzają się potknięcia.

Bardzo interesująca jest warstwa psychologiczna i społeczna przedstawiona w powieści, bo choć śledztwo jest ważne, dostrzeżemy też, że autor opisuje to, co dzieje się dokoła. Widzimy czym się martwi komisarz. Jednocześnie tęskni za nieżyjącą już matką Line i obawia się o córkę. Wisting nie wie, czy podoła w nowej roli – w końcu ma zostać dziadkiem. Nie jest mu też łatwo pogodzić życia osobistego z pracą. Poznajemy tok myślenia komisarza – zarówno jeśli chodzi o rozwiązywanie zagadek kryminalnych, jak i obserwacje z życia codziennego. Wisting nie tylko dąży do tego, by złapać sprawcę, zastanawia się też nad jego motywacją. Łatwiej prowadzi się dochodzenie, jeśli zna się sposób myślenia sprawcy.

Dobrze się ma gatunek nordyckiego kryminału, zwany na świecie nordisk noir. „Ślepy trop” Jørna Liera Horst jest tego doskonałym przykładem. W tym przypadku historia została pogłębiony o warstwę psychologiczną. Przyznać muszę rację tym, którzy mówią, że Horst z kolejną książką o komisarzu staje się coraz lepszy. Nie znam się na prowadzeniu śledztw, ale sposób jego prowadzenia wydał mi się wiarygodny. Czytałam bardzo dobry kryminał Horsta „Poza sezonem”, który powstał jako szósty. W porównaniu z nim „Ślepy trop” jest jeszcze lepszy, ponieważ nie znalazłam w tym tomie żadnych dłużyzn (mimo, że książka liczy 400 stron), czy sztucznych dialogów. Otrzymujemy opowieść, która nas wciągnie do ostatniej strony.

  1. Podoba mi się idea, by pokazać, jak wiele czynników oddziałuje na psychikę głównego bohatera. Popularne jest przekonanie, że śledczy koncentruje się wyłącznie na swojej pracy, tj. próbie odnalezienia przestępcy, a tymczasem okazuje się, że stróże prawa do również ludzie, którzy bombardowani są przez bodźce zewnętrzne i wszelakiej maści czynniki, skutecznie utrudniające koncentrację li tylko na jednym celu 🙂

    • Tutaj pokazano, że trudno pogodzić życie codzienne z pracą śledczego. Jednocześnie widać, że to nie żadni superbohaterowie, a zwykli ludzie, którzy ciężko pracują i mają szansę odnieść sukces, jeśli skrupulatnie zajmą się śledztwem. Częściej czytają akta, niż biorą udział w pościgach, czy wymachiwaniu bronią. 🙂

  2. Pingback: „Szumowiny” – Jørn Lier Horst | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *