„Smak suszy” – Tomasz Sekielski

Smak suszy, Tomasz SekielskiNajnowsza książka Tomasza Sekielskiego, to drugi tom trylogii „Susza”. Po pierwszej części thrillera pisarz pozostawił czytelników w niepewności, nie dając odpowiedzi na pytania, które pojawiały się podczas lektury. Otwarte i efektowne zakończenie tylko narobiło apetytu, ale „Smak suszy” jeszcze nie wszystko nam wyjaśni. Powieść zabierze nas do świata brudnej polityki, która powiązana jest ze zorganizowaną przestępczością. Zresztą trudno odróżnić jednych od drugich, ponieważ na szczytach nikt nie ma czystych rąk. Czy to będzie chodziło o władzę, czy o biznes.

„Zapach suszy” rozpoczyna się po drugim zamachu, do którego doszło w Polsce. Terroryści wysadzili samolot lecący do Rzymu. Prezydent Rzeczypospolitej wydaje orędzie o wprowadzeniu stanu wojennego. Za kulisami wielkiej polityki trwa walka o władzę. W tym wyścigu nikt nie ma reguł. Tylko Agnieszka Ossowska, pani prokurator, jest ponad to wszystko. Ona ma za zadanie rozwikłać zagadkę zamachów. Jednak odkrywanie prawdy okazuje się niezwykle niebezpieczną czynnością. Prokurator nadepnie na niejeden odcisk, szybko się okaże, że jej życie też jest zagrożone.

Oba zamachy sprawiły, że społeczeństwo ze strachu się radykalizuje. Najbardziej boi się Witold Rudzki, minister  sprawiedliwości. Ofiarami zamachów, jak do tej pory, zawsze były osoby powiązane ze sobą jednym wydarzeniem z przeszłości. Ten pewny siebie człowiek nagle traci grunt pod nogami i zaczyna się czuć jak ofiara. Nagle role się odwróciły i minister staje się zwierzyną, ale nie ma pojęcia, kto jest myśliwym. Przeciwko sobie ma naprawdę wielu ludzi, nawet prokurator Ossowska, która czuje, że Rudzki próbuje manipulować jej śledztwem.

Praca kobiety nie dość, że nie należy do najłatwiejszych, to jeszcze prowadzi do trudnych do wyobrażenia i najmroczniejszych zbrodni. Agnieszka Ossowska powolutku, drobnymi krokami dochodzi do prawdy. Trafia na powiązania, które wydają się nieprawdopodobne. Nie wie jeszcze do końca, ile zła pozostało w ukryciu. W „Smaku suszy” mamy do czynienia nie tylko z terroryzmem, ale też handlem żywym towarem, pedofilią, a nawet kanibalizmem. Najbogatsi okazują się zepsuci pod każdym względem. Są gotowi zapłacić każde pieniądze dla chwili przyjemności czy dla poprawy urody. Kategorie moralne nie stoją tu na przeszkodzie.

W tym brudnym świecie o prawdę walczy tylko prokurator Ossowska. Jednak ponosi konsekwencje swoich działań. Musi znieczulać się alkoholem, by znieść całe zło, z którym przychodzi jej się zmierzyć. Mimo tej wady trudno nie polubić tej postaci, choćby za to, że jest inna. Ale jedno łączy ją z negatywnymi postaciami – jest równie ambitna i zdeterminowana, by osiągnąć cel. Równie ciekawa okazuje się inna postać kobieca, Karolina van der Oord, piękna i bezwzględna właścicielka kliniki „Mysterium Vitae”.

Tomasz Sekielski w „Smaku suszy” pokazuje fikcyjną polską rzeczywistość, ale sprawia ono wrażenie bardzo prawdopodobnej, choć nie ma tu żadnego pocieszenia dla nas jako społeczeństwa. Widzimy świat w którym dominuje zło najgorszego rodzaju. Są skorumpowani politycy, bandyci z kraju i zagranicy. Następuje rozkład państwa, który potęguje jeszcze klęska suszy. Latem 2016 roku przyroda zdaje się  doskonale rozumieć ludzkie nastroje. Pisarz rozpoczyna każdy rozdział cytatem z Biblii. Księga stanowi kontrast dla poczynań większości bohaterów, a także wprowadza apokaliptyczny klimat. Widzimy okrutny świat, choć pisarz nie przesadza z makabrycznymi obrazami. Ważna jest dobrze skonstruowana fabuła oraz wartka akcja. Wiele wątków jeszcze nie zostało rozwiązanych, więc trzymani jesteśmy w napięciu. Teraz pozostaje czekać na finał. Ciekawe, czym nas zaskoczy Tomasz Sekielski?

  1. Takie political fiction to niekiedy bardzo interesujące lektury, szczególnie wtedy, kiedy autor jako materiał wyjściowy bierze rzeczywistość bardzo zbliżoną do aktualnej i próbuje rozważań różne scenariusze wydarzeń, do których nie doszło, ale które są prawdopodobne. Kto wie, może część opisywanych zdarzeń, za kilka lat, będzie mieć miejsce naprawdę?

    • Tutaj mamy najczarniejszy scenariusz z możliwych, więc lepiej żeby nic z tego nigdy się nie wydarzyło. Niestety są to tylko pobożne życzenia, ponieważ pisarz nawiązuje choćby do tego, co się działo niedawno Ukrainie.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *