„Smocza Straż. Powrót Zabójców Smoków” – Brandon Mull

Powrót Zabójców Smoków, Brandon MullTrudno uwierzyć, że pierwszy tom „Baśnioboru” wyszedł w 2006 roku. Od tego czasu upłynęło kila ładnych lat, a pisarz stał się twórcą znanym i cenionym przez młodzież. Troszkę zazdroszczę nastoletnim czytelnikom, że mają właśnie takie fantastyczne książki do wyboru. Po „Baśnioborze” przyszedł czas na kontynuację, czyli „Smoczą Straż”. Teraz przetłumaczone i wydane zostały wszystkie części. A ja sięgnęłam po ostatni, piąty tom „Powrót Zabójców Smoków”. Jakie przygody czekają na głównych bohaterów?

Kendra i Seth to już nie te same dzieciaki, co na początku. Nic dziwnego. Czeka na nie najtrudniejsze wyzwanie. Chcą powstrzymać Celebranta, króla smoków, przed opanowaniem świata. Niestety przewagę mają smoki. Ich możliwości są ogromne. Jak taka para nastolatków mogłaby im stawić czoła? Oczywiście potrzebują sojuszników i wielkiego wsparcia. Na razie jednak nic im nie przychodzi zbyt łatwo.

Bohaterowie szukają sposobu na pokonanie Celebranta. Rozdzielają się, by działać szybciej i wykonać kolejne zadania. Seth posiada wsparcie jedynie ze strony malutkiego Calvina, który zazwyczaj przebywa w kieszeni chłopaka. Czy tak niewielka istota może pomóc? Z kolei Kendra czuje się źle, ponieważ musi wybierać: czy pomóc Paprotowi, czy służyć Smoczej Straży? W krainie wróżek też nie dzieje się dobrze. Dylematów bohaterom nie brakuje.

Jedynym ratunkiem jest odnalezienie legendarnych zabójców smoków. Ich moce są wielkie, ale czy uda się to wykonać i zrobić na czas? Seth zbiera kolejne fragmenty Klejnotów Eteru. Trwa nierówna walka z czasem. Bohaterowie przemierzą chyba cały świat. Co ciekawe, trafią nawet do Polski. Ten wątek z pewnością spodoba się wszystkim polskim czytelnikom.

Nie będę streszczać książki, ponieważ nie należy zdradzać zbyt wiele z tej historii. Akcja toczy się bardzo szybko i mimo, że powieść liczy aż 600 stron, pochłania się ją w kilka wieczorów. Dużym atutem powieści są żywe dialogi. One rozpędzają tę opowieść, ale napisane zostały w taki sposób, że świetnie się je czyta. Oczywiście atutem książki są też główne postacie. Widzimy ich problemy i dylematy oraz wybory, jakich dokonują. Postacie się zmieniają i dojrzewają wraz z kolejnym tomem. Stopniowo stają się coraz bardziej dojrzali, szybko uczą się na podstawie własnego doświadczenia.

Każdy rozdział „Powrotu Zabójczych Smoków” pokazuje losy jednego z bohaterów i urywa się w momencie kulminacyjnym, więc to również powoduje, że trudno się oderwać od książki. Oczywiście cała seria napisana został z epickim rozmachem. Brandon Mull stworzył fantastyczny świat, w którym bohaterowie dysponują niezwykłymi mocami. Mimo tych możliwości muszą przede wszystkim posługiwać się rozumem i umiejętnościami godnymi najlepszego szachisty. Nawet jeśli taktyka trochę zawiedzie, dzieciaki wiedzą, że mają siebie nawzajem i mogą liczyć na swoje wsparcie. Warto też przypomnieć, że prócz Kendry i Setha, mamy jeszcze ich kuzynostwo oraz ich przygody. Brandon Mull w ciekawy sposób spiął wszystkie nierozwiązane wątki z poprzednich części i dał czytelnikom naprawdę świetny kawałek fantastyki. Myślę, że młodzież ceniąca sobie opowieści fantasy powinna być zachwycona.

PS Powieść została przełożona na język polski przez Rafała Lisowskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *