Prawie dekadę temu czytałam książkę „Dave Grohl. Oto moje (po)wołanie” Paula Brannigana. Teraz lider zespołu Foo Fighters sam postanowił zabrać głos. Kiedy muzyk napisze wspomnienia, można podchodzić do nich z dystansem. Czy będą wiarygodne? Jeśli autor wystawia sobie słodką laurkę, lektura okazuje się niestrawna. Takie pytania przychodziły mi do głowy, zanim po raz pierwszy otworzyłam książkę „The Storyteller. Opowieści o życiu i muzyce”. Napisał ją człowiek, którego wielu z nas kojarzy za sprawą zespołu Nirvana oraz Foo Fighters. Łatwo się domyślić, że taka osoba ma wiele do opowiedzenia.
Poznajemy muzyka, który grał ze swoimi zespołami na całym świecie i niejedno widział. Kim był, zanim stał się osobą rozpoznawaną na całym świecie? Jak to się stało, że trafił do Nirvany? Chcielibyśmy wszystko wiedzieć od razu, ale Dave Grohl zaczyna od wstępu. Wprowadza nas w swój świat, pokazuje własne wnętrze. Mówi tak: „Nigdy nie kolekcjonowałem rzeczy, wolę kolekcjonować chwile” (s.11). Właśnie te szczególne momenty zobaczymy w książce „The Storyteller”.
Opowieści Dave’a skupiają się nie tylko na przeszłości. Muzyk zaczyna od przedstawienia najbliższych. Opowiada o swoich córkach. Odkrywamy, że Grohl jest z nich bardzo dumny. Cieszy go, że złapały muzycznego bakcyla. Jest świadomy tego, jak ważną rolę ma do odegrania, jako tata. Chce być obecny w życiu córek znacznie bardziej, niż jego własny ojciec. W książce opowiada, jak ważną osobą w jego życiu była i jest matka.
Młody Dave Grohl dorastał w niezamożnej rodzinie i nic nie wskazywało na to, że wyrośnie na muzyka. Chłopak jednak szybko zaczął wykazywać talent muzyczny i miłość do dźwięków. Szczególnie interesowała go perkusja. W domu jednak nie da się bębnić bez przeszkadzania innym. Dlatego warto znaleźć sposób. Grohl ćwiczył na poduszkach, a nawet wybijał rytm zębami. Był samoukiem. Z czasem okazało się, że niektóre jego nawyki były niewłaściwe, np. w pewnym momencie dowiedział się, że nie tak trzymał pałeczki.
Dzisiaj nie jest trudno, gdy mamy ochotę odkrywać ukochaną muzykę. Wystarczy włączyć komputer, albo telefon. Jednak wtedy, gdy Grohl dorastał, trzeba było szukać inspiracji inaczej. Dlatego muzyk pokazuje nam osoby, które ułatwiły mu drogę w poszukiwaniach własnej ścieżki. Czy to będzie punk czy jazz, Dave oddaje się jej cały. Dlatego porzuca szkołę i jeszcze jako osiemnastolatek bez matury rusza w drogę z pierwszą kapelą, z zespołem Scream, oczywiście jako perkusista. Nie jest mu łatwo, ale nabierał szlifów. Okażą się bezcenne, gdy już będzie grał w Nirvanie.
Kiedy czytamy opowieści muzyka, zaskoczyć może nas dar opowiadania Grohla. Snuje swoje gawędy w taki sposób, że nie raz się zaśmiejemy. Potrafi być zabawny, ale też szczerze wyznaje to, co niewygodne. Nie unika najtrudniejszych kwestii, czy będą dotyczyły Kurta Cobaina, czy nieżyjącego przyjaciela Jimmy’ego. Grohl skupia się nie tylko na Nirvanie, opowiada o powstaniu Foo Fighters czy graniu ze słynnymi ludźmi w różnych, często zaskakujących sytuacjach.
Dzięki książce „The Storyteller” mamy okazję poznać człowieka, który pozostał skromnym chłopakiem z sąsiedztwa. Grohl nie stał się próżną gwiazdą, a zwyczajną osobą, z którą można by się łatwo zaprzyjaźnić. Muzyk pokazuje swoją skromność w sytuacjach, gdy pisze o spotkaniach z innymi gwiazdami. Czuje wdzięczność, gdy może z nimi chwilę pograć. Nie uważa się za kogoś wyjątkowego.
Lider Foo Fighters spisał swoje wspomnienia w niechronologiczny sposób, ale nie mamy problemu, by sobie je dokładnie poukładać. Sam pomysł na napisanie tych historii wziął się w czasie pandemii. Wtedy artyści nie mogli grać koncertów dla wielotysięcznej widowni. Dave Grohl z nudów zaczął spisywać swoje opowieści na Instagramie, a po jakimś czasie dojrzał do tego, by rozwinąć te przemyślenia i dać swoim fanom książkę. Powstała książka pozytywna, na przekór czasom, w jakich muzyk spisywał swoją historię. Pokazał nam oblicze człowieka zarażającego energią. Nie znajdziemy tu taniej sensacji, czy kontrowersyjnych wypowiedzi. Grohl chce pokazać nam, że warto dążyć do celu i być sobą. Opowiada o sobie w sposób niepozbawiony humoru. Podczas lektury książki czujemy się zaproszeni do jego świata i wychodzimy z niego czując jeszcze więcej sympatii do autora, niż przed lekturą książki „The Storyteller”. Warto też czytając posłużyć się specjalną playlistą muzyczną dostępną np. poprzez Spotify.
PS Książkę na język polski przełożył Adam Zdrodowski.