„Smutek aniołów” – Jón Kalman Stefánsson

Smutek aniołów,  Jón Kalman Stefánsson„Smutek aniołów”, Jóna Kalmana Stefánssona to druga część trylogii. Pierwszy tom: „Niebo i piekło”, ukazał się w 2011 roku, również nakładem wydawnictwa W.A.B. Autor nie jest może w Polsce dobrze znany, ale u siebie w kraju w 2005 roku, został laureatem Islandzkiej Nagrody Literackiej. Jón Kalman Stefánsson pisze opowiadania, powieści oraz wydaje tomiki poezji. O wierszach wspominam nieprzypadkowo – „Smutek aniołów” to powieść bardzo poetycka.

Samo słowo Islandia wystarczy, by w myślach przywołać obraz krainy niezwykle surowej. Miejsca, w którym człowiek musi zmagać się z naturą, by przetrwać. Akcja powieści rozpoczyna się w kwietniu, miesiącu, który nam się kojarzy z początkiem wiosny. Tu nic bardziej mylnego. Jeden z bohaterów, listonosz Jens, który zajmuje się roznoszeniem poczty, po prostu przymarza do siodła swojego konia.

Poznajemy historię młodego chłopaka, sieroty. Do końca powieści nie dowiemy się, jak mu na imię. Bohater obserwuje surowy świat, ale przede wszystkim przygląda się ludziom, których spotyka w swym życiu. Chłopiec jest niezwykle wrażliwy, nastawiony na odbiór uczuć innych osób. Wręcz chłonie ich emocje, próbując zrozumieć drugiego człowieka. Stara się w miarę możliwości pomagać innym, nawet jeśli będzie go to wiele kosztowało.

W pewnym momencie wyrusza w trudną wyprawę wraz z listonoszem Jensem. Chłopiec i mężczyzna zmagają się podczas podróży z żywiołem. Prowadzą walką z naturą i nie mamy pojęcia, kto w tych zmaganiach będzie zwycięzcą. Jednak tak jak w opowiadaniu „Stary człowiek i morze” Ernesta Hemingwaya dowiemy się, jak trudno jest złamać człowieka, choć można przecież łatwo go pokonać. Tutaj nasuwa mi się jeszcze jeden tytuł kojarzący się z walką z przyrodą: „Moby Dick” H. Merville’a.

Olbrzymi Jens i drobny chłopiec staną się dla siebie oparciem. Okaże się, że listonosz będzie potrzebował pomocy właśnie kogoś takiego, jak główny bohater. W czasie walki z wiatrem, zimnem i śniegiem, bohaterowie poszukują sensu życia. Im trudniejsze są te zmagania, tym łatwiej im odnaleźć sens własnej egzystencji. W zmaganiach z przyrodą pomaga słowo. Ono właśnie jest niezwykle ważne dla chłopca. Wsłuchuje się w każdą opowieść, chłonie to, co przeczyta oraz wszystko, co opowiadają inni. Jeśli chodzi o wybór odpowiednich lektur, jedna z bohaterek mówi do chłopca: „wybierz to (…), co jest… inne, żeby… słowa nie siedziały nieruchomo na stronie, tylko wzbijały się w powietrze i dodawały nam skrzydeł, nawet jeśli nie mamy gdzie latać” (s. 219-220).

Mieszkańcy Islandii opisani w powieści powinni być istotami bardzo przyziemnymi. Muszą wytrwać w tym zimnie, a kiedy zrobi się cieplej, ciężko pracować, by przeżyć do następnej wiosny. Jednak nic bardziej mylnego, oni właśnie tęsknią za ciekawą opowieścią. Słowem, które pozwoli im się wyrwać do innego świata, mimo, że nie ruszają się z miejsca. To umożliwia jedynie literatura. Dlatego chłopiec z takim wielkim pożądaniem patrzy na książki, należące do ludzi, z którymi się zetknie podczas podróży. Oczywiście niektórzy mają odmienne zdanie na ten temat. Dziewczyna, w której podkochuje się chłopiec mówi: „Bo nadmiar poezji czyni ludzi miękkimi, stają się nieudaczni i słabi” (s. 117). Jednak według głównego bohatera, wiersze mogą być niebezpieczne.

„Smutek aniołów” w pewnym sensie jest powieścią drogi. Nie potrafimy określić, kiedy rozgrywa się akcja powieści, ale bohaterowie czują się, jakby wyszli poza czas: „Wyszli ze świata i zostali skazani na włóczęgę w niepogodę, gdzieś na uboczu życia przez najbliższe tysiąc lat, niektórzy spośród żywych będą ich widzieć jako niejasne przeczucie w półśnie, jako odległą rozpacz, której nic nie ulży, a już najmniej czas” (s. 333). Właśnie ten poetycki język wyróżnia tę powieść. Sprawia, że razem z bohaterami zmagamy się z bezkresną zimową przestrzenią. Jednocześnie uwrażliwiamy się na tak ważne dla chłopca słowo i literaturę oraz przeżywamy razem z nim ludzkie słabości, radości, uczucia przyjaźni, czy miłości. Emocji nie zabraknie, zwłaszcza poczucia samotności na skutym lodem świecie. „Smutek aniołów”  to również taka powieść, która zmusza do zadawania sobie pytań natury filozoficznej, ale też (co jest bardzo ważne dla mnie) pozwalająca cieszyć się pięknym słowem.

    • Nie czytałam pierwszego tomu, choć wydawca zapewnia, że książki można czytać niezależnie. Za to pierwsza część wzbudziła zachwyt nie tylko na Islandii. Polskie opinie też były bardzo pozytywne – zwłaszcza chwalono ją za klimat i nastrój, więc sądzę, że stylistyka obu powieści jest podobna.

      • Czytałam pierwszy tom książki Stefanssona pt. „Niebo i piekło” i gorąco polecam ją każdemu, komu podobał się „Smutek aniołów” , klimat jest tak samo cudowny i poetycki, chyba nawet jeszcze bardziej smutny, tajemniczy, surowy i mroczny. Ciekawa jestem czy trzecia część trylogii już się w ogóle ukazała, może wie ktoś coś na ten temat?

  1. Oooo, to musi być bardzo nostalgiczna, melancholijna opowieść, bardzo w moim guście! Z wielką chęcią bym przeczytała, bo zapowiada się wyjątkowo atrakcyjnie, przynajmniej dla mnie.

    • Kiedy zobaczyłam, że książka „Smutek aniołów” jest autorstwa islandzkiego pisarza, to złamałam swoją zasadę, by czytać tylko i wyłącznie od pierwszego tomu. Choć oczywiście, gdybym miała taką możliwość, chętnie bym sięgnęła po „Niebo i piekło”.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *