„Sobowtór” – Maciej Siembieda

Sobowtór, Maciej SiembiedaNie recenzowałam do tej pory książek Macieja Siembiedy, co nie znaczy, że nie poznałam żadnej z jego powieści. Miałam okazję wysłuchać audiobooka pt. „444” w wykonaniu Mariusza Bonaszewskiego. Od tego momentu narracja historii z cyklu z Jakubem Kanią ma tylko jeden głos. Niedawno wydany „Sobowtór” jest już siódmą częścią perypetii byłego prokuratora IPN. Mężczyzny, który nijak nie pasuje do współczesnych czasów, gdyż jego rycerskie zasady są nieco średniowieczne.

Już pierwszy kontakt z okładką książki wprowadza czytelnika w stan zaciekawienia. Widzimy postać z szesnastowiecznego obrazu, która łudząco przypomina autora powieści. Kiedy będziemy czytali „Sobowtóra” wciąż nam będzie towarzyszyło pewne uczucie zagubienia, gdyż niektóre wydarzenia wydają się bardzo prawdopodobne, a inne niekoniecznie. Trudno nam będzie oddzielić fikcję literacką od tego, co jest faktem historycznym. Maciej Siembieda nie raz zwiedzie nas na manowce, gdyż okaże się, że to co uznawaliśmy za owoc zbyt wybujałej wyobraźni autora, rzeczywiście miało miejsce.

Właściwa akcja powieści rozpoczyna się w 2016 roku, kiedy Jakub Kania, ekspert od oszustw ubezpieczeniowych w firmie Hathor, dowiaduje się, że pewien znany polityk posiada dwa wyjątkowe obrazy w swojej kolekcji. Wszystko jest objęte tajemnicą, ale pewne informacje wychodzą na jaw. Twórcą owych portretów ma być sam Hans Holbein młodszy. W jaki sposób senator Soboń stał się właścicielem dzieł z XVI wieku?

Zanim jednak dowiemy się czegoś więcej, przeniesiemy się do dwudziestolecia międzywojennego. Poznajemy historię pewnego młodego chłopaka, który interesuje się historią. Zamiast jednak odkrywać tajemnice z przeszłości na krakowskiej uczelni, Kazik staje się pomocnikiem żydowskiego handlarza sztuką. Klimat w kraju zmienia się przed wybuchem wojny, a kiedy do miasta wkroczą Niemcy, groza narasta. Co to oznacza dla Kazimierza i jego pracodawcy? Jak potoczą się ich losy?

Jest jeszcze Gemello, trzeci bohater, który zaskakuje najbardziej. Tajemniczy fałszerz, którego historia rozpoczyna się w czasach napoleońskich i trwa do dziś. Jak to możliwe, że człowiek malujący stylem Hansa Holbeina młodszego działa nieprzerwanie od tak dawna? Wszystkie te tajemnice i zagadki będzie rozszyfrowywał Jakub Kania, choć nie zawsze będzie działał sam. Tym razem otrzyma wsparcie od kuszącej go swymi urokami dziennikarki, Ludmiły Ungier. Czy oznacza to, że związek Jakuba Kani z żoną ulegnie zachwianiu? Mężczyzna taki jak Jakub byłby dla Ludmiły niezłą wisienką na torcie wśród dotychczasowych męskich zdobyczy. Co z tego wyniknie, trzeba oczywiście przekonać się samemu.

Za sprawą powieści „Sobowtór” przenosimy się do świata, w którym sztuka ma wielkie znaczenie. Nie zawsze oznacza to czyste intencje czy zwykłą chęć podziwiania dzieła genialnego twórcy. Słynni malarze są podrabiani, gdyż zawsze znajdzie się naiwny gotowy zapłacić ogromne pieniądze za „cudownie” odnaleziony obraz wielkiego artysty. Zadaniem ludzi, którzy ubezpieczają takie transakcje, jest dojście do prawdy, czy maja do czynienia z oryginałem czy falsyfikatem. Jakub Kania idzie jednak krok dalej, ponieważ chce się dowiedzieć, kim jest Gemello.

Akcja powieści jest wartka, więc historię czyta się bardzo szybko. Niemal połykałam kolejne strony, by Jakub Kania jak najszybciej połączył we właściwy sposób elementy układanki. Wątki historyczne okazały się jeszcze bardziej interesujące niż współczesne (mam słabość do „nauczycielki życia”). Maciej Siembieda świetnie oddawał tło niezależnie od czasów, jakie w danym momencie opisywał, ale wątki z przeszłości intrygują, ponieważ wielu faktów opowiadanych przez autora zwyczajnie nie znamy z lekcji historii. Budzą one naszą ciekawość, podobnie jak warstwa fikcyjna. Nie dziwię się, że książki Macieja Siembiedy są rozchwytywane i wzbudzają zachwyt. Być może inni pisarze zazdroszczą autorowi, że potrafi wymyślić tak fantastyczne historie i posłużyć językiem, który dotrze do każdego. Niektóre błyskotliwe zdania napisane przez Macieja Siembiedę czytałam sobie po wielokroć, gdyż nie tylko mnie bawiły, ale również oddawały istotę sprawy wyrażoną w ironiczny sposób. Teraz pozostaje tylko czekać, jakie niespodzianki szykuje pisarz czytelnikom w ósmym tomie z cyklu z Jakubem Kanią oraz kiedy będziemy mogli po nie sięgnąć.

  1. Książka bardzo dobra aczkolwiek osobiście mocno denerwowała mnie postać ojca Kasi.
    Nie wiem jak autor dalej posunie rozwój wypadków w rodzinie kani ale naprawdę nie wyobrażam sobie by sprawy potoczyły się tak że facet który przez długie lata kompletnie ignorował istnienie córki, na starość postanowił sobie powetować lata w których nie obchodziło go jak jej dorastanie i z tej okazji postanowił wyciągnąć ręce po cudze dzieci by dorastały w jego obecności. I fakt że plan zabrania jego dzieci do Francji robił kompletnie za plecami ich ojca doprowadzał mnie do lekkiego szału.

    • Łatwo zatem sobie wyobrazić, co w takiej sytuacji mógł czuć główny bohater. Myślę, że za tym nadrabianiem ojcostwa kryje się drugie dno, które może się wkrótce wyjaśni, choć może też była o tym mowa w poprzednich częściach, a ja już nie pamiętam?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *