Jan Štifter debiutował w Polsce powieścią „Kolekcjoner śniegu”. Książka bardzo mi się spodobała, więc ciekawa byłam, czy i kiedy pojawi się kolejny tytuł. Właśnie się doczekałam, gdyż niedawno premierę miała pięknie wydana opowieść pt. „Café Groll”. Okładka przyciąga wzrok, tak samo po otwarciu publikacji zwrócimy uwagę na ilustracje czy inny niż zazwyczaj kolor czcionki. W dobie książek wydawanych na byle jakim papierze, w oprawie która niszczy się nawet przy bardzo delikatnym użytkowaniu, jest to coś, co zasługuje na wyróżnienie, choć na razie jeszcze nie wspomniałam ani słowem o zawartości znajdującej się pomiędzy okładkami „Café Groll”.
Jak wyglądało życie w dwudziestoleciu wojennym w Czechach? Autor książki pokaże nam dom publiczny w Czeskich Budziejowicach. Poznajemy młodego Rudolfa Silvę, lekarza, którego zadaniem jest dopilnowanie, by kobiety z domów uciech były zdrowe. Takich przybytków jest tam więcej niż jeden, ale tytułowe „Café Groll” okaże się wyjątkowe. Doktor Rudolf będzie miał okazję poznać wyjątkowe kobiety z „kawiarni”, choć jedna z nich szczególnie zawróci mu w głowie.
Akcja tej historii przenosi nas z końca lat czterdziestych do wspomnień z poprzedniej epoki. Narrację prowadzi Rudolf Silva, który wraca pamięcią do lat młodości. Sytuacja polityczna w kraju zmusiła go do oddania części domu, więc mężczyzna musi zrobić porządki. Pretekstem do rozmyślań o „kawiarni” madame Vlasty Holubovej są znalezione dokumenty medyczne podopiecznych lekarza. Mężczyzna z nostalgią wspomina minioną epokę.
Dowiadujemy się z retrospekcji, w jaki sposób na młodego Rudolfa wpłynęły trzy kobiety. Dwie z nich były prostytutkami, dziś powiedzielibyśmy, że zajmowały się seksworkingiem. Magdalena zakochuje się w doktorze, ale jego wyobraźnię i namiętność rozbudza Anna. Kobieta, która jest legendą Café Groll. Wielu mężczyzn o niej marzy, więc Rudolf czuje się zaintrygowany. Sęk w tym, że ta wyjątkowa piękność unika spotkania z lekarzem tak bardzo, że zaczynamy się zastanawiać, czy w ogóle istnieje.
Jest jeszcze Salomea, bogata dziewczyna, która stanowi przeciwieństwo dziewcząt z przybytku madame Holubovej. Rudolf znajdzie się między namiętnością, a wpojonymi mu zasadami moralnymi. Z jednej strony pragnął pięknych kobiet, a z drugiej zdawał sobie sprawę, jaki jest ich status społeczny. Czy będzie potrafił wyrwać się z sieci zasad, jakie narzuca mu wychowanie? Czy miłość i namiętność muszą iść w parze? Główny bohater będzie rozdarty między pięknymi kobietami, ale czy zada sobie tyle trudu, by zastanowić się nad tym, czy jego zachowanie nie jest przypadkiem raniące dla którejś z trzech kobiet, które go fascynują?
Kiedy podczas lektury wyda się nam, że znamy odpowiedzi na parę pytań, do głosu dojdzie Salomea. Kobieta, która do tej pory miała wszystko, co tylko zapragnęła. Po latach widzimy, jak zmieniła się sytuacja w kraju, a także jak potoczyły się losy bohaterów. Autor świetnie oddaje klimat opisywanej w danym momencie epoki. Czy to będą szalone lata dwudzieste, czy mroczne czasy komunizmu, szybko wczuwamy się w atmosferę. Zmieniają się czasy, ludzie, ale Jan Štifter nie potrzebuje zbyt wielu słów, by zbudować nastrój i ciekawą opowieść. Nie wszystko musi być dopowiedziane, by wpływać na emocje czytelnika. Właściwie trudno nawet nazwać „Café Groll” powieścią, gdyż nie ma tu zbyt wielu wątków. Za to podejmowany temat jest intrygujący i zamknięty w formie skrojonej na miarę. Całość uzupełniają świetne ilustracje, które wykonał Ondřej Dolejší.
PS Powieść na język polski przełożyła Anna Radwan-Żbikowska.