„Solfatara” – Maciej Hen

Solfatara, Maciej HenPowieść Macieja Hena pt. „Solfatara” została wydana przez W.A.B, w serii Archipelagi w czerwcu ubiegłego roku i początkowo wydawało się, że nie zostanie zauważona. Jednak stopniowo zaczęły pojawiać się pozytywne recenzje. „Solfatara” była nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Powieść historyczna, właśnie dostała się do półfinału Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”. Napisana została z rozmachem, imponuje samym wyglądem, ponieważ liczy sobie aż 800 stron, ale to co najlepsze, kryje w swoim wnętrzu.

Akcja powieści rozpoczyna się w lipcu 1647 roku, kiedy w Neapolu wybuchło powstanie ludowe. W królestwie zbuntowali się ludzie, którym nie podobało się wysokie cło i podatki nałożone przez hiszpańskich władców. Na czele rewolucji stanął rybak, Masaniello. Jednak ta historia jest jedynie tłem dla innych wydarzeń. „Solfatara” ma formę powieści szkatułkowej, więc poznamy znaczenie więcej historii.

Fortunato Petrelli, głównym bohater książki oraz narrator, staje się świadkiem historycznych wydarzeń. Przede wszystkim opowiada nam o swoim życiu, cofa się w czasie do lat dzieciństwa i młodości. Szkatułkowość „Solfatary” polega na tym, że prócz licznych retrospekcji otrzymujemy jeszcze kolejne opowieści ludzi, którzy napotkani na drodze życia Petrellego wplatają swoje historie do jego opowieści. Czytelnik chwilami ma wrażenie, że trzyma w rękach kolejne, coraz mniejsze części matrioszki.

Dziesięć dni rewolty stanowią tło powieści, każdy dzień to jeden rozdział. Fortunato prowadził do tej pory „Wiadomości Neapolitańskie” (fikcyjną gazetę), ale zawiesił swoją działalność, by nie narażać niepotrzebnie swojego życia. Jednak każdej nocy dokładnie notuje, jakich wydarzeń był świadkiem oraz co sam robił. Kreśli też historię swojego życia. Niepewność jutra sprawia, ze chce pozostawić coś po sobie.

Bohater ma okazję obserwować Masaniella, przywódcę rewolty. Jego działania powodują, że widzimy w nim człowieka, który z każdym kolejnym dniem staje się coraz bardziej szalony i niezwykle okrutny. Na ulicach Neapolu przelane zostanie, w ciągu tych kilku dni, wiele litrów krwi. Maciej Hen skupia się na dziesięciu dniach rozruchów, ale sama rewolta trwała jeszcze dziewięć miesięcy. Autor pokazuje nam mechanizmy rządzące ludźmi w czasie rewolucji. Zbrodnie z siedemnastego wieku, równie dobrze mogłyby się wydarzyć tu i teraz. Czytając „Solfatarę” oraz oglądając, do czego prowadzą takie zamieszki, natychmiast przypomniałam sobie „Miasto gniewu” Ryana Gattisa, choć akcja tej powieści rozgrywała się współcześnie, w ogarniętym rozruchami Los Angeles.

Wydarzenia historyczne stanowią jedynie drobną część historii. Fortunato Petrelli na prośbę przyjaciela ma wyprowadzić z Neapolu pewną damę. Z czasem się dowie, że ona od sześciu lat nie żyje. Jaka tajemnica się za tym kryje? Bohater w związku z tym co się dzieje wokół niego, chce poznać tożsamość swojej kochanki, by również i ją ochronić. Kim okaże się ta kobieta? Stopniowo poznajemy przeszłość Fortunato, która także była osnuta pewną tajemnicą. Widzimy jego przyjaciół i to, że obracał się w towarzystwie ludzi sztuki. Poznał realnie istniejącego malarza François de Nomé i Didiera Barrę, czy twórcę madrygałów Carlo Gesualda, księcia Venosy.

Początkowo Fortunato Petrelli wydaje się być starzejącym się nieudacznikiem, jednak im lepiej go poznajemy, tym ciekawszą postacią się okazuje. Podobnie dzieje się z historiami, które opowiada. Kolejne szkatułki odkrywają coraz bardziej intrygujące opowieści. Mamy do czynienia z ludzkimi namiętnościami, pragnieniami i uczuciami, które jak tytułowa Solfatara cały czas bulgoczą, wydzielając siarkę, ale w każdej chwili mogą wybuchnąć. Na tym wulkanie położony jest Neapol, a jak mówi jeden z bohaterów, można to w tym mieście poczuć.

„Solfatara” Macieja Hena została napisana świetnym językiem. Autor zastosował stylizację, która nie utrudnia odbioru, a pozwala zachwycać się każdym kolejnym zdaniem. Otrzymujemy wspaniałą ucztę literacką, która zachwyci wszystkich miłośników powieści historycznych oraz literatury z najwyższej półki. Lektura „Solfatary” przywołuje skojarzenia z „Rękopisem znalezionym w Saragossie” Jana Potockiego, czy „Don Kichotem” Miquela Cervantesa. Pisarz odwołuje się też do twórczości swojego ojca, poprzez wprowadzenie do powieści Stefana Ligęzy, bohatera, który pojawia się w książce  „Crimena” napisanej przez Józefa Hena. „Solfatara” jest świetnie napisana, w sposób wręcz misterny, co nie znaczy, że jest trudna w odbiorze, ponieważ książkę czyta się z przyjemnością. Znaleźć tu można zarówno emocje, jak i wątki historyczne, polityczne, czy społeczne. Warto zanurzyć się w tej świetnie skrojonej i szytej z najlepszych materiałów historii.

  1. Czasem mam problem z powieściami szkatułkowymi, ale trzeba się zaprawiać! Chętnie przekonam się, co „Solfatara” ma do zaoferowania, zarys fabuły brzmi ciekawie i mam nadzieję, że nie zgubię jej sensu w natłoku opowieści 🙂

    • Żeby się nie pogubić trzeba książkę czytać dłuższymi partiami. Nie można podczytywać w autobusie, czy tramwaju po kilka stron. 🙂

  2. Bardzo cenię sobie powieści historyczne, w których losy pospolitych ludzi ukazane są na tle wielkiej Historii. Jest to świetne uzupełnienie nagich dat i suchych faktów.

    „Archipelagi” to jedna z ciekawszych współczesnych serii wydawniczych, która stanowi świetną wizytówkę polskiej literatury (jako, że na jej łamach publikowane są dzieła rodzimych autorów) – lubię sięgać po pozycje, które ukazały się na jej łamach.

    • Sama bardzo lubię serię „Archipelagi”, więc często po nią sięgam. „Solfatara” należy do takich książek, które w sposób niezwykle ciekawy łączą historie fikcyjne z prawdziwymi wydarzeniami, a na dodatek przybliżają nam samą epokę.

  3. lubię tę książkę. Raz, że oddaje realia życia w 1642 roku, dwa że jest piękna językowo. Uważam, że należy jej się rozgłos.

  4. Pingback: „Bura i szał” – Aleksandra Zielińska | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *