„Bura i szał” – Aleksandra Zielińska

Bura i szał, Aleksandra Zielińska„Bura i szał” to druga powieść Aleksandry Zielińskiej, należącej do młodego pokolenia pisarzy. Najnowsza książka została wydana przez W.A.B w serii Archipelagi, która obiecuje czytelnikom kawałek dobrej, polskiej literatury. Niedawno ukazały się w tej serii dwie powieści, nominowane i nagradzane w prestiżowych konkursach literackich – „Solfatara” Macieja Hena i „Skoruń” Macieja Płazy.

Książka „Bura i szał” zaczyna się bardzo efektownie, choć niebezpiecznie blisko kiczu, bo od burzy. Kiedy nad domem Lulu przechodzi groźna nawałnica, wraz z nią przybywa jej siostra, tytułowa Bura. Kobieta wygląda jak siedem nieszczęść, ale kiedy pojawia się w rodzinnym domu, pozostałych mieszkańców ogarnia strach. Co przynosi ze sobą Bura?

Właściwie poznajemy tę historię od końca. Będziemy stopniowo odkrywali historię tej postaci. Kobieta cierpi na zaburzenia psychiczne, popada w obłęd. Szaleństwo jest próbą ucieczki od wydarzeń z przeszłości. Trauma z dzieciństwa doprowadziła do tego, że Bura zamknęła się w swoim świecie. Jednak czy ten rodzaj normalności, który oferuje jej świat, jest dla niej do przyjęcia?

W rodzinie głównej bohaterki brakowało miłości i bliskości. Matka również cierpiała z powodu wydarzeń z przeszłości. Doznała straty, z którą nie potrafiła się pogodzić. Czas nie uleczył ran, mimo że założyła rodzinę, urodziła dzieci. Jej córki intuicyjnie wyczuwały, że nie były najważniejsze, ponieważ coś je boleśnie oddzieliło od matki. Dodatkowo więzi komplikowała trudna relacja między dwiema siostrami. Bura i Lulu nie potrafiły się porozumieć, a każda pielęgnowała swój żal.

Główna bohaterka różniła się od dzieci z wioski, dlatego nikt jej nie akceptowały, podobnie jak Leszka Niemoty. Osoby, które różnią się od pozostałych przyzywa do siebie rzeka. Ona chętnie przyjmuje wszystko, nawet inność. Obraz wsi z rzeką w tle nie jest sielski. Nie ma tu miejsca na odmieńców. Dlatego w pewnym momencie Bura ma wyjechać do Krakowa na studia. Rodzina kazała jej zamieszkać u kuzyna Darka, który pracuje jako lekarz, ale problemem jest to, że Bura się go boi. Chociaż mężczyzna i jego rodzina pomagają Burej, pilnują czy bierze leki, wysyłają na terapię, popadanie w szaleństwo nie ustaje.

W książce „Bura i szał” Aleksandry Zielińskiej nic nie jest dopowiedziane do końca. Mimo że powieść właściwie zaczyna się od końca, to jednak trudno przewidzieć, dokąd zaprowadzi nas ta historia. Natomiast stopniowo zaczynamy rozumieć szaleństwo Burej, która właściwie nie ma szans na normalność. Coś takiego w ogóle tu nie istnieje, ponieważ na wsi, w której mieszka bohaterka, może jedynie dostosować się do pozostałych. A tu nie brakuje okrucieństwa, braku akceptacji dla inności, zawiści. Nie ma miejsca dla ludzi kochających, czułych i okazujących słabość.

Aleksandra Zielińska pokazuje małą społeczność, która odrzuca wszystko co inne. Można tak jak Bura skazać się na bycie niewidzialną, czego symbolem staje się imię dziewczyny. Dopiero terapeuta, w którym młoda kobieta się zakocha, zasugeruje jej, że w imieniu Bura tkwi moc silnego i groźnego północnego wiatru zwanego bora, a oznaczającego boga wiatru Boreasza. Czy stąd bierze się wspomniany w tytule szał głównej postaci?

Powieść została napisana w sposób zaskakujący pod względem językowym. Aleksandra Zielińska posiada świetny styl, w którym nie zabrakło gier językowych, czy zaskakujących skojarzeń. Otrzymujemy zarówno proste odwołania do wyliczanek oraz naiwnych piosenek znanych nam z dzieciństwa, a przerobionych przez bohaterkę w stylu: „Bura, lalka nieduża”, jak i nawiązania literackie, a także muzyczne. Oprócz tego obserwujemy rzeź kur, przy dźwiękach kantaty Carmina Burana (tak zatytułowany jest rozdział). Zmysł wzroku, który przyzwyczaja się do szarości, w pewnym momencie zostanie jednak pobudzony przez czerwień. Historia nie jest jednoznaczna, ponieważ została ukazana z perspektywy kobiety, popadającej w szaleństwo. Dzięki temu doświadczymy jej emocji, doznamy wykluczenia, ale też dowiemy się, czy uda jej się pokonać mrok.

  1. Lubię tę serię wydawniczą. Kilka dni temu przeczytałem „Próbę listopada”, która również została opublikowana na łamach Archipelagów.

    A co do omawianej przez Ciebie pozycji, to sprawia ona wrażenie b. interesującej – lubię powieści, w których autor czy autorka nie boją się eksperymentować z formą, z językiem, etc. Podoba mi się też koncepcja z odwróceniem chronologii zdarzeń.

    • Jeśli chodzi o Archipelagi, to seria wyróżnia się na rynku tym, że jest dobrze wydana i można sporo oczekiwać po niej pod względem literackim (co dla mnie jest niezwykle istotne). A Jeśli chodzi o „Burą i szał”, to autorka przekonała mnie swoim podejściem do języka oraz tym, jak opisała szaleństwo tytułowej bohaterki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *