Niektóre z postaci historycznych pobudzają naszą wyobraźnię do tego stopnia, że wciąż chcemy poznawać ich losy czy to oglądając filmy na ich temat, czy sięgając po książki. Kiedy przejrzymy publikacje typowo historyczne okazać się może, że wcale tak wiele o nich nie wiemy. A to właśnie coś, na co czekają pisarze. Chętnie uzupełniają te braki, posługując się swoją wyobraźnią. W tym momencie trzeba uważać, by nie przyjąć fikcji za fakt historyczny, choć dla większości odbiorców najbardziej istotne jest przecież to, by opowieść była fascynująca i trzymała w napięciu. Powieści Bena Kane’a właśnie takie są, dlatego co jakiś czas sięgam po historie ze starożytnego Rzymu. Ta epoka dla tego twórcy jest największą inspiracją.
O Spartakusie powstało już kilka książek, nakręcono film z niezapomnianą rolą Kirka Douglasa oraz kilka seriali. Co ciekawe, sami Rzymianie woleli o Spartakusie nie pamiętać. Jak podaje autor, w źródłach historycznych zachowało się zaledwie cztery tysiące słów opisujących powstanie Spartakusa. Łatwo się domyślić, że o swoich zwycięstwach pisali mniej lakonicznie. W przypadku przegranych nie chcieli za bardzo się chwalić, tym bardziej, że porażka z ręki niewolników to podwójny wstyd.
Ben Kane pierwszą część powieści „Spartakus. Gladiator” zaczyna od powrotu tytułowego bohatera do domu. Po wielu latach walk dla Rzymian jako najemnik, Spartakus chce osiąść w rodzinnej wiosce. Ma nadzieję, że w Tracji zazna trochę spokoju, ale okaże się, że spotka go tam zdrada. Władzę w plemieniu sprawuje król, który zdobył tron w mało etyczny sposób. Kiedy Spartakus się o tym dowiaduje, postanawia zaprowadzić porządek. Tym bardziej, że to właśnie on jest prawowitym następcą tronu.
Plany głównego bohatera zostaną ujawnione przez najmniej oczekiwaną osobę. Spartakus wie, że czeka go pewna śmierć, ale okazuje się, że do wioski trafia nabywca niewolników. W ten sposób niedoszły król trafia do Rzymu. Zostaje gladiatorem. Niewolnikiem, który aby przetrwać, musi zabijać innych i być w tym dobrym. Spartakus choć w pewnym sensie przyjmuje nową rolę, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i planuje ucieczkę. Nie wie, że historia się powtórzy. Po raz kolejny dochodzi do zdrady, ale mimo to bohaterowi udaje się wydostać z niewoli razem z grupą wiernych towarzyszy.
Tak zaczyna się opowieść o człowieku, którego znają wszyscy, nawet jeśli nie z historii, to dzięki popkulturze. Ben Kane postanowił oprzeć swoją książkę na faktach historycznych. W posłowi wyjaśnia, gdzie posłużył się wyobraźnią, czy nagiął informacje źródłowe, na potrzeby fabularne. Świat przedstawiony również ma swoje oparcie we współczesnej wiedzy, czy w momencie, kiedy pisarz wspomina o życiu codziennym gladiatorów, czy opisując realia panujące w republice rzymskiej z I w. p.n.e. Nie brakuje szczegółowych opisów bitw i walk, które stoczyły oddziały Spartakusa, bez oszczędzania czytelnika. Pisarz nie ukrywa skutków przelewania krwi, a sam bohater nie jest papierowy, niepozbawiony dylematów. Tutaj widzimy człowieka, który walczy o wolność, mimo że uważa przemoc za coś ostatecznego. To że postępuje wbrew sobie, nie ułatwia mu zadania.
Ben Kane pisze o historii Spartakusa barwnie i z rozmachem, tak by zainteresować czytelnika, rozpalić jego wyobraźnię. Warstwa historyczna jest w tej powieści istotna, ukazana w sposób rozbudowany i oparty na współczesnej wiedzy historycznej, ale pisarz się nie ogranicza tylko do niej. Nie zabraknie między innymi wątku miłosnego. Tutaj najważniejsza będzie kapłanka Dionizosa, Ariadna. W odróżnieniu do powieści historycznych z XIX wieku, Ben Kane nie posługuje się stylizacją językową. Postacie mówią współczesnym, nierzadko dosadnym językiem, odpowiednim do warstwy społecznej, z której pochodzą. Kiedy jednak trzeba, np. jeśli chodzi o sprzęt bojowy, jakim posługiwali się Rzymianie i ich przeciwnicy, tu Kane posługuje się oryginalnym nazewnictwem, ale na końcu książki wyjaśnia trudne terminy. Myślę, że każdy kto lubi się oderwać od codzienności i poznawać opowieści przenoszące w czasie, nie zawiedzie się na tej książce. Sama czekam niecierpliwie na kontynuację tej historii.
Pamiętam, że w podstawówce czytałam 'Powstanie Spartakusa’. To była bardzo ciekawa powieść. I pamiętam, że na egzaminie na polonistykę tak mnie zatkało, gdy proszono mnie o wymienienie powieści historycznej, którą czytałam (lektury odpadały, bo o nich mówiłam wcześniej), ze wymieniłam właśnie ją. Mam też 2 filmy o Spartakusie.
W takim razie jest to dla Ciebie pozycja obowiązkowa. 🙂
Od czasu do czasu lubię sięgnąć po tego typu lekturę – to przyjemne zanurzyć się w epoce, która już dawno przeminęła i zetknąć się choćby z wyobrażeniem na temat codziennego życia.
Ben Kane postawił przede wszystkim na rozbudowane sceny bitew, a także właśnie na opisy życia codziennego. Dzięki temu ostatniemu łatwiej sobie wyobrazić tamten świat.
Seria wydaje się ciekawa ^^ po egzaminach muszę po nią sięgnąć niezwłocznie 🙂