Podróż ma dla mnie kształt samochodu. Jeszcze parę dekad temu wcale nie było to takie oczywiste, gdyż przemieszczano się przede wszystkim pociągami. Co to ma wspólnego z książkami? Otóż, kiedy sięgam po kolejne nowe tytuły napisane przez Jaroslava Rudiša, widzę natychmiast jego wielkie zainteresowanie koleją. Motywy dworców, pociągów, podróżowania koleją pojawiały się w jego komiksach, powieściach, krótkiej formie, a teraz w autobiograficznym eseju pt. „Stacja Europa Centralna”. Skąd się wzięła ta fascynacja? Jak się łatwo domyślić, na pewno nie z próżni.
Jaroslav Rudiš pisze w swojej najnowszej książce, że już jako dziecko chciał pracować na kolei jako maszynista. W końcu miał odpowiednie ku temu przygotowanie pokoleniowe: dziadek był zwrotniczym, wujek dyspozytorem, a kuzyn maszynistą. Dlaczego zatem Jaroslav nie wybrał takiej drogi, jak tych trzech mężczyzn z jego rodziny? Kres marzeniom o karierze na kolei położyła wada wzroku, która uniemożliwiła Rudišowi naukę wymarzonego zawodu. Nikt jednak nie mógł mu zabronić korzystania z uroków jazdy pociągami. Taki sposób podróżowania jest dla tego pisarza czymś najbardziej oczywistym i naturalnym.
Jazda pociągiem dla wielu z nas to zwykle sposób na dotarcie do celu. Z autorem książki sprawa wygląda nieco inaczej. Liczy się nie tylko samo podróżowanie, a fakt w jaki sposób się ono odbywa. Jaroslav Rudiš jeździ po całej Europie Centralnej i zdaje nam relację ze swoich wrażeń, odczuć, które towarzyszą temu przebywaniu w drodze.
Odkąd nauczyłam się kierunków świata, wiem, gdzie jest zachód i wschód. Sprawa zaczyna się komplikować w momencie, gdy mam sobie wyobrazić Europę Centralną. Na lekcji geografii podawano, gdzie znajduje się środek Europy, a jednocześnie mój umysł natychmiast zaczyna przesuwać ten środek na wschód. Pisarz natomiast pokazuje nam pewien obszar, który jest Europą Centralną i nie powinien mieć żadnych kompleksów. U Jaroslava Rudiša naturalne staje się to, że niezależnie od tego czy będzie we Wiedniu, Berlinie, czy Warszawie, ważne jest przebywanie w pociągu, a nie dzielenie świata na lepszy czy gorszy.
Podróż pociągiem to również podróż sentymentalna w czasie. Odchodzą do lamusa dawne rozkłady jazdy pociągów, bilety, a nawet niektóre linie kolejowe. Dla pisarza nie liczą się najnowsze i najszybsze maszyny, a te pociągi, które za chwile znikną w muzeach kolejnictwa. Choć znajomość ich marek, numerów, kraju i roku produkcji wydaje się mocno szczegółowa, to i tak autor z humorem ukazuje jeszcze większych znawców tematu, specjalizujących się np. we wiaduktach kolejowych.
Fascynacja koleją może też poprowadzić nas ku tropom kulturowym. Jaroslav Rudiš w czasie tej literackiej podróży przywołuje różne powieści, utwory muzyczne, czy motywy filmowe związane w jakimś ważnym stopniu z koleją. To jednak nie wszystko. Zaglądamy przez okno wagonów kolejowych, dostrzegamy piękne widoki, wpadamy w rytm jazdy, słuchamy i uczestniczymy w rozmowach (choć autor ubolewa, że to coraz rzadsza sytuacja). Istotne też stają się smaki. To samo wino inaczej będzie smakowało we Włoszech, a inaczej w Pradze. Co innego jada się w pociągu jadącym przez Polskę, co innego na dworcach w Austrii.
Nie jeżdżę zbyt często pociągami, ale to co opowiada Jaroslav Rudiš w swojej książce „Stacja Europa Centralna” okazuje się niezwykle fascynujące. Czytając książkę czujemy, jakbyśmy sami przemierzali wszystkie te boczne trasy kolejowe. Odcinamy się od pędu myśli, a skupiamy na podróży w pociągu i na tym, co ona wnosi do naszego życia. Liczą się wrażenia i odczucia. Zaczynamy odbierać świat zupełnie inaczej, a w towarzystwie Jaroslava Rudiša to będzie naprawdę przyjemna podróż.
fascynująca, zakochałam się w niej, bardzo lubię takie lektury „pociągowe”. Może znasz coś więcej związanego z koleją?
Trochę tego jest: od „Morderstwa w Orient Expressie” po najnowsze książki Rudisa np. „Trieste Centrale” oraz „Ostatnia podróż Winterberga”. Polecam!