Mahir Guven urodził się w 1986 roku we Francji jako syn Turczynki i Kurda. Nie tak dawno opublikował pierwszą swoją powieść pt. „Starszy brat”. Tytuł okazał się wyjątkowy, ponieważ w 2018 roku autor zdobył za swój debiut nagrodę Goncourtów, a także Prix Premièr i Nagrodę Régine Deforges. Kiedy sięgniemy po tę powieść, szybko przekonamy się, że mamy do czynienia ze świetnie napisaną książką. Na język polski przełożył ją Szymon Żuchowski.
We współczesnym świecie nie brakuje podziałów. Z jednej strony mamy do czynienia z globalizacją, a z drugiej ze zderzeniem kultur i religii. Trudno to wszystko pogodzić, zwłaszcza gdy zostajemy wykorzenieni, a nie zawsze dane jest nam pozostanie w tym samym miejscu. By chronić siebie i bliskich, trzeba odejść ze świata dobrze nam znanego. Tak właśnie uczynił pochodzący z Syrii ojciec głównego bohatera. Jego dzieci wychowywały się już we Francji. Natomiast matka, gdy poznała przyszłego męża, uczyła arabskiego we Francji w Instytucie Orientalistyki. Para poznała się na uczelni, gdzie oboje pracowali.
Sielanka skończyła się w 1998 roku. Między ojcem a jego matką doszło do kłótni o modlitwy. Babka była muzułmanką i próbowała zaszczepić wiarę wnukom. Jej syn był komunistą, dlatego nie życzył sobie żadnych „zabobonów”. Doszło do szarpaniny, ale negocjatorką i oazą spokoju w tych sporach zawsze była żona. Do tego właśnie momentu, kiedy podczas tej kłótni nagle zasłabła i zmarła. Od tej chwili w życiu chłopców pojawiła się pustka.
Narracja dzieli powieść na dwa głosy. Częściej wypowiada się starszy brat. Ten młodszy okazuje się małomówny, a z czasem staje się coraz bardziej tajemniczy. Wreszcie zaczynamy się zastanawiać, której z tych narracji możemy zaufać. Nie bez powodu imiona bohaterów poznamy dopiero na końcu.
Ojciec głównego bohatera musiał porzucić uczelnię i mimo doktoratu, jeździł taksówką. By tego dokonać, musiał sporo zapłacić za licencję. Jego najstarszy syn również zarabia na wożeniu klientów. Robi to jednak nie tak, jak życzy sobie tata, bo jest kierowcą Ubera i za marne pieniądze pracuje przez kilkanaście godzin dziennie. Młodszy brat natomiast pewnego dnia zniknął. Prawdopodobnie pojechał do Syrii, jako pielęgniarz muzułmańskiej organizacji humanitarnej.
Tytułowy bohater cierpi z powodu zniknięcia najmłodszego członka rodziny. W swoim samochodzie ma czas, by przemyśleć to, co się dzieje. Doskonale rozumie, co spotyka ludzi, którzy wyruszają do stref objętych działaniami wojennymi, bo sam tego doświadczył na własnej skórze. Doczekał się nawet zaburzeń psychicznych. Teraz swoje lęki próbuje likwidować marihuaną. Trudno mu żyć w tym nierównym świecie, gdzie brakuje jakiejkolwiek stabilizacji, szans na normalność dla ludzi takich jak Azad, zwłaszcza, gdy najbliższa mu osoba znika nagle z jego życia.
Powieść „Starszy brat” została skonstruowana w ciekawy sposób. Z jednej strony mamy do czynienia z dwoma narracjami – starszego i młodszego brata. Z czasem okazuje się, że ów zabieg wywołuje w czytającym więcej pytań, niż gotowych odpowiedzi, ponieważ podczas lektury rodzą się w czytelniku kolejne wątpliwości. Mahir Guven opisuje rzeczywistość we Francji po zamachach w Charlie Hebdo z perspektywy ludzi wykluczonych. Taka rodzina, jaką widzimy w powieści, natychmiast staje się podejrzana, gdyż w Paryżu rośnie zagrożenie terroryzmem.
„Starszy brat” to poruszająca historia, w której widzimy rozpad rodziny. Przyglądamy się relacjom, jakie w niej panują i uświadamiamy sobie, że wszystko co dobre, mają już za sobą. Tytułowy bohater spogląda w przeszłość, bo tylko tam potrafi odnaleźć jasne momenty swego życia. Mahir Guven ukazuje nierówności społeczne we Francji, którą chcemy kojarzyć z ideą wolności. Tu górnolotne hasła: liberté, égalité, fraternité mają szansę bytu, ale nie dla imigrantów. Dlatego okazują się puste jak wydmuszki. Autor książki pokazuje nam te problemy społeczne w sposób bardzo zaangażowany i zmusza do myślenia na długo po przeczytaniu ostatniej strony.