„Stulecie” – Herbjørg Wassmo. Z zaległości czytelniczych…

Stulecie, Herbjørg WassmoKsiążkę „Stulecie” Herbjørg Wassmo przeczytałam dawno temu. Dostałam tę powieść na spotkaniu „A może nad morze? Z książką 3”. Pisarka zdobyła już wielką sławę na świecie, nie tylko w Norwegii. W Polsce stała się znana za sprawą „Księgi Diny”. Zresztą w 2002 roku ten tytuł doczekał się ekranizacji. „Stulecie” jest książką, która opowiada o kilku pokoleniach kobiet. Herbjørg Wassmo odkryła, że dokładnie sto lat przed nią, urodziła się jej prababka Sara Susanne. Od tej historii wziął się pomysł na opisanie losu trzech pokoleń kobiet z rodu, z którego pochodzi Herbjørg Wassmo. Ale oprócz tego dochodzi głos dziewczynki, przyszłej pisarki.

Podczas lektury „Stulecia” poznajemy Sarę Susanne, Elidę i Hjørdis oraz samą Herbjørg, czyli małą Hebbę. Jak wyglądało życie kobiet na północy Norwegii, jeszcze możemy sobie jako tako zobrazować – ciężka praca, surowy klimat, opieka nad dziećmi. Jednak to, co czuły, jakie miały marzenia i ambicje, jest trudniejsze do wyobrażenia.

Emocji w powieści nie zabraknie. Właściwie „Stulecie” to jeden wielki opis uczuć. Dominuje przede wszystkim poczucie wstydu. Jest ono tak ważne, że pojawia się już w pierwszych zdaniach powieści. Nawet pisanie powieści stanowi formę wstydu.

Herbjørg Wassmo pozuje psychologiczną głębię postaci, choć najczęściej stosuje sporo niedopowiedzeń. Opowieść rodzinna o kilku pokoleniach staje się z jednej strony opisem codzienności, zwykłego życia. Można dowiedzieć się, jaki był los kobiet w poprzednim stuleciu i wiek wcześniej. Sara i Elida są postaciami silnymi, których los jest podobny, choć prowadzą do niego zupełnie różne motywacje. Jak być sobą w świecie, w którym nikt się nie liczy z naszym zdaniem? Sara zostaje wydana za mąż, za obcego jej mężczyznę i z czasem dopiero odkrywa swoje pragnienia.

Jej córka Elida z kolei wychodzi za Fredrika. Małżeństwo zawarte z miłości, ale naznaczone chorobą. Elida ostatecznie decyduje się oddać część swoich dzieci, by móc w pełni zająć się mężem. Hjordis to kobieta z trzeciego pokolenia, która zawsze będzie miała pretensje do matki, że została oddana. Ona z kolei zostanie matką Hebbe, dziewczynki która ucieka przed swoim ojcem. Co takiego jej uczynił, że postanawia nazywać go  „On”, możemy się domyślić.

W „Stuleciu” Herbjørg Wassmo nie brakuje ciekawych charakterów. Dominują postaci kobiece, ale mężczyźni też oczywiście się pojawiają. Cała historia jest fikcją literacką, choć obudowana została wokół rzeczywistych postaci. Urzeka język, którym posłużyła się autorka oraz wielowątkowość dzieła. Cztery główne bohaterki zostały pokazane w sposób niechronologiczny, samą historię musimy ułożyć sobie sami. Niedopowiedzenia nie utrudniają odbioru powieści, a dodają jej smaku. Dla mnie najbardziej istotne w książce była niezwykła zdolność Herbjørg Wassmo do opisywania kobiet, które są bardzo wyraziste, a dzięki temu jak pisze autorka wiarygodne. Do tego opowieść została osadzona w surowym klimacie, ale pięknych miejscach. Sama historia nie daje o sobie zapomnieć, nawet jeśli książkę czytało się dosyć dawno temu.

  1. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po rozbudowaną powieść, która traktuje o losach kilku pokoleń – to bardzo interesujące śledzić, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość 🙂

    • Jeszcze jedna ważna rzecz- nie jest to typowa literatura kobieca, choć postacie płci żeńskiej tu dominują. Zdecydowanie warto zobaczyć te wszystkie cztery pokolenia.

    • Myślę, że byś się nie zawiodła. Jest historia i bardzo wiarygodne bohaterki. Teraz zaczęłam czytać kolejną powieść Wassmo „Te chwile” i również jestem nią zachwycona. 🙂

    • Saga nie zawsze kojarzy się z literaturą wysokiego lotu, tu nie trzeba się bać jakichś opowieści typu „Ludzie lodu”. A wstyd został opisany w książce w taki sposób, że aż przeszywa samego czytelnika.

    • A udało Ci się sięgnąć po inne tytuły tej autorki? „Te chwile” wydają mi się równie dobre i ciekawa jestem jak wypada „Księga Diny”.

  2. O, czeka na mnie ta książka już dość długo na czytniku (podobnie jak „Księga Diny”) i powiem Ci, że czuję się bardzo zachęcona do możliwie szybkiej lektury 🙂

    W ogóle odkryłam niedawno Twojego bloga, szukając recenzji Modiano, i bardzo mi się tu u Ciebie spodobało.

  3. Pingback: „Te chwile” – Herbjørg Wassmo | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *