„Świerszcze wybielone na kość” – Agnieszka Czachor

Świerszcze wybielone na kość, Agnieszka CzachorKiedy czytelnik chce poznać warsztat literacki autora, ale ma mało czasu, warto sięgnąć po opowiadania. Dzięki temu szybko dowiemy się, czy dany styl nam odpowiada, czy też twórca posiada umiejętność panowania nad słowem i snutą historią. Nie wszyscy jednak lubią takie krótkie formy, wolą rozbudowane, wielowątkowe powieści, choć niekiedy warto zmienić przyzwyczajenia dla czegoś nowego. Jedną z propozycji może być ostatnia książka Agnieszki Czachor, która do tej pory wydała dwa zbiory opowiadań: „Ciśnij piorunem nawet w śmierć” i „Świerszcze wybielone na kość”. Miałam okazję poznać tę ostatnią pozycję.

Zbiór opowiadań nie jest zbyt obszerny, zawiera dziewięć historii. Zabierają nas owe opowieści do różnych miejsc, w czasy odległe i nieco bliższe. Wprawdzie większość recenzentów odnajduje w tych historiach elementy typowe dla realizmu magicznego, ale wydaje mi się, że mamy do czynienia z odwołaniami do pierwotnych, słowiańskich wierzeń, które choć z czasem uległy zapomnieniu, to w sytuacji niewytłumaczalnej wychodzą na światło dzienne i konkurują z racjonalnym myśleniem.

Czytając kolejne historie odnajdziemy nawiązania do takich elementów ludowych wierzeń jak szeptuchy, uroki, wróże, itp. Po połączeniu tego z niesamowitymi zdarzeniami, nasuwają się skojarzenia z historiami, które pisał Edgar Alan Poe. U Agnieszki Czachor nic nie jest oczywiste. Zło czai się wszędzie, a człowiek nie zawsze ma wpływ na zmianę swojej sytuacji, chyba że zmieni swoje przeznaczenie wspomagając się umiejętnościami tych, którzy potrafią odczyniać uroki, o ile to nie doprowadzi do większych komplikacji.

Autorka posługuje się niedopowiedzeniami, przedstawia tajemnicze zjawiska, które osadza w lokalnej, czyli galicyjskiej historii. Na zwykłego człowieka czyha wiele zła. Z jednej strony mogą to być nadprzyrodzone zjawiska, a z drugiej wewnętrzne cierpienia. Poczucie bezpieczeństwa nie istnieje, bo w momencie kiedy bohaterowie uwierzą w jego istnienie, zło uderzy ze zdwojoną mocą. Skąd się bierze? Zazwyczaj uruchamia je sam człowiek, w chwili słabości. Jego negatywne uczucia powodują komplikacje, bo wprowadzając je w swoje życie, bohaterowie wypuszczają na światło dzienne demony.

Agnieszka Czachor posługuje się w swoich opowiadaniach stylizacją językową. Mamy do czynienia z archaizacją, w zależności od czasów, w których rozgrywa się akcja danej historii. Dzięki temu szybko uświadamiamy sobie, że mowa o odległej przeszłości, choć nawiązywanie do języka dawnej epoki jest na tyle łagodne, że nie utrudnia odbioru treści opowiadania. Historie, które kreśli Agnieszka Czachor z pewnością spodobają się czytelnikom, którzy lubią podczas lektury odczuwać niepokój. Tajemniczość i niesamowitość są tymi określeniami, które będą pasowały do każdej opowieści. Do tego dochodzi podróż w czasie, a także nawiązania do dawnych ludowych wierzeń. Każde opowiadanie zostało wzbogacone wprowadzającą w temat czarno-białą grafiką, co jest raczej rzadko spotykane. Agnieszka Czahor zadaje pytanie, czym jest los i przeznaczenie. Jaką znajduje odpowiedź, można sprawdzić sięgając po zbiór „Świerszcze wybielone na kość”.

  1. To są moje klimaty: realizm magiczny, mitologia słowiańska, i wyczuwam tu też nutkę oprócz realizmu magicznego postmodernizmu. Będę poszukiwać tej książki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *