„Sydonia. Słowo się rzekło” – Elżbieta Cherezińska

Sydonia, Elżbieta CherezińskaMiłośnikom literatury polskiej nie trzeba przedstawiać Elżbiety Cherezińskiej. Pisarki, która sięga do naszej historii oraz pokazuje, że jest równie ciekawa, co opowieści zza granicy. Do niedawna czekałam niecierpliwie na kolejne tomy opowieści o Piastach. Władysław Łokietek dzięki Elżbiecie Cherezińskiej stał się dla mnie postacią intrygującą, a przede wszystkim wyrazistą. Jednak ten cykl już się zakończył i ciekawa byłam, w jakie czasy tym razem przeniesie nas autorka. Okazało się, że trafimy do Księstwa Pomorskiego z przełomu XVI i XVII wieku. Poznamy Sydonię. Kim była? Jak się zapisała na kartach historii?

Tytułowa bohaterka powieści „Sydonia. Słowo się rzekło” była dobrze urodzoną szlachcianką, która została skazana za czary. Co takiego zrobiła? Elżbieta Cherezińska pokazuje nam postać wyjątkową. Sydonia von Bork wyróżniała się nieprzeciętną uroda, ale też inteligencją. Potrafiła czytać i pisać. W Królestwie Pomorskim akurat trwał złoty wiek, choć nie znaczy to, że czasy były dobre dla Sydonii. Młoda kobieta miała pecha, że choć pochodziła ze starego i znamienitego rodu, nie była aż tak dobrą partią, by ożenił się z nią sam książę. Wprawdzie było blisko, ponieważ, Ernest Ludwik zaręczył się z Sydonią, ale potem zerwał zaręczyny. Legenda mówi, że z tego powodu skazał swój ród na klątwę.

Elżbieta Cherezińska pokazuje nam, jak wyglądało życie tytułowej bohaterki. Najpierw otrzymujemy trzecioosobową narrację. Na koniec jednak to się zmieni i usłyszymy Sydonię bezpośrednio. Zdradzi nam też swoje tajemnice. Podczas lektury zdawać się nam będzie, że wszystko wiemy. Nic przecież nie przeoczyliśmy. Tymczasem okaże się, że mocno się mylimy. Wśród szczegółów wydarzeń, dokładnych opisów uczt, pogrzebów, czy innych zajęć umkną nam ważne kwestie. Takie, które zaważą potem na losach tytułowej bohaterki.

Sydonia nigdy nie wyjdzie za mąż. Stanie się kobietą, która tylko zawadza krewnym. Trzeba jej bowiem dawać pieniądze na utrzymanie. Co zrobić jednak, kiedy brat, a potem jego potomkowie nie chcą płacić? Dla Sydonii jedynym sposobem na otrzymanie tego, co się jej należy, będzie droga prawna. Kobieta co rusz wytacza sprawy swoim krewnym. Tylko tak może domagać się swego. Elżbieta Cherezińska pokazuje, jaka była sytuacja kobiet w tamtych czasach. Nie było miejsca dla kobiet posiadających własne zdanie. Ich sytuacja zależała od mężczyzn. Kiedy tylko nie wpisywały się w schemat, mogło spotkać je wykluczenie.

Powieściopisarka zadbała o to, byśmy mogli wyobrazić sobie rzeczywistość, w której żyła Sydonia. Poznajemy szczegółowo elementy strojów tytułowej postaci. Widzimy ją w sytuacjach codziennych. Choć Sydonia była dobrze urodzoną szlachcianką, potrafiła zajmować się samodzielnie kuchnią, doskonale radziła sobie z zarządzaniem własnym majątkiem. Kiedy nie otrzymywała tego, co jej się należało, walczyła o to. Tylko dzięki prawu i procesom, mogła być osobą choć trochę niezależną.

w „Sydonii” zaskoczyć czytelników może fakt, że nawet protestantów nie ominęła niechlubna fala procesów czarownic. Trwała ona w najlepsze w Europie, a zakończyć się miała dopiero w XVIII w. Niewiele było trzeba, by skazać kogoś za domniemane czary. Kobiety samotne, niezależne szczególnie były na to narażone. W Księstwie Pomorskim, który nie był krajem katolickim, nie można było wysłać dobrze urodzonych niezamężnych kobiet do klasztoru. Dlatego bohaterka musiała zamieszkać w Domu dla panien w Marianowie. Tam stworzyła miejsce, w którym mogła czuć się niezależna. Niestety oskarżenie o to, ze Sydonia jest czarownicą, ukróciło te niewielką cząstkę wolności, jaką miała tytułowa bohaterka.

Książka Elżbiety Cherezińskiej pozwoliła mi na bliższe poznanie ciekawej postaci kobiecej sprzed wieków. Brakowało mi takiej bohaterki po „Hardej” oraz „Królowej”. Okazuje się też, że z lokalnej historii i legend można wykreować barwną opowieść o czasach, w których kobiety niewiele miały do powiedzenia, a przecież istniały w społeczeństwie. Elżbieta Cherezińska pokazuje, co mogło się stać, gdy nie wpisywały się w narzucone im role. Sydonia opisana przez pisarkę, jest postacią z krwi i kości. Kimś, kto choć żył przed wiekami, zmusza nas do zastanowienia się nad teraźniejszością. Warto poznać tę bohaterkę, również z tego powodu, że mamy okazję, by zajrzeć w rejony mało znane z lekcji historii. O Gryfitach uczymy się przecież niewiele, a okazuje się, że sąsiadujący z nami książęta pomorscy, panowali na swojej ziemi przez pół tysiąclecia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *