Niedawno premierę miała powieść Anny Sakowicz pt. „Szepty dzieciństwa”. Zetknęłam się do tej pory z drugą książką w dorobku autorki: „Złodziejkę marzeń”. Jej akcja rozgrywa się między innymi w Starogardzie Gdańskim – stolicy Kociewia. Region ten jest mi bardzo bliski, bo niedaleko tego miasta mieszkam. Dlatego też śledzę karierę Anny Sakowicz (która postanowiła osiąść właśnie na Kociewiu) i trzymam kciuki za powodzenie jej książek.
Tym razem jednak akcja powieści „Szepty dzieciństwa” nie została osadzona w moim regionie. Główną bohaterką jest Basia, która mieszka z rodziną w bliżej nieokreślonym mieście. Jednak ich życie codzienne jest mało literackie. Wydawać by się mogło, że historia kobiety, która musi wcześnie rano wstawać, by zdążyć do pracy w supermarkecie nie nadaje się do powieści. Kto by chciał czytać o szarym, zwykłym życiu? A może jednak warto zastanowić się nad tym, co jest ważniejsze: być, czy mieć? Bo czytając tę powieść, to pytanie wielokrotnie przemknie nam przez głowę.
Dzieci chciałyby być takie, jak rówieśnicy. Czyli mieć modne ciuchy, komórki i komputer. Ale w rodzinie Basi są ważniejsze problemy do rozwiązania. Ojciec popadł w alkoholizm, po śmierci żony. Teraz córka na zmianę z mężem starają się go pilnować. Czy mężczyzna da się namówić na odwyk? Basia jest niezwykle silną osobą, ale na każdego mają wpływ informacje, że w pracy będą zwolnienia. Stresów więc nie brakuje.
Nagle w tym szarym życiu Basi pojawia się przyjaciółka z młodości. Do tej pory kobieta za bardzo nie realizowała się towarzysko. Ważniejsze było, co zrobić na obiad, albo czy ojciec nie przepije całej emerytury. Mąż pracuje na budowach, więc jego praca należy do sezonowych. Dlatego też Basia postanawia dorobić sobie w „Prawiebanku”. Po złożeniu podania zostaje przyjęta. Wszystko zaczyna się powoli układać. Przynajmniej pozornie. Przyjaciółka Basi, Ula, pomaga poza kolejnością znaleźć miejsce dla jej ojca w ośrodku do walki z uzależnieniami .
Wkrótce jednak znajduje w pokoju swego taty pamiętniki matki. One przeniosą ją w przeszłość, w czasy, o których wolałaby nie pamiętać. Dlaczego osoba, która powinna kochać dziecko bezgraniczną miłością była tak niedobra dla córki? Znacie pojęcie: zimny wychów? Tak w latach osiemdziesiątych określano surowe wychowywanie maluchów, bez nadmiernego przytulania, pozwalanie na płakanie, itd. Jednak u matki Basi było to jeszcze dalej posunięte, bo podporządkowane skrajnemu egoizmowi. Nietrudno sobie wyobrazić, jak smutne było to dzieciństwo.
W powieści „Szepty dzieciństwa” nie tylko obserwujemy współczesną rzeczywistość. Widzimy również jak duży wpływ na dorosłego człowieka ma przeszłość. Basia nauczyła się być silną i niezależną osobą, ponieważ zmusiło ją do tego życie. Anna Sakowicz pokazuje, że takiego „Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać” (E. Hemingway). I choć zwykły, szary bohater nie będzie się posługiwał górnolotnym słownictwem, czy skomplikowanymi teoriami filozoficznymi, to jednak jego życie może się okazać godne pióra pisarzy.
Historię Basi poznajemy dzięki pierwszoosobowej narracji. Przez chwilę bałam się, że może autorka chce wyśmiać prostą i zwykłą kobietę. Nic bardziej mylnego. Anna Sakowicz oddaje głos komuś, kto mimo trudnego życia, wie jak sobie radzić z własną egzystencją. Widzimy konsekwencje wyborów kobiety wkraczającej w dojrzałość. W pewnym momencie trzeba przecież określić, co jest ważniejsze, rodzina, czy może wygodne życie (tyle, że na kredyt)? Dzieciństwo również jest istotne, tutaj szepcze nam do ucha niekoniecznie szczęśliwą opowieść, ale choć pozostawia ślad, jako dorośli możemy postąpić inaczej – wystarczy tylko chcieć. Książka „Szepty dzieciństwa” jest powieścią obyczajową, która pokazuje współczesne realia. Polecam, nie tylko na ciepłe letnie dni.
Serdecznie dziękuję. 🙂
To ja dziękuję 🙂
Oczywiście spakowałam już książkę na jutrzejsze spotkanie…
Jestem ciekawa, jak zmieniło się życie bohaterki po poznaniu zapisków matki? Co myślała, i co się zmieniło w jej życiu?
O autorce nie słyszałam. Poszukam tej książki, aby poznać tę historię.
Nie będę wszystkiego zdradzała… Ale działo się będzie sporo 🙂
Zarys fabuły przypomina mi nieco „Powiedz,że mnie kochasz, mamo” Mączkowskiej. Natomiast pani Sakowicz dotąd nie miałam okazji poznać, ale Twoja recenzja jak i zdanie Pisaninki zachęcają by poznać tę powieść.
Akurat tej powieści nie poznałam, więc nie mogę powiedzieć, czy sporo jest tych podobieństw. Ale warto poznać „Szepty dzieciństwa” i porównać oba tytuły. 🙂