„Raport W. Opowieść rotmistrza Pileckiego” – Gaétan Nocq

Raport W, Gaétan NocqGaétan Nocq jest francuskim rysownikiem, autorem powieści graficznych. Obecnie możemy sięgnąć po jego najnowszy komiks: „Raport W”, przetłumaczony przez Krzysztofa Umińskiego. Tytuł uznano we Francji za najlepszą powieść graficzną o charakterze historycznym 2019 roku. Oprócz tego autor otrzymał wyróżnienie specjalne Nagrody im. Wacława Felczaka i Henryka Wereszyckiego, którą przyznaje się  wybitnym publikacjom poświęconym dziejom Europy Środkowo-Wschodniej i jej relacjom z Polską. Czytaj dalej

„Dym” – dla dzieci o Holocauście

DymWydawnictwo Tako odważyło się zilustrować i opisać bardzo trudny, a zarazem niezwykle ważny temat. Jak opowiedzieć dzieciom o zagładzie Żydów? Może nie najmłodszym, ale tym które uczą się już historii – czyli początkującym nastolatkom…

O Holocauście wspomina się mniej więcej na jednej lekcji w szóstej klasie. Pada ledwie kilka zdań na ten temat. O ile uczniowie sami nie zapytają, nauczyciel raczej nie zdąży wspomnieć, że ofiarami nazistów były również dzieci. Temat jest niezwykle trudny, bo na wrażliwe dzieci ta tematyka wpływa  porażająco. Inne z kolei nie potrafią sobie wyobrazić skali tej zbrodni.

Na emocje oddziałuje książka „Dym” z ilustracjami Joanny Concejo i tekstem Antóna Fortesa. Historia przedstawiona została w pierwszoosobowej narracji. Chłopczyk, który trafia do obozu zagłady opowiada bezpośrednio o sobie. W książce pada niewiele słów, każde jest jednak bardzo ważne. Nie tylko ze względu na informacje, które za sobą niesie, ale emocje, jakie rodzą się w czytelniku. „Dym” po prostu poraża. Nie da o sobie zapomnieć.

Dym - kruki„Dym” nie byłby tak niezwykły, gdyby nie ilustracje. Książka tonie w szarościach. Ilustratorka zastosowała ołówek, delikatną kredkę, a nawet długopis. Można pokusić się o tezę, że strona graficzna w „Dymie” jest bardziej istotna niż tekst. Rysunki niekiedy są dosłowne, a innym razem metaforyczne. Przykładem mogą być ilustracje strażników obozu, tu przedstawionych jako kruki. Rozsypanym ziemniakom towarzyszą dziecięce głowy – z pustymi oczyma.

Żeby nie było mało odzdziaływań na zmysł wzroku, to autorzy jeszcze wspominają obozową orkiestrę. Aż słyszę tę melodię.. Dwa zdania, a mówią tak wiele:

Mama każe mi zamknąć oczy, żeby potem nie śniły mi się smoki. Staram się patrzeć na muzyków, często słucham ich na dziedzińcu. 

dym - ilustracjaDym z kominów i smoki – bardzo trafna symbolika. Chłopiec śni, że pożera go smok z czarnym jęzorem. Niestety historia nie pozostawia czytelnikowi żadnych złudzeń. Dziecko ostatecznie trafia do domu z kominem. Wie, co się tam stanie. Chłopczyk nie chce umrzeć, mimo że matka tłumaczy, iż potem trafi do nieba, gdzie jest cudownie. Woli ten stan głodu, upokorzenia i niepewności. Siłę daje mu miłość najbliższych i bliskość jedynego przyjaciela, z którym idzie na śmierć.

Trudno sobie wyobrazić, że nastolatek trafi na taką lekturę, A powinien. I choć napisałam, że „Dym” jest adresowany do młodzieży, wpłynie na uczucia każdego, kto sięgnie po tę pozycję. Dorośli z pewnością zwrócą uwagę na szczegóły – łatwiej im będzie zrozumieć ukryte przesłania książki. Przekreślone czerwonym długopisem numery, niewiele powiedzą dwunastolatkom – dla nas dorosłych będą jednoznaczne. Książki nie da się przeczytać i zapomnieć. Budzi w czytającym refleksje, powoduje odkrycie w sobie olbrzymich pokładów empatii. I oswaja z czymś, czego w zasadzie nie można oswoić, ale jednak trzeba poznać.

Mam takie małe pragnienie – chciałabym, aby w bibliotece każdego gimnazjum pojawiła się choć jedna książka „Dym”. Ile by otworzyła serc i jak uczyłaby wrażliwości – nie sposób sobie wyobrazić.