Jaroslav Rudiš zadebiutował w 2002 roku powieścią „Niebo nad Berlinem”. Zarówno pierwszy tytuł jak i „Grandhotel” doczekały się ekranizacji. W 2010 w Czechach pojawiła się kolejna jego książka: „Koniec punku w Helsinkach”. W Polsce została wydana trzy lata później. Autor cieszy się sławą nie tylko we własnym kraju, ale i u nas jego powieści są uznawane za warte uwagi.
Akcja powieści „Koniec punku w Helsinkach” rozgrywa się dwutorowo. Poznajemy dziennik młodej dziewczyny – miłośniczki punka. Jest 1987 rok, a dziewczyna ciągle cierpi na ból gardła. Wszystko wskazuje na to, że winę za to ponosi niedawny wybuch w elektrowni w Czarnobylu. Siedemnastolatka mieszka w Czechosłowacji i przeżywa swój młodzieńczy bunt. Słucha muzyki punkowej, jej ukochanym zespołami są Die Toten Hosen, Dezerter, Sex Pistols, Moskwa czy Siekiera. Może ich słuchać tylko dzięki polskiemu radiu – Trójce. Nastolatka buntuje się przeciwko systemowi. Tak jak inni punkowcy głosi hasło: no future. Nawet pisząc pamiętnik nie stosuje znaków interpunkcyjnych. Mieszka w Czechosłowacji, ale czuje się Niemką – po babci. Zresztą jedyna piątka jaką ma w szkole, jest właśnie taka ocena z języka niemieckiego. Czytaj dalej