„Willa Triste” Patrick Modiano

Willa Triste, Patrick ModianoCo może robić osiemnastolatek, który uciekł z Paryża do miejscowości wypoczynkowej? Mieszkający nad jeziorem i obserwujący innych ludzi? Pierwsza myśl, która przychodzi do głowy – zakochać się. Patrick Modiano w powieści „Willa Triste” pisze właśnie o miłości, która kojarzy się nam z sezonowością. Choć główny bohater nie przyjechał do kurortu na wakacje, czy jego uczucie ma szansę być czymś więcej niż tylko letnią miłością?

Wprawdzie Victor Chmara wydaje się być człowiekiem biernym, ma na to wytłumaczenie. Strasznie boi się wojny i przed nią ucieka. Są lata sześćdziesiąte, Merlin Monroe popełnia samobójstwo. Lekarstwem na wojnę algierską, a może poborem do wojska, staje się wyjazd z Paryża na prowincję. Tam poznaje intrygującą parę: Yvonne i młodego doktora René Meinthe. Ten ostatni jest homoseksualistą, synem bohatera wojennego i właścicielem Willi Triste. O Yvonne niewiele można powiedzieć oprócz tego, że zagrała w filmie i jest o kilka lat starsza od Victora. Czytaj dalej

„Dyskretny bohater” – Mario Vargas Llosa

Dyskretny bohaterAutor „Dyskretnego bohatera” w 2010 roku został laureatem literackiego Nobla, wtedy też wydano „Marzenie Celta”. Najnowsza powieść Mario Vargasa Llosy ukazała się w listopadzie 2014, rok po tym, jak poznał ją świat hiszpańskojęzyczny. Wielu chciałoby w „Dyskretnym bohaterze” znaleźć następną „Rozmowę w Katedrze”. Są to jednak różne książki, które łączy jedno – ten sam autor. Czytaj dalej

Niespełnione marzenie Celta

Marzenie CeltaMario Vargas Llosy nie trzeba nikomu przedstawiać. Nagrodę Nobla otrzymał w 2010 roku, a powieść „Marzenie Celta”, jest pierwszą wydaną książką tego autora, już po otrzymaniu tejże nagrody.

Na ponad 400 stronach śledzimy autentyczną postać Rogera Casementa. Jego historia jest opowiedziana z perspektywy celi, w której przebywa. Stopniowo poznajemy życie bohatera. Większą część życia spędza na tropieniu nieprawości, których dokonywali współcześni mu Europejczycy w Kongo i Amazonii ponad sto lat temu. Dawno, a jednak nie tak dawno temu.

Co przeżyli rdzenni mieszkańcy z rąk rasy białej, trudno sobie wyobrazić. Opisy zbrodni przechodzą najśmielsze oczekiwania. Aż strach przytaczać jakiekolwiek przykłady, by nie być posądzonym o skłonność do perwersji. Pozornie Casement jest człowiekiem bez skazy.W obliczu wszystkich zbrodni, które opisuje, jako jedyny ma w sobie poczucie honoru i czystości. Jednak dlaczego został skazany na śmierć?

W pewnym momencie rodzi się w nim patriotyzm. Jako obywatel świata myślał głównie o cierpiących w Amazonii i Afryce. Po ukończeniu prac na rzecz tych ludzi, odnalazł innych, którzy potrzebują wolności – swoich rodaków Irlandczyków. Roger angażuje się na rzecz odzyskania niepodległości przez swój naród. Dlatego zostaje nazwany przez przyjaciół – Celtem.

O czym marzy ów idealista? Celt pragnie wolnej Irlandii, ale i młodych mężczyzn. Ten drugi fakt wnosi w jego życie mrok. Coś, co nie pozwala mu pogodzić się ze sobą. I choć pragnie bliskości drugiego człowieka, nigdy nie pozna prawdziwej miłości. Ryzykuje wiele – ponad sto lat temu skłonności homoseksualne mogły grozić karą śmierci. Do tego pisze pamiętnik – w którym wyraża swe najskrytsze pragnienia. Niefortunnie dla siebie – robi zapiski tego, co się nie wydarzyło, tak jakby miało to miejsce w rzeczywistości.

Kiedy zostaje złapany, te dzienniki znalezione przez Scotland Yard, wnoszą do jego życiorysu aurę skandalu. Choć obecnie wciąż do końca nie wiadomo, czy były autentyczne. Casement ma nadzieję, że jego poglądy będą najważniejsze. Pragnie poparcia Conrada – autora „Jądra Ciemności”, którego naród, podobnie jak Irlandia, również jest pod obcym panowaniem. Jednak nigdy nie otrzyma wsparcia od dawnego przyjaciela.

„Marzenie Celta” nie jest lekką i łatwą lekturą. Wymaga sporego wysiłku intelektualnego. Wiele w niej informacji na temat kolonializmu, historii Konga i ludów Amazonii. Do tego przewijają się liczne wątki politczne. Największą gratką dla mnie, było odwołanie do „Jądra ciemności”. Ukazanie postaci Casementa, jako człowieka niejednoznacznego, wielowymiarowego – a jednak na wskroś współczesnego, jest niezwykle sugestywne.

Najbardziej przeraża w „Marzeniu Celta” pokazanie naszej skłonności do zła. Okazuje się, że eksterminacja ludności miała miejsce nie tylko podczas drugiej wojny światowej. Warto o tym pamiętać. Chciałoby się powiedzieć „Ludzie, ludziom zgotowali ten los” już znacznie wcześniej. A wszystko w imię poczucia misji, że oto Europejczycy wnoszą do Ameryki i Afryki wspaniałą cywilizację. Czy napewno?

Kontrowersyjna Jelinek

Książka „Amatorki’ Elfriede Jelinek – laureatki literackiego Nobla z 2004r. nie należy do takich, które czyta się jednym tchem. To literatura którą się zaczyna, czyta parę stron, odkłada, potem znowu wraca. Forma książki też może zaskoczyć. Po kropkach nie ma wielkich liter. Autorka stosuje skróty wyrazowe. Na początku trudno się do tego przyzwyczaić.

Jelinek opowiada historie dwóch kobiet: Brigitte i Pauli. Obie pracują w fabrykach i chcą zmienić swój los. Szczerze nienawidzą tego co robią. Obie mają plany co do tego, jak to zrobić. Cel jest prosty: upolować mężczyznę. Brigitte upatruje sobie Heinza. On nie jest zbytnio zainteresowany. Jednak dziewczyna ma na to sposób – ciążę. Dziecko ma spowodować odmianę w życiu bohaterki. W wyrachowany sposób oddaje swoje ciało Heinzowi, mimo że go nie kocha, ani on nic do niej nie czuje. Jednak ich historia kończy się dobrze, żyją z sobą wiele lat. Brigitte podtrzymuje swją sielankową wizję: mąż, dzieci, domek, praca. Tylko trzeba jeszcze wyrzucić teściów z ich własnego domu. To również się udaje.

Z kolei Paula chce zdobyć mężczyznę, by ofiarować mu całą swoją miłość. Niestety, jej wybranek to alkoholik i brutal. Dziewczyna go kocha, mimo jego wielu wad. Piętnastolatka wierzy, że miłość i dziecko odmienią Ericha. Tak jednak się nie dzieje. Całe jej życie to jeden wielki zjazd w dół.

Jelinek ukazuje kobiety przypominające drapieżniki w dżungli. Chodzi im o to by mieć dzieci i w ten sposób wyzwolić się od pracy w fabryce. Tylko czy życie rodzinne może się okazać szczęśliwe? U Pauli tak nie jest, ale i u Brigitte nie jest słodko. To co opisuje autorka jest brutalne i obdarte z jakichkolwiek pozytywnych cech. Nawet forma, którą stosuje Jelinek jest prosta – jak jej bohaterowie.

W powieści wytknięte zostały patriarchalne zasady kierujące światem. Gdyby obedrzeć książkę z brutalności i dodać parę upiększających epitetów mógłby powstać harlequin. A tak mamy romans na opak. Jelinek wytyka wady społeczeństwa. Brutalni są wszyscy rodzice, dzieci, mężczyźni, kobiety. Koło się rozpędziło i nie może przestać się toczyć, zbierając po drodze coraz więcej ofiar. Trudno dostrzec światełko w tunelu.