„Queen” – Mark Blake

Queen, Mark BlakeKsiążka Petera Hince”a „Queen. Nieznana historia” rozbudziła mój apetyt, ponieważ poznałam z niej tylko część historii tego zespołu. Była to osobista opowieść człowieka, który należał do ekipy technicznej Queen. Postanowił napisać, jak widział czwórkę tych niezwykłych muzyków. Natomiast Mark Blake w biografii „Quenn. Królewska historia” zrobił znacznie więcej. Postanowił opisać całą historię zespołu, od samego początku, do dziś.

Przede wszystkim Mark Blake dotarł do wielu ludzi, którzy znali Freddiego Mercury’ego, Briana Maya, Johna  Deacona, Rogera Taylora osobiście. Przeprowadził rozmowy z żyjącymi członkami zespołu. Szkoda, że nie zdążył porozmawiać z samym wokalistą, który przedwcześnie zmarł na AIDS. Czytaj dalej

Życie w trasie z Queen

QuennKiedy czytam książkę, słucham dobrej muzyki. Potem zaczynam się zastanawiać, co właściwie wiem o swoim ulubionym twórcy? Oczywiście, nie chodzi mi o informacje z tabloidów, tylko takie przedstawiające przebieg życia danego artysty, jego przemyślenia, sposób w jaki pracował. Lubię też wiedzieć, co spowodowało, że stworzył dane dzieło. Wtedy przychodzi czas na biografie sławnych muzyków.

Książka Petera Hince’a „Queen. Nieznana historia” dotyka właściwie jednego problemu – życia ekipy technicznej w trasie koncertowej. Człowiek, który pracował przez trzynaście lat dla zespołu musiał go doskonale znać. Hince opowiada o latach 1973-1986, czasach, kiedy popularność Queen zaczynała rozkwitać. Autor książki pracował ponad dziesięć lat jako technik dla zespołu, tej jednej z najjaśniejszych gwiazd rockowej estrady.

Dla młodego chłopaka podróżowanie z Queen, było olbrzymią przygodą. Praca wymagała sporo wysiłku, ale dawała też olbrzymią satysfakcję. Peter Hince w bardzo bezpośredni i żartobliwy sposób pokazuje, jakie miał korzyści z przebywania w cieniu gwiazd. Do muzyków lgnęły wszystkie dziewczyny, ale i dla technicznych też coś zostawało.

Od samego początku dowiadujemy się, że autor nie będzie w niej prał brudów, ale weźmie nas za kulisy, w miejsce, gdzie rodziła się wielka muzyka. Freddie Mercury również nie zostanie w tej książce dokładnie opisany, bo to nie jest jego biografia. Natomiast pokazane zostało, jakim był człowiekiem. Hince starał się niczego nie ukrywać. Ani orientacji seksualnej artysty, ani jego ekstrawagancji. Nie pisze jednak hagiografii – cały czas ma dystans do artysty. Podkreśla, że nie hołubił Freddiego, a starał się ułatwić życie muzykom na scenie – bo to było jego zadanie, jako technicznego.

Cały rozdział książki poświęcony został rozrywkom w drodze, którymi umilali sobie życie członkowie zespołu oraz ekipa techniczna. Ci ostatni nie wylewali za kołnierz, a i nie odmawiali sobie narkotyków. Napięcie rozładowywali również dzięki spotkaniom z dziewczynami, czy chłopcami – zależnie od orientacji. Hince opowiada historie, które mogą zniesmaczyć co wrażliwszych. Show must go on – impreza również, niezależnie od konsekwencji.

Tego jak pracowali muzycy, jak wyglądało życie Queen od kuchni – można sie dowiedzieć dzięki książce Petera Hince’a. Rozczaruje się ten, kto zasugeruje się okładką, bo książka nie jest biografią Mercurego. Mowa w niej o całym zespole, z naciskiem na ekipę techniczną. Smaczku dodają również zdjęcia, autorstwa Hince’a. Czytając tę opowieść poczułam się, jakbym sama towarzyszyła muzykom i starała się pomóc im w trudnym procesie prezentowania dzieł, które zna cały świat. Podróż z Queen bedzie miejscami zabawna, ale czasem pełna napięcia, niekiedy zaś mrożąca krew w żyłach. Wszystko dzięki ciekawemu stylowi Hince’a.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości SQN.