Jestem mieszkanką malutkiej wsi, czego zresztą nie ukrywam. Wielu mieszczanom często wydaje się, że każdy tutaj ma swoje małe gospodarstwo, hoduje kury, posiada swoje warzywa. Jednak to wcale nie jest takie oczywiste, bo tak naprawdę niewielu z nas może nazwać się prawdziwymi rolnikami. Mimo wszystko do świata przyrody mam blisko. Kiedy spojrzę przez okna, mam widok na lasy i pola. Rzadko jednak spotykam zwierzęta gospodarskie, częściej sarny i jelenie. Jako dziecko razem z rówieśnikami chodziłam na łąki, by tam, jak to mówią na Kociewiu, „przepalować” krowy. Oznaczało to, że zmieniało się miejsce, w którym takie zwierzę znajdujące się na łańcuchu, mogło skubać trawę. Dlatego, kiedy pojawiła się książka Rosamund Young „Sekretne życie krów”, postanowiłam po nią sięgnąć i porównać doświadczenia autorki ze swoimi. Czytaj dalej
„Sekretne życie krów” – Rosamund Young
9