Właśnie zaczęły się ferie. Nawet spadł śnieg. Wielu już wczoraj wieczorem wyszło na sanki, bo to naprawdę wyjątkowa sytuacja i szybko może się nie powtórzyć. Warto się nacieszyć, gdy jest okazja. Ale co z tymi, którzy od ósmej do szesnastej nie mogą wyjść z domu? Warto podsunąć im kilka książek, jako alternatywę dla internetu, gier komputerowych czy komunikatorów wszelkiej maści. Dzisiaj trudno by nastolatki chciały oderwać się od rzeczywistości, którą znają, dlatego warto zaproponować im takie powieści, których akcja będzie rozgrywała się w znanym im świecie. Właśnie taki jest cykl „Supercepcja” Katarzyny Gacek. Sięgnęłam po trzeci tom pt. „Sekret ulicy Ciemnej”. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Supermoce
Supermoce – J. Unenge. Zabawnie o marzeniach
Dzieciaki oglądają czasami filmy. Uwielbiają zwłaszcza te, w których roi się od superbohaterów. Może dlatego właśnie wymyślono Supermana, Spidermana, Batmana i innych, bo każdy choć trochę się z nimi utożsamia? Ale jak uświadomić dzieciom, że to fantazja, żeby przypadkiem nie zechciały skakać z czwartego piętra, by sprawdzić, czy nie są właśnie herosem posiadającym nadprzyrodzone umiejętności?
Książka Johana Unenge „Supermoce” posiada podtytuł: „Liczne rady i wskazania do ich używania”. Kto z nas nie pragnął być niewidzialny, albo podróżować w czasie, czy żyć wiecznie? Pewnego dnia synek zapytał mnie: „Mamo, czy ja nigdy nie umarnę”? Córka go pocieszyła – „Nie martw się, w niebie będziesz mieszkał z Panem Jezusem”. Płaczu było sporo, bo syn stwierdził, że on jednak woli z mamą…
„Supermoce” rozwiązują tego typu problemy. Autor skupia się na typowych marzeniach dzieci (choć wielu dorosłych też pewnie skrywa podobne myśli, tylko się nie przyznają). Dokładnie zostało opisane, co można robić dzięki posiadaniu którejś z nadprzyrodzonych umiejętności. Ale też podane są minusy takich supermocy. Jeśli będę potrafła podróżować w czasie, mogę zmienić historię i nigdy się nie urodzić… A jeśli potrafiłabym latać, co by się stało z moim lękiem wysokości?
Oczywiście nie jest tak, że Johan Unenge podaje młodemu czytelnikowi tylko wady nadprzyrodzonych umiejętności. Pokazuje ich pozytywy oraz negatywy. Dodaje do tego zabawne ilustracje oraz pewne podstawy naukowe. Ważne są również podpowiedzi, że skoro nie potrafimy latać, to może uda się nam skoczyć z kamienia?
Ksiażka nadaje się dla tych dzieciaków, które wiedzą, kim jest św. Mikołaj i znają wyrażenie „cholernie przystojny”. Może trafi do świadomego drugo-, czy trzecioklasisty? Moje maluchy jeszcze wierzą w magię Bożego Narodzenia. Ale można przecież pominąć te kontrowersyjne fragmenty… Autor pochodzi ze Szwecji, a tam niemal niczego się przed dziećmi nie ukrywa. Dozwolone są również pewne niecenzuralne słowa – skoro takie wyrażenia są używane przez młodych odbiorców, autorzy nie uważają za stosowne ich pomijać. Uważają, że w ten sposób są bardziej wiarygodni. (Jestem po spotkaniu z kilkoma szwedzkimi autorkami, które właśnie tak wyjaśniały owe sporne kwestie).
Najbardziej podobało mi się jednak zakończenie opowieści. Wcześniej autor skupiał się na niezwykłych mocach, tłumaczył, że zwykle nie jest to możliwe do zrealizowania i podpowiadał, jak szukać substytutów. Całość podsumowuje jednak tak, że niektórzy pragną tego, by być superzwyczajnymi. Bo o czym marzy ktoś, kto jeździ na wózku inwalidzkim? Wtedy będzie pragnął tego, żeby chodzić, choć dla większości wydaje się to banalne i niezwykle łatwe. Unenge pozwala młodym odbiorcom zauważyć osoby niepełnosprawne. Na tym właśnie polega siła tej książki. Autor podkreśla, że marzenia mogą być zwyczajne, choć równie ważne, jak te o lataniu. Moim dzieciakom uwielbiającym superbohaterów, ta książeczka bardzo opowiadała. Mogły na chwilę posiąść niesamowite umiejętności, bawiły je też ilustracje – również one mają supermoc.
Dziękuję Czarnej Owieczce za książkę Johana Unenge.