Sobota z Literackim Sopotem

LSPewnie nikogo nie zaskoczę, kto tu czasami zagląda, że dzisiaj również spędziliśmy dzień na spotkaniach z pisarzami oraz uczestnicząc w warsztatach. Literacki Sopot trwa, więc trzeba to odpowiednio wykorzystać. Zakupy książkowe uznaję za udane, od poniedziałku będziemy mieli co czytać.

Dzięki warsztatom: „Emocje od Z do A” dowiedziałam się, że Joanna M. Chmielewska pisze książki dla dzieci. Do tej pory czytałam jej prozę skierowaną do dorosłych. Aktorzy z Teatru Miniatura, podobnie jak wczoraj, czytali dzieciom tekst, który potem był pretekstem do rozmów dorosłych i zajęć dla dzieci. Mój sześcioletni syn podsłuchał, że książka ?Niebieska niedźwiedzica? spowoduje, że będzie płakał, ale nic takiego się nie stało. Tyle, że poznana historia doskonale pokazuje jak czują się osoby, które nie wpisują się w schemat i czymś różnią się od pozostałych – w tym przypadku kolorem futra.Niebieska niedźwiedzica

Michał Nogaś na Kulturalnej Plaży Trójki rozmawiał z Sylwią Chutnik. Dzięki spotkaniu utwierdziłam się w przekonaniu, że to co pisze autorka, jest warte uwagi. Prowadzący skupił się na ostatniej książce Chutnik: „W krainie czarów”. O tym zbiorze opowiadań niedawno pisałam, ale otrzymałam dodatkowe wskazówki i tropy interpretacyjne. Dowiedziałam się też jak doszło do powstania niektórych z tych tekstów. Autorka udowodniła, że nie tylko pisze z pazurem, ale ma sporo do powiedzenia o literaturze, współczesności, a nawet wulgaryzmach. Nie zawiedli też licznie przybyli goście, zresztą pogoda zachęcała do przyjazdu na plażę i posłuchania Sylwii Chutnik.Sylwia Chutnik

W tym czasie, kiedy słuchałam autorki „Cwaniar”, dzieciaki poszły do klubokawiarni 3siostry na projekcję filmu animowanego: „The lost thing”. Oczywiście najważniejsze były dla nich warsztaty o charakterze plastycznym, nawiązujące do książką „Zgubione, znalezione” Shaun Tan, znanego na świecie ilustratora i pisarza.

Nie mogłam też pominąć spotkania z Małgorzatą Rejmer. Za książkę „Bukareszt. Kurz i krew” została nominowana do Literackiej Nagrody Nike. Młoda autorka opowiedziała licznie zgromadzonym słuchaczom (którzy nawet nie mieścili się w całkiem sporej sali w Zatoce Sztuki), co było inspiracją do powstania reportażu oraz jak gromadziła materiały. Z pewnością wszystkich zaskoczyły rumuńskie przekleństwa.Małgorzata Rejmer

A na koniec kolejne warsztaty dla dzieci. Podobnie jak wczoraj inspiracją była sztuka rosyjska. Trzeba było dokończyć obraz. Efekty wspólnej pracy można zobaczyć tu:Obraz

Podsumowując. Mamy już swój schemat działania. Dzieciaki odnalazły coś dla siebie, czyli różnego rodzaju warsztaty. Przyznam jednak, że są nieco zawiedzione tym, że nie spotkali żadnego twórcy literatury dziecięcej. Za to świetnym pomysłem jest czytanie książek w wykonaniu aktorów. Zobaczymy, czy niedziela również przyniesie nam tyle ciekawych atrakcji okołoksiążkowych…

„W krainie czarów” Sylwia Chutnik

W krainie czarówZ twórczości Sylwii Chutnik poznałam do tej pory jedynie „Cwaniary”. Teraz za sprawą książki „W krainie czarów” mogłam się przyjrzeć opowiadaniom jej autorstwa i dramatowi, który został umieszczony w zbiorze. Niektóre z tekstów były już publikowane w antologiach, teraz zostały zebrane i umieszczone w jednej książce.

Autorka jest też działaczką społeczną: m.in. kieruje Fundacją MaMa, dbającą o prawa matek oraz należy do Porozumienia Kobiet 8 Marca. Według mnie ma to znaczenie, gdyż z pewnością ta aktywność wpływa w pewien sposób na dobór tematów podejmowanych przez Sylwię Chutnik. W zbiorze opowiadań ?W krainie czarów? widać wyraźnie, że nie da się oddzielić obu działalności. Za to jedno i drugie można robić dobrze, świadczą o tym nagrody, bo w 2008 roku pisarka została laureatką Paszportu Polityki, a rok później otrzymała Społecznego Nobla Ashoki.

Opowiadania, z którymi mamy do czynienia, zabierają nas w świat, który niewiele ma wspólnego z krainą czarów. Nie ma w nim niewinnej Alicji, a my zostajemy wyrwani z magicznego miejsca, gdzieś gdzie przebywają ludzie, którzy muszą poradzić sobie z jakąś trudną sytuacją życiową. W pierwszym tekście bohaterka mówi:

„Jestem jak Alicja z deficytem czarów, która rośnie lub kurczy się nerwowo, jeśli coś dzieje się w jej życiu nie tak. Tchórzliwa dziewczynka w za małych butach i za dużej sukience.” (s.9-10). Główna bohaterka stanowi alter ego autorki. Zostaje wyrzucona z raju dzieciństwa po śmierci dziadka. Musi się zmierzyć z brakiem bliskiej osoby, a to sprawia, że staje się dorosła.

Inne opowiadanie: „Wszystko zależy od pani” ma ironiczny tytuł. Jest to historia kobiety, która niewiele może zrobić, by poprawić swój byt. Mimo skończonych wielu fakultetów trudno jej znaleźć pracę, a wolność okazuje się tylko ułudą. Życie okazuje się być czymś w rodzaju pułapki, w którą wpada bohaterka i nie może się z niej wyrwać. Inni radzą sobie lepiej, ale i oni w każdej chwili mogą zostać zastąpieni.

Dwa utwory nawiązują do czasów drugiej wojny światowej. Opowiadanie „Muranooo” przypomina „Noc żywych Żydów” Igora Ostachowicza. Przedwojenna kamienica i duchy znajdujące się w piwnicy – to łączy teksty tych autorów. U Sylwii Chutnik jest jeszcze babcia, która składa swoje wnuczęta w ofierze Żydom, którzy zginęli podczas wojny. „Piwnica” różni się od pozostałych opowiadań, bo napisana została w formie dramatu, a radiowa Trójka wyemitowała niedawno słuchowisko na jego podstawie. Akcja rozgrywa się właśnie w piwnicy i pokazuje, jak mogła wyglądać walka o przetrwanie zwykłych kobiet, które chroniły się przed bombardowaniami w czasie powstania warszawskiego.

Sylwia Chutnik pokazuje przede wszystkim kobiety, które sobie nie do końca radzą. Piękny świat jest gdzie indziej. Za to autorka przygląda im się z empatią. Przy okazji czytelnicy oglądają życie z perspektywy człowieka „po przejściach”, by ostatecznie postarać się go zrozumieć. Pisarka odkrywa przed odbiorcą zwyczajnych ludzi, choć życie ich nie rozpieszcza. Wielu z nich musi poradzić sobie z jakimś trudnym wyborem, czy stanąć twarzą w twarz z przeciwnościami losu. Co się dzieje z człowiekiem po stracie kogoś bardzo bliskiego?  Albo, czy morderstwo może stać się przeszkodą w drodze do Boga?

Autorka skupia się w swoich opowiadaniach na empatii. I choć nie będzie czarów, tylko proza życia, to staramy się zrozumieć postacie i im współczuć. Dzięki Sylwii Chutnik stajemy się świadkami tych historii, zarówno nieudaczników, jak i ludzi, którzy zostali pokiereszowani przez życie. Zrozumiemy tych, którzy zostali wykluczeni, albo znaleźli się na marginesie. Pod względem literackim teksty są udane, przekonują zarówno opisy, jak i historie, którymi autorka nas raczy. Bo choć wybiera bohaterów zwyczajnych, którym niekoniecznie się w życiu udaje, gdzieś tam jednak tli się dla nich ziarenko nadziei.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.