„Kronika wypadków miłosnych” – Tadeusz Konwicki

Kronika wypadków miłosnych, Tadeusz KonwickiMiłośników literatury pięknej z pewnością ucieszy wznowienie powieści Tadeusza Konwickiego pt. „Kronika wypadków miłosnych”. Pierwsze wydanie miało miejsce w 1974 roku, kilka lat przed słynną „Małą apokalipsą”. Wydawnictwo Znak opublikowało jakiś czas temu książkę „Kalendarz i klepsydra” oraz zbiór kultowych tekstów pisarza o jego kocie: „Iwan Konwicki, z domu Iwaszkiewicz. Biografia”. Teraz przyszła kolej na wznowienie powieści, która została zekranizowana przez Andrzeja Wajdę (w 1985 roku). Warto jednak dodać, że najnowsze wydanie zostało uzupełnione o mało znane opowiadanie „Kilka dni wojny, o której nie wiadomo czy była”. Czytaj dalej

Odszedł Tadeusz Konwicki…

W nocy dotarła do nas smutna wiadomość, że odszedł od nas Tadeusz Konwicki – wybitny pisarz, ale też reżyser filmowy, scenarzysta. Oczywiście dla mnie jest on szczególnie ważny ze względu na książki, które napisał.

Najbardziej utkwiła w mym umyśle „Mała apokalipsa”. Powieść, którą czytałam już po tym, jak upadł PRL, ale wciąż jeszcze pamiętam tamten świat. Zresztą powieść jest zaledwie rok  starsza ode mnie, więc mogę śmiało powiedzieć, że z tej apokalipsy się wywodzę. A w tej książce autor napisał słowa, doskonale podsumowujące odchodzenie człowieka (choć w książce użyte w troszkę w innym kontekście):

„Oto nadchodzi koniec świata. Oto nadciąga, zbliża się czy raczej przypełza mój własny koniec świata. Koniec mego osobistego świata. Ale zanim mój wszechświat rozpadnie się w gruzy, rozsypie na atomy, eksploduje w próżnię, czeka mnie jeszcze ostatni kilometr mojej Golgoty, ostatnie okrążenie w tym maratonie, ostatnie kilka szczebli w dół albo w górę po drabinie bezsensu.”

Dla Tadeusza Konwickiego nastąpiła już apokalipsa. Niestety, ten wybitny pisarz miał rację, że dobro jest śmiertelne. Właśnie jednego dobra zabrakło.