Na autobiografię księcia Harry’ego wielu czekało niecierpliwie. Natomiast jeszcze więcej osób postanowiło wyrazić się na jej temat, zanim w ogóle została wydana. Dlaczego tak się dzieje? Pewnie tak jest najłatwiej. Po co zawracać sobie głowę liczącą sobie 500 stron książką, skoro zdanie już mam. Dlatego sama zanim wypowiedziałam się o tej autobiografii, postanowiłam ją poznać.
W zbiorowej świadomości książę Harry to syn Diany. Każdy z nas kojarzy przede wszystkim scenę pogrzebu księżnej i smutnych chłopców uczestniczących w ceremonii. To oni przykuwali wzrok całego świata, kiedy szli w kondukcie. O nich każdy myślał, zastanawiał nad ich uczuciami. Nic dziwnego, że właściwa część autobiografii zaczyna się od tego, jak książę Harry dowiaduje się o śmierci matki. Jak to zapamiętał? Co czuł? O tym Harry nam opowiada. Pokazuje, jak mocno odcisnęło się to wydarzenie w jego świadomości. Młodziutki książę wyobraził sobie, że jego matka tak naprawdę nie umarła, tylko ukrywa się przed złymi ludźmi tego świata, czyli paparazzi.
Książę opisuje to, jak wyglądało jego wychowanie i edukacja. Mówi o tym, jak mocno tęsknił za matką i pragnął bliższych kontaktów z tatą. Niestety nic nie szło zgodnie z jego marzeniami. Wtedy jako dziecko nie potrafił nawet wyrazić na głos swoich pragnień. To co czuł, nigdy nie zostało wyrażone, bo nikt się tym za bardzo nie interesował.
W książce „Ten drugi” przyglądamy się temu, jakie emocje towarzyszyły Harry’emu w najważniejszych momentach jego życia. Opowiada nam też o tym, jaki każdej takiej chwili towarzyszy obraz medialny. Najczęściej zakłamany i przejaskrawiony. Każda głupota wychodziła na jaw. Czy to była sprawa założenia munduru nazisty na imprezie, czy spożywanie zakazanych środków wyskokowych. Książę Harry doświadczał podobnego zaszczucia ze strony mediów, jak jego matka. Tymczasem ze strony ojca zamiast wsparcia, otrzymywał informację, że nie ma się przejmować, ma ignorować media, a co gorsza, niekiedy Karol wykorzystywał te doniesienia, by ocieplić własny wizerunek. Stawiał dobro własne i Camilli nad dobro swojego syna.
Książę Harry szybko odkrywa, jakie jest jego miejsce w rodzinie królewskiej. W zwykłych rodzinach niekiedy tak się zdarza, że kolejne dziecko czuje się gorsze, niż pierworodny potomek. Jednak tylko w rodzinach królewskich wciąż ma znaczenie kolejność narodzin. Kiedy Harry odkrył, że sens jego istnienia dla wielu jest tożsamy z tym, że w razie czego ma być kimś, kto zastąpi następcę, poczuł się gorszy. Kiedy dotarła do jego uszu anegdota na ten temat, to jeszcze się pogłębia. Słowa wypowiedziane niby w żartach przez ojca, po narodzinach Harry’ego, że ma „zapasowego syna”, kiedy dotarły po latach do uszu chłopca były bardzo bolesne.
W „Ten drugi” oglądamy, jak Willy i Harry rywalizują ze sobą, jak trudna jest ich wzajemna relacja. Każdy pewnie już wie, że autor książki wspomina o tym, jak doszło do ataku ze strony starszego brata na młodszego, między dorosłymi już mężczyznami. Dostrzegamy, że nie ma między nimi porozumienia. Widzimy skąd to się bierze. Według Harry’ego zaczyna się to wtedy, kiedy starszy brat nie chce się przyznać do młodszego w szkole i nie pozwala Harry’emu do siebie przychodzić, czy rozmawiać.
Mimo niechęci do edukacji książę Harry zostaje żołnierzem. Pragnie brać udział w działaniach wojennych i udaje mu się to, choć nie na taką skalę, jak by chciał. Wszystko przez media, które zaraz donoszą, gdzie jest książę, a dzięki temu przeciwnik, czyli np. talibowie, zaraz zaczynają polowanie na łakomy kąsek, jakim jest książę.
Niektórzy będą poszukiwali kontrowersyjnych historii w książce „Ten drugi”. Myślę, że Harry doskonale o tym wie, więc nie zabraknie takich opisów, jak ten dotyczący odmrożenia pewnej intymnej części ciała, czy zażywania narkotyków. Wiele sytuacji tu przytoczonych stają się pewnym dementi dla informacji, które pojawiały się przez lata w mediach. Książę pokazuje je ze swojej perspektywy.
Myślę, że książka „Ten drugi” to rodzaj terapii dla samego autora. Wreszcie wypowiedział się na ten temat, który jest dla niego najbardziej bolesny. Wyraził swoje zdanie na tematy, na które do tej pory nie wolno mu było mówić. Pokazał historię z własnej perspektywy. Cały świat oceniał Harry’ego, po tym co pojawiało się w prasie. Kiedy jednak autobiografia została wydana, wreszcie media nie muszą prowadzić nagonki na księcia. W swojej książce Harry czyni media jednym z głównych bohaterów stale towarzyszących mu w życiu. Oskarża tabloidy przede wszystkim o to, że za ich sprawą życie rodziny książęcej zamieniło się w koszmar, a jego matce tak właściwie odebrały życie. Paparazzi zamiast pomóc umierającej kobiecie, do ostatnich chwil robili jej zdjęcia.
Autobiografia z pewnością powinna być lekturą dla osób, które wyrażają różne zdania na temat księcia Harry’ego. Dzięki tej książce mogą znaleźć się w rodzinie królewskiej i zobaczyć ją oczyma tytułowej postaci. Oczywiście to obraz jednostronny, nie mniej jednak intrygujący. Zastanawiałam się, jaką wartość literacką będzie miała ta biografia, ale jest dobrze napisana. Na okładce widzimy, że jej autorem jest książę Harry, tyle że do jej powstania swoją rękę przyłożył John Joseph Moehringer, amerykański pisarz i dziennikarz narodzony nagrodą Pullitzera w 2000 roku. Autorom książki wytyka się błędy przy podawaniu niektórych szczegółowych informacji, ale według mnie istotne są emocje, ludzkie oblicze Harry’ego z całym wachlarzem wad i zalet, a nie detale. W końcu ludzka pamięć jest ulotna i pewnie nie wszystko da się sprawdzić. Otrzymujemy wspomnienia księcia podszyte angielskim humorem. Co od tłumaczenia „Spare” to jestem pod wrażeniem tempa prac. Nad przekładem pracowało aż pięć osób: Miłosz Biedrzycki, Anna Dzierzgowska, Jan Dzierzgowski, Mariusz Gądek, Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik. Dlatego mogliśmy sięgnąć po autobiografię już na miesiąc po wydaniu anglojęzycznym.