Nowe przekłady klasyków są bardzo dobrym pretekstem do tego, by wracać do cenionych książek i odkrywać je na nowo. Tymczasem, jakiś czas po tym, kiedy Wydawnictwo Marginesy zdecydowało się na tłumaczenie powieści „Wiosenne wody”, zorientowałam się, że akurat tego tytułu nigdy nie czytałam. Dlatego bardzo chciałam poznać tę książkę Ernesta Hemingwaya i cieszę się, że mi się udało.
Powieść „Wiosenne wody” zaskoczyła mnie z kilu względów. Po pierwsze jest tak samo niepozorna objętościowo, jak „Stary człowiek i morze”. Po drugie chyba po raz pierwszy miałam okazję poznać poczucie Humoru Ernesta Hemingwaya. Tytuł wyróżnia się tym, że jest satyrą. Mamy do czynienia z parodią książki „Dark Laughter” Sherwooda Andersona. Twórcę, który otoczył Hemingwaya opieką, ale młody pisarz w pewnym momencie pragnął wyzwolić się od wpływów mentora. Nie chciał już być uważany za ucznia Andersona i odciął się od niego pisząc właśnie 'Wiosenne wody”. Choć ta książka jest formalnie pierwszą powieścią Hemingwaya, to w tym czasie już kończył „Słońce też wschodzi” (czy wg najnowszego tłumaczenia „Zaś słońce wschodzi”).
Za sprawą powieści „Wiosenne wody” przenosimy się w okolice północnego Michigan. Głównymi bohaterami są Yogi Johnson i pisarz Scripps O’Neill. Jeden i drugi pragną miłości. Każdy z nich rozumie ją jednak nieco inaczej. Yogi jest weteranem I wojny, ale nic nie czuje do kobiet, odkąd powrócił do domu. Boi się, że ta jego niemoc może być nieodwracalna. Czy uda mu się odnaleźć kobietę, która wyciągnie go z tego stanu? Natomiast problemem O’Neilla jest to, że zaraz po tym, jak poznał kelnerkę Dianę, natychmiast się z nią z związał. Poprosił ją o rękę i został przyjęty. Jednak wkrótce serce Scrippsa zaczyna coraz mocniej bić dla Mandy.
Ciekawe jest to, co wyzwala owo przyspieszone tętno. Diana, by zatrzymać przy sobie ukochanego, dokształca się czytując „New York Timesa” oraz inne modne pisma, a także wybiera książki przez nie polecane. Za to Mandy potrafi pięknie opowiadać literackie anegdoty. Inna sprawa, czy są prawdziwe, czy nie.
Książka „Wiosenne wody” wyróżnia się zupełnie innym stylem pisania, niż ten z którego kojarzymy Ernesta Hemingwaya. Jest tu humor, wstawki odautorskie do czytelnika, liczne aluzje literackie i oczywiście perypetie bohaterów. Adam Pluszka wzbogacił powieść posłowiem, w którym objaśnia nam choćby genezę książki. To bardzo dobry zabieg, dzięki któremu łatwiej będzie zrozumieć dopiero co przeczytaną historię. Zobaczyć, jak autor bawił się parodiowaniem innego pisarza. Warto dodać, że wcześniej wydana powieść nosiła tytuł „Wiosenne potoki”. Za sprawą Adama Pluszki tłumacza otrzymujemy nowy przekład i nieco odmieniony tytuł.