„Truchlin. Biała komnata” – Vojtěch Matocha

Truchlin. Biała komnata, Vojtech MatochaVojtěch Matocha znany jest polskim młodym czytelnikom za sprawą cyklu „Truchlin”. Opowieść o praskiej dzielnicy, w której ludzie żyją bez zdobyczy cywilizacji takich jak prąd czy telefony komórkowe, spodobała się młodzieży, więc sama również postanowiłam sprawdzić, o co w tym chodzi. Teraz sięgnęłam po trzeci tom „Truchlin. Biała Komnata”, by dowiedzieć się, jaki będzie finał historii. W Czechach miała powstać pełnometrażowa ekranizacja powieści, ale ciekawa jestem, czy w Polsce również będzie można ją obejrzeć?

Po tym, jak skończyła się historia w drugiej części „Truchlina”, w umysłach odbiorców pojawiło się z pewnością mnóstwo pytań. Podobnie stało się z głównymi bohaterami powieści. Wiadomo było, że nie zostawią tego miejsca, choć pobyt tam wiąże się dla nich z wielkim ryzykiem. Mimo to En wraca na Truchlin i szuka odpowiedzi. Czego konkretnie szuka, dowiemy się dopiero na końcu, ale podtytuł podpowiada, że głównym celem poszukiwań jest Biała Komnata.

Historia ukazana została głównie z perspektywy Jirki, ale równie ważną bohaterką jest En. Dziewczyna, która ma swoją tajemniczą przeszłość, jest osobą niezwykle inteligentną. Chce odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jirka, kiedy dowiaduje się o działaniach En, rusza za nią. Nie chce pozwolić na to, by dziewczynie coś się stało. Zaczyna poszukiwania, a przy okazji wpada w wir niebezpiecznych wydarzeń.

Nastoletni bohaterowie trafiają na zapiski, dzięki którym dowiedzą się więcej na temat życia Dalibora Nápravníka. Człowieka, który odpowiada za to, czym stał się Truchlin. Młodzi ludzie muszą wybrać po której są stronie. Decyzja nie będzie łatwa, gdyż świat nie jest wcale czarno-biały. Siły dobra i zła niekiedy wcale nie są tak łatwe do ocenienia. Czternastolatka w pojedynkę chce przeciwstawić się temu, co złe. Czy ma jednak dość sił by nie poddać się manipulacjom? Dziewczynę wesprze Jirka. Będą zastanawiali się, co chcą osiągnąć ludzie Melichara, czy polityk Klement Hrouda twierdzący, że przywróci porządek na Truchlinie. Wcale nie będzie to takie łatwe do ocenienia.

Poruszyłam kwestie etyczne przed jakimi stają nastoletni bohaterowie, ale przecież mamy do czynienia z powieścią przygodową. Taką, która przywodzi skojarzenia z najlepszymi książkami Verne’a. Wiem, że ze świecą szukać nastolatka, który zna te historie, ale właśnie w podobnym klimacie utrzymane są powieści Vojtěcha Matochy. Akcja rozgrywa się w mrocznych miejscach, gdzie trzeba uciekać przed złoczyńcami. Nie bez powodu przed chwilą użyłam słowa „świeca”, gdyż właśnie z tego typu światłem mamy do czynienia. Trudno poruszać się w ciemnościach, ale pamiętajmy, że łatwo się w nich skryć. Świetnie ów klimat podkreślają czarno-białe ilustracje Karela Osohy.

Powieść „Truchlin. Biała komnata” wciąga odbiorcę w wir wydarzeń. Bohaterowie nie nudzą się ani chwili z powodu przeciwności, z którymi muszą się zmierzyć. Ale nie jest to tak, jak w typowej powieści młodzieżowej, że postacie od razu wiedzą, co muszą zrobić i śmiało zmierzają do celu. Tu Jirka i En wciąż nie są pewni, czy podążają w dobrym kierunku i do końca nie wiemy, jakiego dokonają wyboru. Natomiast im bardziej zbliżamy się do finału, tym bardziej narasta napięcie. Vojtěch Matocha do końca trzyma czytelników w niepewności, co się za chwilę może wydarzyć. Nie dziwię się, że powieść tak bardzo spodobała się nastoletnim odbiorcom, że doczekała się miana bestsellera. W końcu młodzież otrzymała wiarygodne pod względem psychologicznym postacie. Takie, które pragną przyjaźni, ale muszą o nią zawalczyć. Bohaterowie mają swoje słabości, czują się niepewnie w trudnych sytuacjach, szczególnie gdy mają kontakt z drugim człowiekiem na którym im zależy. Myślę, że wielu czytelników będzie mogło dzięki temu utożsamić się z problemami Jirki i En czy z samymi bohaterami.

PS Książkę na język polski przełożyła Anna Radwan-Żbikowska.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *