Najnowsza książka Moni Nilsson bardzo nas zaskoczyła i ucieszyła jednocześnie. Spodziewaliśmy się, że „Tsatsiki i Retzina” to ostatnia część z serii o chłopcu posiadającym niezwykłe imię, ale pisarka zdecydowała się napisać kolejny tom. Do tej pory przygody tytułowego bohatera zyskały uznanie również w Polsce, a w Szwecji nakręcono na ich podstawie trzy filmy. Sama autorka została w 2010 r. uhonorowana nagrodą im. Astrid Lindgren. Jej twórczość uznano za unikatową, pełną ciekawych postaci, humoru i wrażliwości, a także podejmującą poważne tematy. Książki Moni Nilsson mają charakter uniwersalny i choć pierwsza część została napisana w 1995 roku, to nie straciła ani trochę na aktualności.
W powieści „Tsatsiki i Per” główny bohater jest już piątoklasistą, który wchodzi w trudny etap życia zwany dojrzewaniem. Za nic nie może zrozumieć dziewcząt w swoim wieku, a tym bardziej nawiązać z nimi jakiś kontakt. Zresztą z rówieśnikami tej samej płci także niełatwo się dogadać. Tsatsiki nie za bardzo pasuje do szablonu. Nie lubi tego samego, co wszyscy. Jako jeden z nielicznych nie interesuje się piłką nożną. Ma pretensje do mamy, że go nie zmuszała do chodzenia na treningi, jak był młodszy. Według chłopca jest już za późno na nadrobienie strat. Na szczęście bohater ma wyjątkową matkę. Mamuśka uczy go, że tylko Tsatsiki naprawdę wie, ile jest wart i co potrafi, dlatego nie musi dostosowywać się do reszty, a ma być sobą.
Dojrzewanie oznacza zmiany na ciele. Tsatsiki jest przerażony pierwszymi włosami łonowymi. Zastanawia się, czy jest z nim coś nie tak, a nawet próbuje się ich pozbyć za pomocą pensety. Jak zwykle do akcji wkracza Mamuśka. Kiedy się dowie od syna o pierwszych oznakach dojrzewania, urządza przyjęcie z okazji „urodzin włosów”. Chłopiec zaczyna rozumieć, że wszystko jest z nim w porządku.
W piątej klasie pojawiają się liczne problemy. A to z dziewczętami, a także w szkole. Oprócz tego rodzice się stale kłócą. Natomiast biologiczny ojciec nie daje znaku życia. Okazuje się, że Yanis, tata Tsatsikiego, ma problem. W Grecji, w której mieszka, zaczął się kryzys. Yanis może stracić swój hotel, dlatego pewnego dnia przyjeżdża do Szwecji, by znaleźć tu pracę. Niestety nic z tego nie wychodzi.
Tsatsiki może liczyć na swojego najlepszego przyjaciela, Pera. Jemu się zwierza, razem też spędzają czas i popadają w kłopoty. A tych ostatnich będzie całkiem sporo. Część z nich wyniknie z dobrego serca Tsatsikiego, który chciałby, aby świat był lepszy, więc zdarzy mu się przygarnąć pod swoje skrzydła bezdomnych. Czy jednak uda mu się spełnić największe marzenie? Bohater pragnie pojechać w wakacje z przyjacielem do Grecji, do hotelu taty. Jednak ani Mamuśka, ani Yanis nie mają dość pieniędzy, dlatego chłopak weźmie sprawy w swoje ręce. Czy uda mu się znaleźć pracę i zarobić na bilet?
Moni Nilsson posługuje się językiem zrozumiałym dla młodych odbiorców. Wplata do tekstu sporo naturalnych dialogów, trafiają się nawet mocne słowa (w końcu takich też używamy). Najnowsza część przygód Tsatsikiego podejmuje sporo tematów, które nurtują dojrzewające dzieciaki. Pisarka mówi o tym bez fałszu, czy ukrywania problemów. Kreuje bohatera tak, że jest wiarygodny. Świat z perspektywy nastolatka jest inny niż ten dorosłych, ale autorka świetnie się w nim odnajduje. Przygody Tsatsikiego bawią, nie zabraknie w nich humoru, ale Moni Nilsson porusza także poważne tematy. Bohater wychowany jest w duchu tolerancji, potrafi stanąć po stronie słabszych. Mimo, że wciąż jest dzieckiem, z pomocą Mamuśki potrafi zorganizować pomoc dla bezdomnych emigrantów. Pisarka nie idealizuje dorosłych. Pokazuje, że potrafią się kłócić, nie zawsze poświęcają dzieciom tyle czasu, ile powinni. Na szczęście główny bohater ma Mamuśkę. Ona potrafi wytłumaczyć synowi jak ten świat działa, a także przekazuje mu cenne wartości. Akceptuje syna takim, jaki jest i uczy go, że warto być sobą, a nie takim jak wszyscy.
Wygląda ciekawie. Teraz pytanie czy mojemu dziecku się spodoba!?
Dzieciaki uwielbiają Tsatsikiego, a rodzice sporo mogą się od niego nauczyć, poznać świat oczyma piątoklasisty.