„Turniej cieni” – Elżbieta Cherezińska

Turniej cieni, Elżbieta CherezińskaElżbieta Cherezińska pisze głównie powieści historyczne. Bardzo ciekawe były „Korona śniegu i krwi” oraz „Niewidzialna korona”. Autorka już zaczęła mi się jawić jako specjalistka od historii średniowiecznych, kiedy zaskoczyła „Legionem” – powieścią, której akcja osadzona została w drugiej połowie XX wieku. Teraz napisała obszerną książkę pt. „Turniej cieni”, a opisane w niej wydarzenia rozgrywają się w czasach kojarzących się nam z epoką romantyzmu.

Historia zaczyna się od bitwy pod Olszynką Grochowską. Tu poznajemy kilka postaci, które okażą się bardzo ważne w tej powieści. Jeden z nich okaże się typowym dzieckiem swoich czasów. Rufin Piotrowski opuścił klasztor, by wziąć udział w powstaniu listopadowym. Potem udaje się na emigrację, jednak nie przestaje myśleć o ukochanej ojczyźnie. I choć mało kto traktował będzie go poważnie, wreszcie weźmie sprawy w swoje ręce. Ruszy do kraju, ale wpada w ręce Rosjan. Gdzie może zostać zesłany? Oczywiście na Syberię. Do miejsca, z którego nie ma ucieczki. A może jednak jest?

Podobny los przytrafił się innemu Polakowi. Jan Prosper Witkiewicz (Batyr) jeszcze jako gimnazjalista zostaje zesłany na Syberię. Jako członek i współorganizator stowarzyszenia „Czarni Bracia” najpierw otrzymuje karę śmierci, ale łaskawe władze zmieniają wyrok na przymusową służbę w batalionie w Rosji, na  granicy między Europą a Azją. Ten wysłannik cara do Afganistanu staje się postacią najbardziej tajemniczą w tej książce. Najpierw wydaje się, że jest głównym bohaterem powieści, ale szybko dowiadujemy się o jego samobójczej śmierci. Tę zagadkę ma rozwiązać Rufin Piotrowski. Czy uda mu się odkryć kim był naprawdę Batyr? Jak zginął i dla kogo naprawdę pracował?

W „Turnieju cieni” mowa o Wielkiej Grze, czyli o rywalizacji między dwiema potęgami: Rosją i Anglią w Azji Środkowej. W XIX wieku te kraje rywalizowały o wpływy między innymi w Afganistanie. W literaturze, jak również książce Elżbiety Cherezińskiej, była to również walka wywiadów. Wielka Brytania obawiała się, że utraci Indie, dlatego że Rosja aktywnie w tych czasach rozszerzała swoje terytoria na terenie Azji. Czy rzeczywiście oprócz działań zbrojnych działała siatka wywiadowcza? W każdym razie jest tu spore pole dla wyobraźni pisarza, a Elżbieta Cerezińska świetnie to wykorzystuje.

Dla wielkich mocarstw sprawa Polska nie była istotna. Jednak w „Turnieju cieni” widzimy jak konflikt między Rosją a Anglią próbowali wykorzystać na swoją korzyść tacy ludzie jak Jan Prosper Witkiewicz. Inni pozostawali jedynie marionetkami w rękach tych, którzy pociągali za sznurki. Tutaj pojawia się trzecia ważna postać – Adam Gurowski. Hrabia odznaczony orderem Virtuti Militari, odrzuca polski naród, a gloryfikuje Rosję. Zostaje uznany za zdrajcę, ale w swych poglądach jest konsekwentny. Wydaje mu się, że sam doszedł do tego, kim jest. Okazuje się jednak, że ukształtował go Leoncjusz Dubelt, szef carskiego III Oddziału, czyli tajnej policji. Hrabia Gurowski jest antybohaterem, a jednocześnie postacią tragiczną, przeciwwagą dla Rufina Piotrowskiego.

Wymieniłam tylko kilku bohaterów, ale w powieści Elżbiety Cherezińskiej występuje ich naprawdę wielu. Tylu, że na początku trzeba się mocno skupić, żeby historia zaczęła układać się w całość. „Turniej cieni” został podzielony na rozdziały, z których każdy skupia się na jednej postaci. Określony zostaje czas i miejsce. A pisarka zabiera nas do Francji, Anglii, Afganistanu i na daleką Syberię. To właśnie z zesłania ucieknie niepozorny Rufin Piotrowski. On okaże się żywym wcieleniem Konrada Wallenroda, choć na początku wydaje się nam nie do końca poważny ze swoim idealizmem, umiłowaniem Boga i ojczyzny. A jednak właśnie on dokona rzeczy prawie niemożliwej – ucieknie z Syberii.

W „Turnieju cieni” Elżbieta Cherezińska łączy prawdziwe postaci, wydarzenia z fikcją literacką. Z napięciem śledzimy rozgrywki w Wielkiej Grze i uświadamiamy sobie, że konflikty w Azji Środkowej istnieją nie od dziś. Widzimy rywalizację największych mocarstw: Rosji oraz Anglii. Okazuje się, że XIX wiek może być równie pasjonujący, jak średniowiecze. Z tą wielką historią łączą się też polskie wątki. Powstaje wiarygodna opowieść, napisana z rozmachem. Mówi się, że „Historia jest nauczycielką życia”. Kiedy bliżej przyjrzymy się skłóconym z sobą Polakom, opisanym w „Turnieju cieni”, widzimy, że tak naprawdę niewiele się zmieniliśmy. A jednak i ta wielka polityka, i nasza mała historia są równie interesująco opowiedziane. Myślę, że warto wybrać się w tę wielką podróż.

  1. Genialna powieść! Ciągle jestem pod jej wielkim wrażeniem, choć sporo czasu upłynęło od lektury. A tak bardzo nie lubiłam w szkole tego okresu historii – Cherezińska sprawiła, że może nadal miłością do niego nie pałam, ale mnie zaintrygował, i to mocno! 🙂

    • Również nie przepadałam za tym okresem, a Elżbieta Cherezińska pokazała mi zupełnie nieznaną historię. W szkole nie wspominało się o Wielkiej Grze, a przecież to bardzo interesujące. 🙂

  2. Ostatnio jak byłam w bibliotece to rozglądałam się za tą pozycją, jednak niestety okazało się że została wypożyczona (mają 1 egzemplarz!). Może uda mi się na nią trafić innym razem…

Skomentuj Isadora Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *