Elżbieta Cherezińska pisze głównie powieści historyczne. Bardzo ciekawe były „Korona śniegu i krwi” oraz „Niewidzialna korona”. Autorka już zaczęła mi się jawić jako specjalistka od historii średniowiecznych, kiedy zaskoczyła „Legionem” – powieścią, której akcja osadzona została w drugiej połowie XX wieku. Teraz napisała obszerną książkę pt. „Turniej cieni”, a opisane w niej wydarzenia rozgrywają się w czasach kojarzących się nam z epoką romantyzmu. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Zysk i S-ka
„Niewidzialna korona” – Elżbieta Cherezińska
Kto powiedział, że historia Polski jest nieciekawa, nie miał jeszcze w ręku książek Elżbiety Cherezińskiej. Autorka została okrzyknięta rodzimym George’em R.R. Martinem i nowym Kraszewskim. Dlaczego? Ponieważ potrafi łączyć fantastykę z historią. W taki sposób, że wykorzystuje prawdziwe wydarzenia i dodaje do nich otoczkę nieco magiczną. Powstaje dzięki temu powieść, która może zainteresować zarówno miłośników dawnych dziejów, ale też tych którym zależy na ciekawych postaciach, wartkiej akcji i niesamowitych przygodach.
„Niewidzialna korona” Elżbiety Cherezińskiej jest kontynuacją „Korony śniegu i krwi” oraz należy do cyklu „Odrodzone Królestwo”. Pisarka zastrzega, że można te dwie pozycje czytać oddzielnie, sama zachęcałabym do sięgnięcia najpierw po pierwszy tom. Wcale nie dlatego, że czytelnik może czegoś nie zrozumieć, ale z racji tego, że powieść świetnie się czyta. Czytaj dalej
„Korona śniegu i krwi” – Elżbieta Cherezińska
Chyba nikomu, kto choć trochę interesuje się współczesną literaturą polską, nie trzeba przedstawiać Elżbiety Cherezińskiej. Dzięki popularności „Północnej drogi”: serii, której akcja toczy się w Skandynawii w czasach Wikingów autorka wyrobiła sobie renomę. Natomiast pierwszą książką o Piastach była: „Gra w kości”. Również „Korona śniegu i krwi” jest powieścią, której akcja toczy się w średniowieczu, w epoce rozbicia dzielnicowego.
Na lekcjach historii wspomina się o czasach, jakie nastąpiły po śmierci Bolesława Krzywoustego, tylko nie sposób zapamiętać tych wszystkich książąt i miejsc, nad którymi sprawowali władzę. Testament Krzywoustego przyczynił się do tego, że kraj został rozbity pomiędzy Piastów, choć dokument miał temu zapobiec. NIe udało się uniknąć bratobójczych walk o władzę. Przez dwieście lat kraj był rozdrobniony i słaby.
Elżbieta Cherezińska w „Koronie śniegu i krwi” pokazuje jak doszło do zjednoczenia Polski, Ukazuje drogę jednego z książąt do tronu. Korona była czymś, na co wszyscy czekali. Ale czy znajdzie się tak silna jednostka, ktora przerwie klątwę św. Stanisława?
Można nie czytać powieści historycznych, bo się ich nie lubi. Sama nie należę do tej grupy. Tu jednak otrzymujemy świetnie napisaną i skonstruowaną książkę, w której czasy przeszłe wykorzystano do ukazania ciekawych postaci oraz zdarzeń. Źródła historyczne z XIII wieku są pełne luk, często sobie zaprzeczają, więc autorka mogła wykorzystać swoją wiedzę i wyobraźnię, aby nadać postaciom historycznym wybrane cechy charakteru, wykreować ich wygląd, stworzyć ich niemal od początku. Zrobiła to w taki sposób, że zapominamy o całym świecie i przenosimy się na kolejne dwory książęce.
Trzeba się jednak najpierw uzbroić w cierpliwość. Oswoić z Przemysłami, Bolesławami, Władysławami. Można sobie ułatwić życie zerkając na koniec książki, gdzie krótko opisano poszczególne rody, natomiast na początku znajduje się drzewo genealogiczne Piastów z czasów rozbicia. Bez tego również szybko zrozumiemy kto jest kim.
W „Koronie Śniegu i krwi” poznajemy wielu bohaterów. Możemy sobie wybrać kilku ulubionych. Jeśli jednak ktoś dobrze zna historię, wie jaki los czeka niektórych z nich. Na pierwszy plan wysuwa się książę Przemysł II. Nie chcę zdradzać za wiele, ale właśnie ten bohater pragnie zjednoczyć kraj tak, by stał się królestwem. Bardzo mi się podoba, że Elżbieta Cherezińska przypomina o tej postaci, gdyż o Przemyśle rzadko się pamięta. Jednak droga do tronu jest usiana przeciwnościami. Możnowładcy, książęta, właściwie wszyscy spiskują przeciwko wszystkim. Komu zaufać, a kto akurat intryguje i knuje?
Oprócz warstwy historycznej, mamy również fantastyczną. Wprawdzie nie ma jej za wiele, jest jej mniej niż choćby w „Trylogii husyckiej” Andrzeja Sapkowskiego. Biorąc pod uwagę czasy, w jakich osadzono akcję powieści, ma to uzasadnienie. W XIII wieku wciąż żywa jest wiara w wilkołaki, cuda, demony. Potajemnie odbywają się magiczne obrzędy pogańskie.
Cherezińska nie zapomniała również o kobietach. Otrzymujemy całą paletę bohaterek. Od złej księżnej Mechtyldy zaczynając, przez słodką i tragiczną Lukardis, poprzez niezwykle sympatyczną Rikissę, kończąc na prostytutkach. Mechtylda Askańska jest postacią najbardziej wyrazistą, taką lady Makbet (ale bez wyrzutów sumienia), która zrobi wszystko, by osiągnąć cel. Natomiast kolejna mroczna postać: Eufrozyna podtruwa pasierbów i pozbywa się syna, który nie spełnia jej oczekiwań. Dodam, że chodzi o Władysława Łokietka, nazywanego tu Karłem, któremu niski wzrost nie stanie na przeszkodzie w osiągnięciu chwały.
Dzięki autorce przypomniałam sobie inną ważną postać tamtych czasów – Jakuba Świnkę, który na naszych oczach ze zwykłego kantora staje się potężnym arcybiskupem. Również jego inteligencja, wykształcenie, sprawiają, że sięgnięcie po koronę dla Polski staje się możliwe.
Książka Elżbiety Cherezińskiej została napisana z rozmachem. Opisuje ponad czterdzieści lat z czasów rozbicia dzielnicowego, ale tak, by trzymać czytelnika w napięciu. Powieść została podzielona na dosyć krótkie rozdziały, w których poznajemy perypetie danego bohatera, ale bardzo często pisarka przerywa historię w punkcie kulminacyjnym, by powrócić do niej dopiero za chwilę. Dzięki temu zabiegowi trudno przerwać czytanie książki, a akcja jest niezwykle wartka, jak w szybkim serialu sensacyjnym.
Myślę, że miłośników historii nie trzeba namawiać do sięgnięcia po tę lekturę, gdyż chętnie przeczytają powieść, która przybliża mało znane czasy rozbicia dzielnicowego. Mnie przekonała ta wersja wydarzeń. Oczywiście można narzekać na brak stylizacji językowej, archaizmów. Pytanie brzmi, kto wtedy by przeczytał tę powieść? Za to dzięki Cherezinskiej wiele osób zrozumie, że średniowiecze było naprawdę ciekawą epoką – również na naszym własnym podwórku. Wprawdzie nie można tej książki porównać do „Gry o tron”, bo pisarka oparła powieść na postaciach historycznych, tematem wspólnym będzie władza. „Korona śniegu i krwi” zachwyci warstwą fabularną, nawet jeśli ktoś nie przepada za historią. Po lekturze tej książki istnieje niebezpieczeństwo, że to się może zmienić. Świetnie wykreowani bohaterowie – kolejny olbrzymi plus powieści. Teraz czas się rozejrzeć za „Niewidzialną koroną”…
Warto było wziąć udział w konkursie na blogu Far from home.
Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny – A. M. Goławska, G. Lindenberg
Właśnie rozpoczęły się wakacje. Jednak dla niektórych jedyną możliwością, by poznawać wymarzone miejsca jest literatura. Często też, kiedy już uda się nam gdzieś pojechać, chcielibyśmy wszystko wiedzieć, żeby przypadkiem na miejscu nie spotkały nas jakieś niemiłe niespodzianki. Książka – „Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny” Anny Marii Goławskiej i Grzegorza Lindenberga jest właśnie taką lekturą, która staje się niezbędna, gdy chcemy bliżej poznać ten region Włoch, nawet jeśli nie planujemy w tej chwili się tam wybierać.
Po pierwsze nie lubię książek, gdzie autor opisuje jak to wyprowadził się z wielkiego miasta na południe Francji, czy właśnie do Włoch i opisuje swoje przeżycia, integrację z miejscowymi. Nie jestem w stanie zbyt wiele zapamiętać z takich książek – zlewają mi się miejsca, autorzy, tytuły. Zostaje jakaś niestrawna papka w glowie.
Jednak ten przewodnik to coś innego. Po pierwsze Toskania i Umbria kojarzą mi się z dziełami wielkich malarzy. Dopiero jednak opowieści Anny Marii Golawskiej pokazują, że niemal w każdej miejscowości można spotkać wybitne dzieła sztuki. Tak, jakby renesans nigdy się nie skończył, a my cofnęlibyśmy się w czasie o kilka ładnych wieków. A ja wreszcie poukładałam sobie artystów na mapie Włoch i we własnej głowie.
Uwielbiam architekturę średniowiecza i renesansu. Mam takie małe marzenie, żeby kiedyś zobaczyć Florencję. A tu proszę – niespodzianka. Autorzy uświadomili mi, że zachwyt tym miejscem należy dawkować sobie w małych porcjach, żeby się nie zawieść. Przestrzegają naiwnych przed drobnymi oszustami, tłokiem, zachęcają, by szukać mniej zadeptanych – a równie ciekawych miejsc.
Autorów inspiruje „Barbarzyńca w ogrodzie” Zbigniewa Herberta, dlatego nie znajdziemy w tym przewodniku opisów hoteli, z największą liczbą gwiazdek i o najlepszym standardzie, za to mowa będzie o zaspakajaniu zmysłu wzroku. Liczył się będzie klimat, nawet jeśli w noclegowniach po kątach zalegają pajęczyny, wystarczy, że rano gospodarz uraczy gości domowym jadłem własnej produkcji – to chwyta za serce i rekompensuje w ten sposób wszystkie niewygody.
Okazuje się, że w dobie globalizacji nadal można szukać miejsc nie całkiem skażonych przez współczesną cywilizację. Gdzie nadal hoduje się świnki, uprawia winorośle, jak kilkanaście wieków wcześniej, a ludzie cieszą się z tego, co daje im łaskawa natura. Aż się nie chce wierzyć, że może istnieć gdzieś tam XXI wiek, ponieważ w starych murach wszystko wygląda jak przed laty.
Dzięki Annie Marii Goławskiej i Grzegorzowi Lindenbergowi, świat Toskanii oraz Umbrii staje się nam bliższy. Łatwiej początkującemu podróżnemu będzie zorientować się w zasadach panujących w tamtym regionie, bo jednak co kraj to obyczaj. Nawet otrzymamy krótką lekcję wymowy po włosku, tak by zrozumieć Toskańczyków. Pokażą nam, jak się orientować w wyborze noclegów, albo gdzie jadać. W końcu kuchnia włoska według niektórych należy do jednych z najsmaczniejszych na świecie. Opowiedzą nam też, jakie trunki wybierać.
Najistotniejszą jednak częścią tej książki są opisy miejsc i dóbr kultury. Dobrze, by czytelnik orientował się nieco w sztuce, ponieważ autorzy na jednej stronie potrafią wychwalać kilka dzieł, a nie zawsze są one pokazane na ilustracjach. Gdy nie byłam pewna, podglądałam obrazy w wyszukiwarce google, więc mogłam zobaczyć je wszystkie. Choć w rzeczywistym świecie, wrażenie jest bardziej niesamowite.
Przewodnik posiada sporą ilość zdjęć. Na fotografiach są przedstawione najważniejsze zabytki, ale by oddać klimat miejsca – a nie pokazać jego wersję znaną z widokówek. Dzięki temu czujemy się trochę tak, jak byśmy tam byli. Sporym plusem tej książki jest to, że autorzy nie podają suchych informacji. Dodają też opowieści z własnych doświadczeń, czy zabawnych sytuacji, które przeżyli w Toskanii oraz Umbrii. Dlatego przewodnik czyta się raczej jak ciekawą powieść – a nie nudnawy leksykon. Można przy okazji pozazdrościć miejscowym kotom, że mają beztroskie życie w tak cudownych miejscach. Bo i o tych czworonogach autorzy nie zapomnieli wspomnieć. Jakby czytelnikowi było mało, może jeszcze prześledzić podane na końcu przewodnika strony internetowe oraz pogłębiać wiedzę na temat tego cudownego rejonu Włoch. Poczułam się jakbym była tam na wakacjach.
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Zysk i S-ka.
O showmanie – G. Brzozowicz „Cejrowski. Biografia”
Wojciech Cejrowski wciąż wzbudza kontrowersje. Dlaczego? Bo każde jego zdanie, które wypowiada jest prowokacją. Dlatego wciąż o nim głośno. Jeśli robi się troszkę ciszej na jego temat, wtedy W.C. wkracza do akcji ze swoimi poglądami. A co mnie łączy z tą osobą? Otóż oboje pochodzimy z Kociewia. Właśnie dlatego chciałam poznać jego biografię.
Grzegorz Brzozowicz nie uzyskał akceptacji Wojciech Cejrowskiego podczas pisania tej książki. Bohater tytułowy uważa przecież, że biografie należy tworzyć po śmierci opisywanego. Walczy o to, by nikt nie wchodził w jego prywatność. Zawzięcie broni w ten sposób swoich najbliższych – tak uważa. Tylko, czy we współczesnym świecie jest to możliwe, gdy chce się być osobą medialną?
Autor opowiada o kilku przodkach Cejrowskiego. Zaczyna od siedemnastego wieku, bo według legendy rodzinnej ród W.C. rozpoczyna się od historii pewnego hiszpańskiego Żyda. Kolejni przodkowie związani są z Pomorzem, a dokładniej mało znanym Kociewiem – regionem we wschodniej części Borów Tucholskich, ze stolicą w Starogardzie Gdańskim.
Mimo, że rodzice Cejrowskiego przenoszą się do Warszawy, młody chłopak czuje się mocno związany z Osiekiem, gdzie mieszkają jego dziadkowie – tam będą odbywały się potem „Zloty Ciemnogrodu”. Przodkowie Cejrowskiego byli bardzo pracowici i przedsiębiorczy. W.C. szybko nauczył się od dziadka, jak robić interesy – i to zostało dorosłemu Wojciechowi do dziś.
Choć w Warszawie nie czuł się najlepiej, tu jednak mógł rozwijać swój talent. Nauczył się języka angielskiego, został nawet porwany przez ubecję, po pogrzebie kolegi z równoległej klasy – Grzegorza Przemyka. Wojciech dostał się na studia teatralne, wykazywał spory talent w tym kierunku. Jednak nie skończył ich, mimo początkowych sukcesów. Postanowił, że będzie podróżował – bo przecież od dzieciństwa o tym marzył.
Dzięki pierwszej wyprawie narodziła się jego miłość do Meksyku. O Polsce mówi, że jest jego matką, Meksyk – żoną. Autor pokazuje co po kolei kształtowało Cejrowskiego. Jaki wpływ na niego mieli stend-uperzy w Stanach, co potem zupełnie nie spotkało się ze zrozumieniem w czasie tworzenia „WC Kwadransa”. Brzozowicz opisuje trudną i kontrowersyjną karierę bohatera – i jako podróżnika, i jako dziennikarza radiowo-telewizyjnego, czy pisarza bestsellerowych książek.
W biografii nie znalazłam żadnych tabloidowych informacji, zero plotek o życiu osobistym. Choć opisana została najbliższa rodzina Cejrowskiego, nie ma wzmianek o tym, z kim jest związany sam Wojciech. Więc raczej bezpodstawnie Cejrowski bał się o swą prywatność. Natomiast doładnie opisane zostały jego wszystkie kontrowersyjne poczynania, ale są one powszechnie znane. Brzozowicz pokazuje ich źródło, a następnie konsekwencje czynów W.C.
Książka została wydana w grubej oprawie, na pięknym kredowym papierze z licznymi ilustracjami. Dodano do niej nawet mapy, zaznaczono na nich kraje, po których podróżował Cejrowski. Ich wykonanie przypomina książki W.C. Zaintrygowało mnie, że prócz tekstów o samym Cejrowskim, są np informacje np. teoretyczno-literackie, czym jest stend-up, jaką rolę pełniła instytucja błazna – tajemniczego autora podpisanego jako F.J.
Pojawiają się cytaty różnych wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego oraz dodatkowe wyjaśnienia np. dotyczące rzeczywistości w PRL-u. Autorowi trochę udziela się styl opisywanego. Widać też, że darzy Cejrowskiego sympatią. Nie krytykuje go, podaje fakty, również te niewygodne, ale raczej stara się go tłumaczyć, niż ganić. Z całej opowieści wyłania się obraz osoby, która zrobi wszystko – oczywiście zgodnie z własnymi poglądami, by zaistnieć w show-biznesie. Stąd kontrowersyjne wypowiedzi W.C. A kiedy o nim słychać, jest szansa na interes. Bo o to w tym wszystkim Cejrowskiemu chodzi – tak przynajmniej wynika z jego biografii.