„Wędrówka tusz” – Bartek Sabela

Wędrówka tusz, Bartek SabelaBartek Sabela jest reporterem, który przed kilkoma laty podjął się napisania reportaży o chowie przemysłowym zwierząt dla „Pisma”. „Wędrówka tusz” to właśnie zbiór tekstów dla tego magazynu, ale poszerzony o nowe teksty, rozmowy oraz przemyślenia. Wprawdzie autor miał utrudnione zadanie w związku z pandemią, ale udało mu się napisać wstrząsającą książkę o tym, jak wygląda egzystencja zwierząt, które mają służyć człowiekowi.

Nie zastanawiamy się na co dzień, jak na nasze talerze trafiło jedzenie, które akurat zjadamy. Pamiętam, z dzieciństwa spędzonego na wsi, jak opowiadano mi, że dzieci miejskie nie wiedzą skąd się bierze mleko. Tamte, w przeciwieństwie do nas, miały myśleć, że pochodzi ze sklepu. Jednak parę ładnych dekad później okazuje się, że wszyscy niezależnie od miejsca pochodzenia i zamieszkania, w ogóle nie zdajemy sobie sprawy, co przechodzą zwierzęta hodowlane. Radosne życie krówek na łączce okazuje się mitem, podobnie ja emerytura kilkunastoletnich koni na gospodarstwie na Mazurach.

Dzisiaj zwierzęta są traktowane jak produkt. Nawet słownictwo tak opisuje chów przemysłowy, byśmy mogli to wytrzymać psychicznie. Jakoś natychmiast kojarzy się to z językiem stosowanym w hitlerowskich Niemczech, jeśli chodzi o np. „ostateczne rozwiązanie”. Autor posługuje się tym celowo, zastanawia nad kwestiami etycznymi, również religijnymi. Co Biblia mówi o zabijaniu zwierząt? Pozwala, czy nie pozwala na spożywanie mięsa zwierząt?

Książka Bartka Sabeli składa się z siedmiu reportaży, które pokazują, jak współcześnie odbywa się produkcja mięsa. To jednak nie wszystko. Nie zawsze wiemy, że stosujemy produkty odzwierzęce. Autor  opisuje między innymi, do czego potrzebne są konie w branży medycznej. Wyobrażamy sobie niekiedy, że takie jajka czy mleko powstaje w sposób niewinny i humanitarny. Nic bardziej mylnego. Reportażysta uświadamia czytelników, z jakimi cierpieniami zwierząt to się wiąże. O wielu z nich nic nam nie wiadomo, jeśli nie postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej temu tematowi. Wygodniej żyć w nieświadomości. A producenci żywności będą nas podtrzymywali w tej niewiedzy. Wystarczy fermy otoczyć wysokimi płotami, by nas odgrodzić od takich niewygodnych miejsc. A co z oczu, to i z serca.

Dzieciaki kochają zwierzęta futerkowe, potrafią swoich pupili obdarzać wielkim uczuciem. Z czasem jednak zwierzęta stają się wyrażeniami, które mają za zadanie nas obrażać. „Uparty jak osioł”, „tłusty jak świnia” to tylko niemal niewinne porównania, jeszcze nie tak wulgarne wyzwiska. Bartek Sabela wspomina o języku stosowanym w branży, nie tylko opowiada o losie zwierząt i ryb. Pokazuje, z czym wiąże się takie postępowanie, z jakim mamy do czynienia obecnie i do czego może to doprowadzić. Podczas lektury reportażu odsłaniają się nam te klapki na oczach, które do tej pory zasłaniały nam pełen obraz rzeczywistości. Okazuje się, że nawet z miłości do zwierząt można robić coś źle. Choćby jeździć konno. Czy przyszłoby mi do głowy, jaki los czeka rumaka, którego dosiada człowiek? Nie za bardzo. Wydawać, by się mogło, że te dumne zwierzęta mają lepszy los, niż kury nioski, a jednak również one cierpią.

„Wędrówka tusz” nie jest książką dla każdego. To co pisze Bartek Sabela, zmusza do myślenia, otwiera nam oczy, ale podczas lektury nie raz trzeba będzie ochłonąć. Nie chodzi tu o epatowanie opisami cierpienia. Autor książki oszczędza nas jak może, ale przecież zauważamy, że ma za zadanie przekazać nam pewną dawkę wiedzy. Faktów tutaj nie brakuje, a odbiorca sam wyciąga wnioski. Bartek Sabela opisuje kwestie dwuznaczne pod względem etycznym. Nie wszystko jest przecież czarno-białe. Widzimy to na przykładzie zwierząt laboratoryjnych. Sami naukowcy opowiadają, jak trudno im pogodzić się z tym, co muszą robić po przeprowadzonych doświadczeniach. Usłyszymy ich wątpliwości i znowu to do nas należy ocena. Ciekawe, że można pogodzić w jednej książce prasę branży hodowlanej ze Starym Testamentem, raportami GUS-u oraz dziełami wybitnych filozofów. Myślę, że im więcej świadomości mamy, tym lepiej. Książka Bartka Sabeli wielu czytelnikom wskaże, jak wiele jest do zrobienia w kwestii poprawy sytuacji zwierząt.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *