„Wielki finał” – Marek Migalski

Wielki finał, Marek MigalskiMarek Migalski jest  politologiem, wykładowcą, komentatorem politycznym znanym z tego, że głośno zadaje niewygodne i prowokujące pytania, które obnażają ludzką hipokryzję czy dwulicowość. Jako były  poseł do Parlamentu Europejskiego doskonale poznał świat polityki. Jednak nie o ideologiach będzie tutaj mowa, a o książce, którą napisał Marek Migalski. „Wielki finał” to powieść, która do świata polityki również się będzie odnosiła, ale przede wszystkim sprowokuje czytelników do zastanowienia nad własnym światopoglądem.

Główny bohater nosi takie samo imię, jak autor powieści. Dodatkowo również jest byłym eurodeputowanym. Marek przybywa do pięknego miejsca w Afryce. Do ośrodka w Gambii otoczonego pięknym parkiem narodowym. Miejsce jest w sposób naturalny odizolowane od reszty świata. Opuszczenie terenu hotelu okaże się niemożliwe, bo po pierwsze miejsce chronią ludzie z bronią, a po drugie nawet gdyby cudem udało się ominąć przeszkody, na terenie parku czekają głodne lwice.

Wszystko w tym pięknym ośrodku wyglądałoby jak podczas luksusowych wakacji, gdyby nie fakt, że bohater przybywa do miejsca, w którym przeprowadzany jest jeden zabieg… Eutanazja. Otrzymujemy wizję niedalekiej przyszłości. Jest rok 2025, a państwa europejskie zalegalizowały śmierć na życzenie. Każdy może wyrazić chęć poddania się eutanazji. Skracanie życia wspiera państwo, ponieważ starzejące się społeczeństwo stało się problemem. Dlatego jest gotowe rozwiązanie, każdy dorosły, bez względu na wiek, może poddać się eutanazji. By wykupić możliwość pobytu w takim ośrodku potrzebna jest również umowa z państwem. Im szybciej po przejściu na emeryturę człowiek się zdecyduje na odebranie sobie życia, tym dłużej może przebywać w luksusowym ośrodku dokonującym eutanazji (do sześciu miesięcy).

Dla Marka pobyt w Gambii jest czasem, w którym może spokojnie podsumować swoje życie i jednocześnie przez ostatnie dni czerpać z niego pełnymi garściami. W hotelu, w którym przebywa, pławi się w luksusach, o których normalnie mogą pomarzyć tylko najbogatsi. Zresztą Marek miał już wszystko, teraz tylko odcina od tego ostatnie kupony. Ten człowiek żyjący w uprzywilejowanym społeczeństwie wcale nie czuł się szczęśliwy. Co go skłoniło do podjęcia ostatecznej decyzji?

Podczas miesiąca pobytu w ośrodku bohater ma na tyle dużo czasu, by nie tylko korzystać z życia, ale również posłuchać innych ludzi przebywających tam, gdzie on. Każdy z nich przyjechał z własnym bagażem. Otrzymujemy historie ludzi umierających i pragnących skrócić sobie cierpienia, kobiety, która pragnie odejść, zanim zniknie jej uroda, poznamy też dojrzałe małżeństwo opuszczone przez dorosłe już dzieci. Jest również para dziewiętnastolatków, którzy zawiedzeni tym, co spotkało ich na starcie, decydują się na śmierć.

Sam główny bohater to postać, która nie wzbudza sympatii. Mężczyzna po ukończeniu pięćdziesiątego roku życia nie ma nikogo bliskiego. Posiadał majątek, pieniądze, ale nie dało mu to szczęścia. Nic dziwnego, bo jego poglądy bywają kontrowersyjne, a stosunek do drugiego człowieka okazuje się oparty na stałym ocenianiu. Były poseł posługuje się stereotypami, jest cyniczny i uważa się za nihilistę. Hedonistycznie czerpie z życia. Dlatego jego pobyt w ośrodku jest oparty na pewnym schemacie. Mężczyzna pragnie dobrze zjeść, napić się i korzystać z usług asystentek socjalnych. Drażni dwulicowość Marka Kastora. Bohater okazuje się hipokrytą, który dostrzega wady u innych, ale nie u siebie.

Dzięki korzystaniu z usług pań asystentek, czyli prostytutek, życie bohatera nieco się skomplikuje. Jak to się skończy? Jaki będzie tytułowy wielki finał? Marek Migalski w swojej debiutanckiej powieść, kreuje bohatera, który zdaje się być jego alter ego. Autor oczywiście nas prowokuje, zmusza do rozważenia wielu kwestii, również tych etycznych. Eutanazja jest zaledwie jedną z nich, podobnie jak podstawowe pytanie: jaki jest sens życia i dokąd zmierzamy. Marek Migalski ukazuje dokąd zmierza współczesna cywilizacja i obnaża ludzką obłudę oraz cynizm. Czy dzisiaj jest jeszcze szansa na wiarę w wyższe wartości? Na większość pytań nasuwających się podczas lektury musimy odpowiedzieć sobie sami.

  1. Tematyka nie dość, że aktualna, to jeszcze ogromnie interesująca – z jednej strony, czy człowiek ma możność decydowania o swoim losie, łącznie z wyborem terminu własnej śmierci, z drugiej zaś strony rodzi się pytanie, na ile ta decyzja o przedwczesnym opuszczeniu świata to wynik braku miłości, przyjaźni, empatii, których nie było nam dane zaznać?

    Intryguje też sylwetka głównego bohatera – raczenie czytelnika książką, której protagonista to raczej postać z przewagą wad i słabostek to dość ryzykowne przedsięwzięcie, bo niekiedy niechęć do tej postaci może być tak silne, że skutecznie przysłania walory dzieła 😉

    • Przyznam szczerze, że nużyły mnie momenty, kiedy bohater urozmaicał swoją egzystencję spotkaniami z prostytutkami. Jednak bez tego nie byłoby całej intrygi.
      Jeśli chodzi o eutanazję, to wciąż problem do rozważań, w książce widzimy skrajne przypadki, od bawienia się w Boga, poprzez chęć skrócenia swoich cierpień wywołanych śmiertelną chorobą.

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *