„Wyspa na końcu świata” – Kiran Millwood Hargrave

Wyspa na końcu świata, Kiran Millwood HargravePoprzednia książka Kiran Millwood Hargrave, jaką czytałam, była powieścią dla dorosłych. Historia pt. „Kobiety z Vardø” pozwoliła mi przenieść się na małą wyspę na dalekiej północy Norwegii. Natomiast dla dzieci i młodzieży przeznaczona była książka pt. „Dziewczynka z atramentu i gwiazd”, tak samo jak najnowsza powieść brytyjskiej pisarki – „Wyspa na końcu świata”. Akcja tych wszystkich trzech opowieści rozgrywa się w innym miejscu. Łączącym je punktem jest właśnie wyspa.

Tym razem przenosimy się na Filipiny. Jest 1906 rok. Na wyspę Culion trafia młoda dziewczyna. Nie jest sama, bo pod jej sercem rozwija się nowe życie. Właśnie to dziecko, które narodzi się na wyspie trędowatych staje się narratorką opowieści. Dwunastoletnia Amihan mieszka wśród ludzi chorych i odrzuconych. Jej matka została tam umieszczona wbrew swojej woli. Dziecko urodziło się zdrowe. Nastoletnia dziewczyna stała się podporą swojej Nanay, jak mówi się w jej języku na mamę.

Na Culion stopniowo następują zmiany. Choć dziewczynka czuła się szczęśliwa w miejscu, gdzie przyszła na świat, nagle dowiaduje się, że ludzie, tacy jak jej matka, powinni być oddzieleni od zdrowych. Władze postanawiają rozbudować osiedle trędowatych. Zdrowe dzieci mają zostać oddzielone od swoich rodzin i umieszczone w sierocińcu.

Wszystko zmienia się w momencie, kiedy na wyspę przybywa pan Zamora. Urzędnik z dalekiej Manili sprawia, że szczęśliwe chwile Amihan z matką dobiegną końca. Mieszkańcy zostają podzieleni na Sano (czystych) i Leproso (trędowatych). Wbrew woli mieszkańców Culion, zdrowe dzieci zostają umieszczone w sierocińcu na dalekiej wyspie Coron.

Dziewczynka kochająca matkę i motyle, ma do czynienia z panem Zamorą, którego również fascynuje lepidopterologia. Jakże inaczej mężczyzna patrzy na piękne owady. Dla Amihan są symbolem wolności i szczęścia. Urzędnik pragnie je opisywać, zamykać w szklanych gablotach. Dziewczynka i inne dzieci nie chcą patrzeć na to, jak odbiera im krótką chwilę życia.

W powieści „Wyspa na końcu świata” oczyma dziecka oglądamy rzeczywistość, w której dzieli się ludzi, kierując się strachem i przesądami. W mniejszości są ci, dla których ważniejsza jest empatia. Inność trędowatych przeraża. Silniejsi zabierają chorym wszystko co mają, czyli ich własne dzieci. Ami próbuje przetrwać w tym okrutnym świecie. Zostaje narzucona jej samotność oraz tęsknota. Dziewczynka w nowym miejscu czuje się wykluczona, jednak w przeciwieństwie do pana Zamory, pamięta o głosie dobrego serca, które podpowiada jej, że warto być tolerancyjnym i szanować wszystkich. Dzięki temu znajduje przyjaciół. Wraz z nimi podejmie trudną walkę o marzenia.

Na wyspie Culion rzeczywiście istniała kolonia trędowatych. Autorka posługując się prostym, a jednocześnie pełnym ciepła językiem, opisała niełatwą rzeczywistość. Kiran Hargrave nie ukrywa przed młodszymi odbiorcami brutalnych realiów. Pokazuje jednak, że złu można się przeciwstawić, nawet jeśli na pierwszy rzut oka owa walka skazana jest na niepowodzenie. Widzimy podzielony świat, łatwo znaleźć odniesienia do tego, co dzieje się obecnie. Rajskie realia psują tylko źli ludzie. W powieści „Wyspa na końcu świata” Kiran M. Hargrave otrzymujemy opowieść o tym, jak ważne jest uczucie miłości, właśnie ono daje siłę w walce o własne przekonania. Otrzymałam piękną i uniwersalną historię dla młodszych oraz starszych odbiorców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *