„Kobiety z Vardø” – Kiran Millwood Hargrave

"Kobiety z Vardø", Kiran Millwood HargaveWkrótce premierę będzie miała powieść pt. „Kobiety z Vardø”, której autorką jest  Kiran Millwood Hargrave. Do tej pory tę brytyjską poetkę i pisarkę znałam jako autorkę książek dla młodzieży. Czytałam jej „Dziewczynkę z atramentu i gwiazd”, a na półce czeka „Wyspa na końcu świata”. Najnowsza powieść nawiązuje do prawdziwych wydarzeń z XVII wieku, które miały miejsce w norweskiej miejscowości Vardø. Książka została bardzo dobrze przyjęta w Wielkiej Brytanii, a jej debiutancką powieść nagrodzono m.in. British Book Award w kategorii literatura dziecięca oraz Waterstones Children’s Book Prize za rok 2017.

Na dalekiej Północy znajduje się Vardø. Dzisiaj to najdalej wysunięte na wschód miasto w Norwegii. W 1617 roku w tych surowych i trudnych do przeżycia warunkach dochodzi do tragedii. Giną wszyscy mężczyźni z osady. Tragiczny w skutkach połów powoduje, że skazane na siebie kobiety mogą albo pogrążyć się w smutku i zginąć, albo wziąć sprawy w swoje ręce, zakasać rękawy i przetrwać. Trudno sobie wyobrazić tak trudne warunki, w których przyszło im żyć. Surowy i zimny klimat Północy oraz odizolowanie od reszty świata zmusza je do współpracy.

Ta samodzielność staje się solą w oku lokalnych władz. Kobiety radzą sobie doskonale z męskimi obowiązkami, dzielą pracę między siebie tak, by jak najlepiej wykorzystać własny potencjał.  Takie męskie prace jak wypływanie w morze na połów, zajmowanie się sieciami, oprawianie foczych skór wychodzą im coraz lepiej. Niektórym osobom nie starcza czasu na chodzenie do kościoła.

Wieści o osadzie samotnych kobiet docierają coraz dalej. Wreszcie władze decydują, by wysłać tam komisarza. Zanim w Vardø pojawi się Absalom Cornet, wszyscy już wiedzą, że przybędzie tu człowiek tropiący czarownice, walczący ze złem i bezbożnością. Kobiety zdają sobie sprawę z tego, że grozi im niebezpieczeństwo. Mają się na baczności, a w ich i tak trudnym życiu pojawia się dodatkowe poczucie zagrożenia.

Wśród tych dzielnych mieszkanek Vardø jest Maren. Dziewczyna miała wkrótce poślubić ukochanego. Kiedy dochodzi do tragedii, w tym miejscu, w którym mieli zamieszkać, składowane są ciała mężczyzn, stopniowo wyrzucane na ląd przez morze. Tu potem zamieszka komisarz wraz ze swoją żoną. Cornet poślubił Ursulę, dobrze urodzoną dziewczynę z Bergen, a ta w towarzystwie Absaloma czuje się mało swobodnie. Trudno jej prowadzić dom w surowych warunkach, zwłaszcza że wcześniej zajmowała się chorą siostrą, nie musiała wykonywać obowiązków, z którymi teraz tak trudno jej się mierzyć bez pomocy służby.

Ursa na wyspie czuje się samotna, jak we więzieniu. Boleśnie dostrzega, jak wiele dzieli ją z mężem. Cornet zaczyna wprowadzać w Vardø surowe zasady, oparte na prawie, które jest ściśle powiązane z religią. Komisarz narzuca kobietom zasady, walczy z tym co uważa za zabobony i czarną magię. Silne i posiadające własne zdanie kobiety nagle nie mają prawa go wyrażać. Cornet potrzebuje tylko pretekstu, by zetrzeć na proch te pozory niezależności kobiet. Wystarczy jedna plotka, by doszło do kolejnej tragedii oraz procesu o czary.

Kiran Millwood Hargrave w swojej powieści skupia się na przedstawieniu prawdziwych wydarzeń w taki sposób, byśmy skupili się na emocjach bohaterek. Niemal na własnej skórze czujemy ten surowy klimat dalekiej Północy. Niemal wszystkimi zmysłami odbieramy tę rzeczywistość. Kiedy czytamy o potrawach takich jak naleśniki z krwią, wręcz czujemy ich smak i zapach.  Zimno przenika w zakamarki naszego ciała, gdy czytamy te sugestywne opisy. Jednocześnie Millwood Hargrave zmusza czytelnika do postawienia się w sytuacji kobiet, które znalazły się w sytuacji bez wyjścia. Mimo że znamy finał opowieści, otrzymujemy zaskakujące zakończenie powieści. Dzięki przedstawieniu tej rzeczywistości w szczegółowy sposób, dostrzegamy, jak trudno kobietom było żyć w zgodzie z własnym światopoglądem, czy zasadami, którymi kierowali się ich przodkowie będący rdzennymi mieszkańcami tego niegościnnego terenu. Opresyjność władzy sięga nawet do najdalej wysuniętych zakątków Norwegii. Jednak nie tylko to doprowadza do tragedii. Kiran Hargrave pokazuje surowość klimatu, ale zestawia go z tym, co najbardziej mroźne w ludzkim sercu. Zawiść, plotka, nienawiść, rządza władzy, nierówność płciowa przynoszą wiele szkód tak samo w XVII wieku, jak i dziś. Pod tym względem jest to historia uniwersalna, wciąż aktualna i zmuszająca do myślenia.

PS Książka w tłumaczeniu Jędrzeja Polaka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *