„Z dziennika podróży” – Andrzej Bobkowski

Z dziennika podróży, Andrzej BobkowskiAndrzej Bobkowski należy do najwybitniejszych polskich pisarzy dwudziestego wieku, ale jednocześnie jest jednym z najmniej znanych. Dlaczego? Za życia opublikował tylko „Szkice piórkiem”, nakładem Instytutu Literackiego w Paryżu. Jego poglądy były na tyle kontrowersyjne dla polskich władz, że po prostu w kraju nie docierał do szerszej rzeszy odbiorców. Tylko najbardziej wtajemniczeni, sięgający po paryską „Kulturę”, czy londyńskie „Wiadomości” znali jego teksty. W Polsce ukazywały się jego artykuły w „Tygodniku Powszechnym”, „Twórczości” i „Nowinach Literackich”, ale bardzo krótko, do początku lat pięćdziesiątych.

Książka „Z dziennika podróży” Andrzeja Bobkowskiego to teksty, które powstawały w latach 1947-1960. Ukazywały się one w „Nowinach Literackich”, „Tygodniku Powszechnym” oraz „Kulturze”. Jeśli ktoś czytał rewelacyjne „Szkice piórkiem”, czyli dzienniki, pisane w czasach drugiej wojny światowej, kiedy Andrzej Bobkowski mieszkał we Francji, to z pewnością z wypiekami na twarzy zasiądzie do zapisków „Z dziennika podróży”.

Andrzej Bobkowski opisuje wiosnę w Paryżu. Czujemy klimat ze „Szkiców piórkiem”. Widzimy, że stosunek autora do Francji, a szerzej do Europy wciąż jest ten sam. Obserwujemy miasto tuż po wojnie, które zmaga się z problemem aprowizacji. Trudno o żywność, ale nie przeszkadza to w tym, by życie tętniło. Dzieci jeżdżą na wrotkach, nie przejmując się niczym. Pełna wolność, o której tak bardzo marzy autor. Jednak on już tego nie potrafi odnaleźć ani we Francji, ani w Europie.

Dlaczego Andrzej Bobkowski tak się zawodzi, na kraju który jednocześnie tak pokochał? Jak pisze: „(…) Francja nie ma już przekonań fundamentalnych; tych, którymi wykarmiła całą Europę przez tyle wieków. Nie ma ich na ulicy, brak ich w tłumie, w teatrach i w książkach, brak w oczach Francuzów i w rozmowach z nimi. Może to właśnie jest przyczyną, która jest na dnie wszystkiego?” (s. 19).  Skoro nie można znaleźć ideałów w samej Francji, kolebce wolności, pisarz nie odnajdzie jej również w Europie: „Jednym z tych przekonań, chyba najbardziej fundamentalnych, była w ogóle Francja, wiara w siebie. Europa była dla niej lustrem. Francja nie może dziś siebie nigdzie zobaczyć, szuka Europy. Europa szuka Francji i nie mogą się odnaleźć. Gonią się wokół słupa z reklamami, które są im obce, pisane w niezrozumiałych językach” (s.20).

Autor „Z dziennika podróży” postanowił opuścić Stary Kontynent jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej. Niestety nie udało mu się tego celu zrealizować od razu. Wojna zastała go we Francji – każdy wielbiciel prozy Bobkowskiego powie, że dobrze się stało, bo dzięki temu powstały „Szkice piórkiem” – arcydzieło diarystyki. Jednak w końcu nadchodzi ten moment i Andrzej Bobkowski rusza na statku „Jagiełło” wraz z żoną (oraz ukochanymi książkami) do Gwatemali.

Ten moment w biografii zaraz nasuwa skojarzenia z Gombrowiczem. Okazuje się, że Bobkowski cenił sobie autora „Trans-Atlantyku”, jednak styl pisania mieli różny. O Polsce, Polakach na emigracji mieli jednak podobne przemyślenia. W Gwatemali nie udało się Bobkowskiemu uciec od politycznych zawirowań, jednak znalazł tam miejsce dla siebie. Miał sklep modelarski, ale choroba nowotworowa za szybko odebrała pisarza. Ostatnie notatki Bobkowskiego dotyczą choroby, którą autor próbuje oswoić w sposób typowy dla siebie – ze spokojem.

Andrzej Bobkowski w zapiskach „Z dziennikach z podróży” pokazuje siebie, jako miłośnika wolności oraz moralności. Jest nastawiony na jednostkę, która powinna móc czerpać w pełni z wolności. Dlatego ucieka z Europy, bo tam te hasła stały się martwe. Podczas swej podróży do USA zachwyca się tym nowoczesnym krajem, oczywiście wady również zauważa. Z zapisków wyłania się niezwykle świadomy obserwator. Człowiek o twardym kręgosłupie moralnym, który nie boi się przelewać na papier swoich poglądów. Jednocześnie słowa krytyki nie mają wpływu na jego zachwyt życiem. W czasie podróży, które spajają owe notatki Bobkowskiego, zobaczymy „Chuligana wolności”, który czerpie energię z tego, co dawał mu świat, a jego przemyślenia wciąż są niezwykle aktualne.

  1. O „Szkicach piórkiem” tylko słyszałem, ale nie miałem okazji ich czytać. „Z dziennika podróży” wydaje się być równie interesującą pozycję – takie zwiedzanie poszczególnych miejscach, ich obserwacja oraz komentarze kojarzą mi się z odyseją H. Millera, odbytą po własnej ojczyźnie (USA) pod długoletnim pobycie w Europie, dzięki której powstały takie pozycje jak „Klimatyzowany koszmar” oraz „Pamiętać, by pamiętać”.

    • Z kolei ja mam sporo do nadrobienia, jeśli chodzi o twórczość H. Millera. Co do Andrzeja Bobkowskiego, to myślę, że gdyby żył, byłby świetnym blogerem, gdyż doskonale rozumiał otaczający go świat i poddawał konstruktywnej krytyce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *