Do niedawna Tove Jansson była dla nas tylko (i aż) autorką „Muminków”. Jednak w końcu nadszedł ten moment, kiedy trochę dojrzeliśmy do pozostałych dzieł artystki. Możemy sięgnąć po jej teksty dla dorosłych, czy poznać biografię Jansson autorstwa Boel Westin. Tym razem Wydawnictwo Marginesy proponuje czytelnikom zbiór dziewiętnastu opowiadań twórczyni Muminków, zatytułowany „Córka rzeźbiarza”.
Wszystkie historie dotyczą dziecięcych lat Tove Jansson. Już sam tytuł zbioru – „Córka rzeźbiarza” sugeruje pewne wątki autobiograficzne. Jednak podkreślone zostało przez Wydawcę, że pisarka daje czytelnikom „swoją wersję dziecięcych lat”. Zresztą wystarczy, że cofniemy się do własnych doświadczeń z dzieciństwa, by zauważyć, że nie wszystko co pamiętamy, zdarzyło się naprawdę. Część wspomnień sami sobie wmówiliśmy – czy to na podstawie opowieści dorosłych, czy fotografii. Wiele też zależy od wyobraźni. Dzieci nie oddzielają tego co fantastyczne, od rzeczywistego. Nasi najbliżsi przyjaciele z dzieciństwa, mogą okazać się owocem naszej imaginacji.
Dzieciństwo jest też światem nieograniczonych możliwości. Główna bohaterka opowiadań i narratorka chłonie wszystko, co wokół siebie widzi. Świat zewnętrzny pozwala nabywać doświadczeń. A dziewczynka żyje w otoczeniu sztuki – tata jest rzeźbiarzem, natomiast matka ilustruje książki dla dzieci. Bohaterka również posiada zmysł artystyczny, doświadcza wszystkiego w sposób niezwykle intensywny, jednocześnie pokazuje nam swój świat, używając wielu barw. Istotny staje się zmysł malarski.
Zbiór opowiadań „Córka rzeźbiarza” zdaje się być hołdem dla ojca Tove. W końcu to ona stała się najsłynniejsza z rodu Janssonów, a większość z nas nie wie, czym zajmował się Victor. Natomiast widzimy w nim dziś pierwowzór dla Tatusia Muminka, a nie dostrzegamy rzeźbiarza. Dzięki opowiadaniom przyglądamy się ojcu Tove przy pracy, oglądamy relacje jakie nawiązywał ze swoją córką. Również matka jest jedną z najważniejszych postaci. Rysuje, czyta, pracuje, opowiada, bawi się z dziećmi.
Najmłodsi podglądają dorosłych i ich naśladują. Tylko nie potrafią nabrać dystansu do ich wypowiedzi. Nie rozumieją ironii, aluzji, czy żartu – wszystko biorą na poważnie. Rzeczywistość jest większa, bardziej intensywna. Jak pisze Tove Jansson: „Im się jest mniejszym, tym Boże Narodzenie jest większe. Pod gałęziami choinki jest ogromne, jest zieloną dżunglą z czerwonymi jabłkami i smutnymi, cichymi aniołami, które wirują na nitkach, strzegąc wejścia do dziewiczego lasu, a w szklanych bombkach dziewiczy las nie ma końca. Dzięki choince Boże Narodzenie jest absolutnym bezpieczeństwem” (s.149).
Niektóre opowiadania są na granicy snu i jawy, bywają nawet turpistyczne (np. opowiadanie „Albert”). Przez to niekiedy Tove kojarzyła mi się z Schulzem, ale autorka jest bliżej świata rzeczywistego, choćby poprzez sposób, w jakim ukazuje ojca. Łączy tych twórców ukazywanie świata poprzez naiwność dziecka. Widoczne staje się to choćby w historii pt. „Zwierzęta domowe i paniusie”, w którym dziewczynka nie może zrozumieć różnicy między śmiercią wrony i muchy. Innym razem opowieści są zabawne, kiedy dziecko uznaje zdanie rodziców, na temat pomysłu ciotki, jakim jest produkcja gipsowych obrazków. Kiedy sama otrzymuje takie dzieło, zaczyna jej się ono podobać, wbrew wcześniejszej opinii mamy i taty: „Trudno – obrazek zrobiony z zakładki był naprawdę bardzo ładny, i jak dla mnie, prawdę mówiąc, niczego nie profanował” (s. 121).
Zbiór opowiadań Tove Jansson pt. „Córka rzeźbiarza”, kojarzy się ze światem Muminków. Trudno żeby było inaczej, jeśli wydarzenia rozgrywają się w bardzo podobnych miejscach, a świat oglądamy z perspektywy dziecka. Teksty są jednak przeznaczone dla dorosłych czytelników. Warto sobie przypomnieć, jak inaczej postrzegaliśmy rzeczywistość jako kilkuletnie dzieci. Tu widzimy, co kształtowało wrażliwość artystki. Jej świat wyobraźni był nieograniczony – niekiedy zabawny, innym razem groźny. W „Córce rzeźbiarza” możemy też przyjrzeć się rodzinnemu domowi Janssonów, ze szczególnym uhonorowaniem rodziców.
Na razie nie czytam tej książki, bo przeczytam kiedyś. Na pewno jest wspaniałą lekturą.
Myślę, że warto sprawdzić, jak Tove pisała dla dorosłych.
Przeczytanie biografii o Tove Jansson jest kluczem do zrozumienia jej twórczości. Z chęcią sięgnę po tę lekturę.
Bardzo lubię Muminki i uważam, że są to, oczywiście, opowiastki dla dzieci, ale gdy wczytać się uważniej, są to małe filozoficzne traktaty: o rodzinie, przyjaźni, miłości i najważniejszym miejscu na ziemi, które nosimy w sercu.
Niedawno udało mi się zdobyć biografię Jansson, ale jeszcze nie zdążyłam po nią sięgnąć. Byłam na spotkaniu z Boel Westin, która z pasją opowiadała o autorce Muminków, więc myślę, że wkrótce przeczytam tę książkę.
Ech, dla mnie cały czas Tove Jansson to „tylko” autorka „Muminków”. Mam jednak świadomość, że takie wąskie pojmowanie działalności artystycznej tej pisarki jest bardzo krzywdzące i dlatego od pewnego czasu obiecuję sobie, że poznam także inne odcienie jej prozy 🙂
Książka ta zaciekawiła mnie już wcześniej, teraz po tej recenzji będę musiała po nią sięgnąć.