„Za jeden wiersz. Cztery lata w chińskim więzieniu” – Liao Yiwu

Za jeden wiersz, Liao YiwuLiao Yiwu znany jest polskim czytelnikom dzięki książkom „Prowadząc umarłych”, czy „Bóg jest czerwony”. Były to reportaże o Chinach. W publikacji „Za jeden wiersz” pisze o sobie. To czego doświadczył Liao Yiwu związane jest z rokiem 1989 i wydarzeniami na placu Tian’anmen. Młody poeta postanowił zabrać głos w tej sprawie, ale nie spodziewał się, że po napisaniu i wygłoszeniu publicznym poematu pt. „Masakra” trafi na cztery lata do więzienia.

Plac Niebiańskiego Spokoju w 1989 roku był miejscem dramatycznych wydarzeń. Manifestacja studencka zmieniła się w protest, którego uczestnicy domagali się demokratycznych reform politycznych oraz rozprawy z korupcją. Wszystko zakończyło się tragicznie, ponieważ armia otworzyła przeciwko protestującym ogień. Zginęło wiele osób, ale do dzisiaj nie są znane prawdziwe dane. Oficjalnie śmierć poniosło 241 osób, a rannych było 7 tys. Według innych źródeł ofiar było znacznie więcej, bo 2600 .

Liao Yiwu, człowiek, który do 1989 roku nie angażował się politycznie, postanowił wyrazić swoje zdanie. Napisał poemat „Masakra”, w którym kreśli obraz krwawej rzezi (będziemy mogli poznać utwór w całości, ponieważ zamieszczono go na końcu książki). Poeta wygłosił wiersz publicznie i za to trafił do aresztu. Skazano go na cztery lata więzienia. O pobycie w nim Liao Yiwu dokładnie nam opowie.

Najpierw jednak poznamy życie bohatera książki, jakie prowadził przed uwięzieniem. Zobaczymy intymny obraz, ponieważ autor nie stroni od pokazywania siebie ze szczegółami wkraczającymi w jego życie prywatne. Ujrzymy hedonistę, nastawionego na czerpanie z życia, a nie na dawanie. Zdradza żonę, a jednocześnie karze ją fizycznie za nawiązanie relacji z innym mężczyzną. Czysta jest tylko miłość Liao Yiwu do siostry, ale Fei Fei ginie w wypadku autobusu. Jej bezsensowna śmierć naznacza Liao.

Jakiś czas po wygłoszeniu „Masakry”, czyli protestu poety wobec wydarzeń na placu Tian’anmen, Liao Yiwu zostaje aresztowany. Sam wiersz to jednak nie jedyna przyczyna zatrzymania. Bohater książki przyczynił się do powstania kontrrewolucyjnego filmu pt. „Requiem”. W marcu 1990 roku zostaje zatrzymany przez policję i rozpoczyna się jego droga przez mękę.

Liao Yiwu opowiada o tym, co przeszedł w chińskich areszcie i więzieniu. Autor dokładnie i szczegółowo kreśli przed czytelnikiem obraz tego, co go spotkało. Opowiada o systemie więziennictwa, którego zadaniem jest odebranie człowiekowi godności. Już nie jest osobą, a numerem. Codziennością staje się przemoc doświadczana ze strony strażników oraz towarzyszy celi. W tym brutalnym świecie trudno zachować własne ja. Wrażliwy poeta na pierwszy rzut oka nie ma szans, a jednak jakoś daje radę.

Najtrudniej było w samym areszcie. Tam serwowano jedno ze 180 nietypowych dań. Potrawą były tortury. Przemoc fizyczna, seksualna, psychiczna może złamać człowieka. W więzieniu także brak intymności. Więźniowie polityczni przebywają w jednym miejscu ze skazanymi za morderstwo. Widzimy także ludzi, którzy za swoje zbrodnie otrzymali wyrok śmierci. Pisarz nazywa ich: „martwy Chen” czy „mały trup”. Liao Yiwu stara się jednak skupić na obserwacji i – co niekiedy zaskakuje – odnajduje litość dla oprawców. Osoba, która w danej chwili stosuje brutalną przemoc, za chwilę również może stać się jej ofiarą. W tym systemie więźniami kieruje się właśnie poprzez agresję, również przy pomocy obecnych, jak i byłych przestępców (tu nazywani są: Rudzi).

Książka „Za jeden wiersz” wpisuje się w literaturę więzienną. Zaskakuje pamięć Liao Yiwu. Pisze z perspektywy czasu o tym, czego doświadczył. Mimo to nie brakuje szczegółów, dokładnych opisów. Autor książki potrafi posłużyć się poetyckim językiem. Więzienie nie miało nic wspólnego z poezją, choć właśnie ze wiersz Liao Yiwu odbywał karę. W tym miejscu warto też podkreślić stosowanie przez pisarza czarnego humoru. Choćby wtedy, kiedy stwierdza, że najlepiej na jego twórczości znają się chińskie służby bezpieczeństwa. Wiele zabrano mu z tego, co stworzył. Stwierdził: „Stałem się autorem, który pisze dla rozrywki policji. ” (s. 19). Jednak ta książka stanowi pozwoliła mu „przekuć cierpienia na słowa” (s. 464) oraz pozwoliła odzyskać godność. Po wyjściu z więzienia Liao Yiwu uciekł ze swojego kraju, by móc myśleć niezależnie. Według niego „Chiny pozostają więzieniem umysłu: dostatek bez wolności (…) To jest nasz nowy, wspaniały świat” (463). Myślę, że warto zobaczyć ten bolesny i gorzki obraz, który daje nam człowiek z jednej strony przegrany, a z drugiej taki, który ma świadomość, że choć raz stanął po właściwej stronie barykady.

  1. O proszę, okoliczności w jakich bohater znalazł się w niewoli przypominają odrobinę narratora książki „Zielonodrzew” pióra Zhanga Xianlianga. Tyle, że protagonista książki, którą ja czytałem trafił na rubieże ChRL, by jako pracownik kołchozu budować nową, socjalistyczną rzeczywistość. „Za jeden wiersz” sprawiają wrażenie ciekawego uzupełnienia mojej lektury.

  2. Planuję czytać tę książkę jakoś w przyszłym miesiącu – czytałam „Prowadzącego umarłych”, i muszę przyznać, że autor zdobył moje serce dużą wrażliwością. Jeśli nie czytałaś, to polecam – Liao Yiwu pokazuje tam wielu ludzi, z którymi partia w Chinach obeszła się bardzo okrutnie. Pamiętam, że nie potrafiłam przejść obok tej książki obojętnie i czułam się tak, jakby mnie ktoś roztrzaskał od wewnątrz.

    • Po lekturze książki „Za jeden wiersz” wiem, że będę się rozglądała za kolejnymi tekstami Liao Yiwu – przekonuje mnie ten rodzaj wrażliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *