Bardzo lubię słuchać opowieści Filipa Springera o architekturze. Byłam na trzech spotkaniach z tym autorem, ale jakoś do tej pory nie udało mi się sięgnąć po żadną z jego książek. Postanowiłam to nadrobić, dlatego przeczytałam „Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach”. O tej reporterskiej biografii usłyszałam przed dwoma laty podczas festiwalu Literacki Sopot, ale bohaterowie książki nie są postaciami powszechnie znanymi, choć przecież bardzo interesującymi, jak się okazuje nie tylko dla architektów.
Filip Springer zapytał 210 studentów architektury, czy znają nazwisko Hansen. Tylko siedmioro z nich wiedziało, o kogo chodzi. Są jednak tacy, którzy twierdzą, że polską sztukę współczesną można zrozumieć dzięki osiągnięciom Oskara Hansena. Dlaczego tak się stało, że ta para dzisiaj jest tak mało znana, choć przecież wiele zrobiła dla architektury i sztuki? Oskar Hansen był twórcą koncepcji Formy Otwartej, architektem, i artystą, którego pomysły wybiegały daleko poza utarte schematy.
Głównym bohaterem książki „Zaczyn” jest Oskar Hansen. Urodzony w Finlandii, syn Norwega i Rosjanki, który wychował się w Wilnie, działał w polskiej partyzantce, a po wojnie postanowił osiąść w Polsce. Mógł wyjechać na Zachód i robić karierę, a jednak wybrał kraj, w którym też było wiele do zrobienia. Polska po wojnie musiała się odbudować, a w tym Oskar Hansen widział szansę na realizację swoich pomysłów.
Zofia również była architektem, ale jednocześnie ściągała męża z obłoków na ziemię. Ona widziała, co jest realne, a co nie. Oskar studiował w Polsce, a potem we Francji i tam zetknął się z najważniejszymi architektami tamtych czasów, ale też spotkał Picassa. Po powrocie Oskara Hansena do Polski, para opracowuje koncepcję Formy Otwartej, zgodnie z którą projektują nowe mieszkania. Idea jest niezwykła, ponieważ ma dać ludziom dach nad głową, taki jaki jest im akurat potrzebny – przyszli użytkownicy mają decydować, jaki będzie kształt mieszkań. Łatwo się domyślić, że komunistyczna rzeczywistość, okazuje się mało otwarta. Jednak Hansenowie nie mają wpływu na realizację ich projektów.
Takim miejscem, zbudowanym zgodnie z ideą Formy Otwartej, było warszawskie osiedle Przyczółek Grochowski. Szybko okazało się, że ludzie nie ingerowali w to, gdzie zamieszkają i na kształt mieszkań, a przez to szybko się okazuje, że nie czują się wybrani, a skazani na to miejsce. Koncepcja Hansenów została zaprzepaszczona. Jak tam się żyje, autor książki postanowił sprawdzić na własnej skórze – i tam zamieszkał.
Hansenowie posiadali inną wizję. Kolejną był Plan Linearnego Systemu Ciągłego, utopijny projekt zagospodarowania przestrzennego całego kraju. Wyobraźmy sobie system wielkich miast, rozciągających się w czterech równoległych pasmach z północy Polski na południe. Oskar Hansen wymyślił, że w ten sposób uniknie się centralizowania miast. Wszystko miało być dostępne, a oprócz tego człowiek byłby blisko natury.
W PRL-u nie było szans, by koncepcje Hansenów zostały w pełni zrealizowane. Jeśli projekty zostały przyjęte, to i tak w trakcie ich realizacji ulegały takim zmianom, że niemal nie można się było w nich doszukać pomysłów architektów. Jednak Oskar Hansen traktował te pomysły, jako zaczyn. Czy ta idea dała początek czemuś nowemu, czy raczej została dzisiaj zaprzepaszczona?
Filip Springer w książce „Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach” stara się opowiedzieć o niezwykle ciekawych ludziach, którzy za sprawą wielu niefortunnych zbiegów okoliczności zostali niemal zapomniani. Dla władzy w PRL-u nie byli zbyt interesujący, ponieważ nigdy nie byli konformistami – nawet nie zapisali się do partii. Dla zwykłych ludzi ich koncepcje stały się zbyt utopijne, chociaż o wielu utopistach uczymy się w szkole. Najbardziej zaskakuje, że nawet architekci o nich niewiele słyszeli. Hansenowie tak bardzo wyprzedzili swoją epokę, że traktowano ich jak mało szkodliwych wariatów.
Autor „Zaczynu” stara się pokazać, kim byli bohaterowie jego reportażu biograficznego. By dotrzeć do samego sedna, musiał poszukać trudno dostępnych źródeł, a nawet udał się do miejsc, z których pochodził Oskar Hansen. Skądś się przecież wzięły te niezwykłe koncepcje i idee. Filip Springer mniej pisze o Zofii, ona stanowi fundament, ale przez to staje się mało widoczna. Nie znajdziemy oceny ani pary, ani ich dzieł – w tej ostatniej sprawie wypowiadają się ludzie, którzy zasiedlili zaprojektowane przez Hansenów mieszkania. Postać Oskara jest niejednoznaczna, ale niezwykle ciekawa. Myślę, że Springer trafił w samo sedno przy jej opisie. I choć nie znam się na architekturze, to autor pokazał mi, jak ważne jest by miejsce w którym żyjemy, zostało zaprojektowane w sensowny sposób i dostosowany do indywidualnych potrzeb człowieka.
O twórczości Filipa Springera jak dotąd tylko słyszałem – nazwisko to kojarzę szczególnie za sprawą książki „Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni”. Prezentowana przez Ciebie pozycja także wydaje się interesująca oraz wartościowa – z chęcią poznam biografię oraz dorobek Oskara Hansena 🙂
Najpierw bardzo miło mi się słuchało opowieści tego autora, a po przeczytaniu „Zaczynu”, widzę, że warto również czytać książki Springera. Mam też na półce „13 pięter”, jego najnowszą publikację.