Kiedy czytałam poprzednią książkę Wita Szostaka pt. „Wróżenie z wnętrzności” pojawił się w niej wątek związany z mitem o Odyseuszu. Nie był on jednak głównym tematem w tamtej powieści. Teraz, w „Zagrodzie zębów”, powieściopisarz przyjrzy się historii króla Itaki bardzo dokładnie. W zasadzie najważniejszy będzie jeden moment tego mitu – powrót Odysa do domu. Czy pieśń o bohaterze mogła się zmienić przez stulecia? Wit Szostak nie odpowie na to pytanie, ale staje się współczesnym aojdą, który podejmie trudne wyzwanie – opowie nam tę historię na nowo.
Co by było, gdyby bohater epicki był zwykłym człowiekiem? Czy wtedy powstałby mit o Odysie? Wit Szostak w „Zagrodzie zębów” postanowił skupić się właśnie na tym ludzkim aspekcie. Przedstawia nam mitologiczną postać w różnych możliwych wersjach. Otrzymujemy wiele wersji powrotu Odyseusza do rodzinnego domu. Łącznie z taką alternatywną historią, gdy mu się to nie udaje. Każda z tych wersji skupia się na innym problemie. Wszystkie składają się na pieśń o wędrowcy.
Mit o Odyseuszu inspirował wielu twórców kultury. Jeszcze jako dziecko czytałam powieść Adama Bahdaja pt. „Gdzie twój dom Telemachu”, nie mając jeszcze wtedy pojęcia, jaka postać zainspirowała autora do nadania temu bohaterowi takiego imienia. Potem nadszedł czas na książki Jana Parandowskiego dotyczące mitów greckich. Natomiast Wit Szostak dedykuje „Zagrodę zębów” ojcu, bo właśnie on opowiedział mu dzieje Odysa.
Szostak przedstawia czytelnikom wiele wersji tułaczki Odyseusza. Zastanawia się, nad motywem powracającego bohatera, np. w takim wydanie, kiedy nikt go nie poznaje w Itace. Kim stałby się wtedy jego syn Telemach? Kiedy natomiast chłopak dowiedziałby się, że jego ojciec wrócił, jak by zareagował, co by czuł? Jakie byłyby relacje między ojcem a synem? Widzimy też różne wersje reakcji Penelopy. Intryguje zwłaszcza ta wizja, w której kobieta zabija Odyseusza. Dlaczego tak postępuje? Co ją skłania do tego czynu?
A gdyby Odyseusz został owym Nikim, jak się przedstawił cyklopowi? Może właśnie jako zwykły człowiek zaznałby pełni szczęścia? A jeśli w takim wypadku tęskniłby za sławą i władzą? Wit Szostak pisząc te alternatywne historie daje nam możliwość zastanowienia nad losem postaci, ale nacisk kładzie na uczucia. Podczas lektury zastanawiamy się nad egzystencją, tym w jaki sposób różni się to, co sobie wymarzyliśmy, od tego, jak jest w rzeczywistości. Przy okazji fantazjowania o losach Odysa, widzimy, że człowiek lubi zmyślać, by nieco podkolorować rzeczywistość. Staje się ona bardziej interesująca i przede wszystkim nadająca do umieszczenia jej w epickiej pieśni. Z drugiej strony bohater zawsze zostaje Odysem. Niezależnie od tego, czy pieśniarz przypisuje mu rolę żebraka, czy króla. Historia o nim, czy w naszym odczuciu będzie miała wydźwięk pozytywny czy negatywny, w pewnym sensie daje mu nieśmiertelność.
Tytułowa „Zagroda zębów” moim zdaniem jest ową siłą opowieści. Mocą, która daje życie i nieśmiertelność. Dlatego u Szostaka będą ważne nie tylko alternatywne historie, ale również język. Tu też odbywa się swoista gra. Pisarz przywołuje homeryckie zwroty, powtarza je i zmienia, by stały się sercem, wokół którego buduje tę opowieść. Powstają frazy w stylu: „Odysa wymilcz na głos, nie ma słów skrzydlatych”, nawiązujące do słów znajdujących się w „Odysei”. Choć wydawać by się mogło, że w ten sposób autor komplikuje i utrudnia odbiór, to w rzeczywistości postanawia dać czytelnikom opowieść o człowieku. Odrzuca herosa i jego bohaterstwo, dopiero wtedy Odys staje się ludzki. W „Zagrodzie zębów” zaskoczyć może nas lakoniczność autora. Okazuje się, że najważniejsze jest to, co niedopowiedziane, dlatego też Wit Szostak unika słownego przesytu, a poprzestaje na samej esencji.
Ta lektura może być wyzwaniem. Ciekawym doświadczeniem. Znów powrotem do Odysa, tym razem człowieka z jego niedoskonałościami.
Warto sięgnąć po „Zagrodę zębów”, by zobaczyć ten ludzki aspekt w postaci Odyseusza. Myślę też, że o książce Wita Szostaka jeszcze będzie w tym roku głośno – bo może doczekać się kilku nagród literackich. 🙂
Ha, jak już wiesz planuję sięgnąć po tę książkę, z uwagi na moją niedawną lekturę „Pokoju na Itace”. Mit o Odyseuszu to pole nieskończonych wręcz refleksji i bardzo jestem ciekaw, co w jego temacie ma do powiedzenia Szostak.
Sama też mam nadzieję, że trafię na „Pokój na Itace”, bo tak jak pisałam u Ciebie, wydaje się, że również książka Maraia w ciekawy i oryginalny sposób posługuje się archetypem Odyseusza.
Szostak dobrze poradził sobie z dość skomplikowanym zadaniem, choć, tak jak piszesz, odbiór jest trochę utrudniony. Nie każdy będzie odczuwać przyjemność obcowania z taką literaturą. Ale ja dobrze ją wspominam, zwłaszcza warianty dotyczące samego Odysa.
Książka może zawieść tych, którzy spodziewają się tradycyjnej powieści z fabułą. Tutaj natomiast ważny jest język i gra z przekazem, który znamy z „Odysei”. Jeżeli chodzi o samą „Zagrodę zębów” i relacje między głównym bohaterem oraz innymi ludźmi, to najbardziej intrygowała mnie postać Penelopy i różne warianty jej zachowań.
Zdecydowanie jedna z najlepszych książek zeszłego roku. Siła opowieści, siła literatury, piękno słowa. Nic tylko czytać i wracać.
Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ czytałam zarówno Twoją recenzję tej książki, jak i wywiad z samym autorem. Poczułam się zachęcona i rzeczywiście „Zagroda zębów” okazała się wartościowa – warto do niej wracać.