Nawet jeśli nie znacie języka łacińskiego, z pewnością obiło Wam się o uszy słynne powiedzenie Juliusza Cezara: „Veni, vidi, vici” (Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem). Zanim jednak doszło do zwycięstwa wielkiego wodza nad królem Pontu w bitwie pod Zelą (47 p.n.e.), za sprawą „Zapomnianego Legionu” będziemy mieli możliwość przypomnienia sobie historii starożytnego Rzymu od 70 r. p.n.e.
Ben Kane przenosi czytelników prosto do serca starożytnego świata. Do samego Rzymu, który wręcz tętni życiem. Tyle, że to ostatnie jest mało cenne. Zwłaszcza jeśli chodzi o niewolników. Zresztą nic dziwnego – nie są traktowani jak ludzie. Dlatego właśnie pojawienie się atrakcyjnej, ale nie wolnej kobiety na brudnej ulicy tego miasta może skończyć się na dwa sposoby. Albo zostanie zgwałcona i zamordowana, albo tylko… zgwałcona.Ten brutalny czyn, po dziewięciu miesiącach przynosi skutek – Welwinna rodzi Romulusa i Fabiolę. Dzieci, które staną się głównymi bohaterami powieści.
Niezwykle ważną postacią jest również Tarkwiniusz – haruspik, czyli wróżbita. Potrafi przepowiedzieć przyszłość na podstawie wnętrzności zwierząt. Należy do ludu Etrusków, ale ma świadomość, że Rzymianie zdominowali i wchłonęli jego lud. Jakie będzie miał zadanie do spełnienia? Jego los połączy się z Romulusem i Brennusem Gallem, a co oprócz tego?
Przypomniałam sobie jeszcze jedno zdanie z czytanek łacińskich: „Gallia est omnis divisa in partes tres…” Tak brzmi początek pamiętników Juliusza Cezara o wojnie galijskiej. Właśnie z tej ziemi pochodził Brennus. Jednak jako jeniec wojenny trafił do Ludus Magnus, czyli szkoły gladiatorów. Tam też został sprzedany Romulus. Czy trzynastolatek ma szansę przetrwać w takim miejscu? Może jeśli wesprze go niezwyciężony do tej pory Brennus, będzie miał większe szanse na przeżycie.
Również Fabiola zostaje sprzedana. Piękna niewolnica trafia do ekskluzywnego domu publicznego. Jej kochankiem zostaje sam Brutus. Jednak dziewczyna nie przestaje martwić się o los matki oraz ukochanego brata. Rodzeństwo niemal się w pewnym momencie spotyka, ale dochodzi do incydentu, który doprowadzi do tego, że Romulus i Brennus będą musieli uciekać. Trafią do legionów, a tam poznają Tarkwiniusza. Wróżbita, który zna przyszłość to naprawdę cenny przyjaciel – mężczyźni szybko się o tym przekonają.
W czasie kiedy Cezar walczył z Brytami, a potem tłumił bunt Wercyngetoryksa w Galii, trójka głównych bohaterów trafia do krainy Partów. W 53 roku przed narodzinami Chrystusa, armia Krassusa zostaje rozbita w bitwie pod Carrhae. Jaki los czeka Romulusa, Brennusa i Tarkwiniusza?
Za sprawą książki „Zapomniany Legion” miałam szansę odbyć podróż w czasie. Najpierw znalazłam się w samym Rzymie. Republika dogorywa, na ulicach lepiej się nie pokazywać po zmroku. Autor przedstawia historię z perspektywy niewolników. Ci, którzy byli na samym dnie drabiny społecznej rzadko mają okazję doświadczyć czegoś dobrego. Ich oczyma obserwujemy walkę o władzę, która odbywa się i w szkołach dla gladiatorów, i w domach publicznych. Poznajemy też ważne wydarzenia historyczne, takie o których opowiada się na ulicach, albo podsłuchanych przez nierządnice.
Autor powieści nie pominął brutalnych i krwawych scen. Napisał powieść z wielkim rozmachem. Czytając ją niemal czujemy zapach rozcinanych ciał, leje się posoka, wylewają wnętrzności. Żeby bohatrer przeżył, trzeba wielu utoczyć krwi. Ludzkie życie niewiele było warte. Lektura została napisana w taki sposób, by się podobała czytelnikom. Autor pewne rzeczy nieco pozmieniał, by były bardziej atrakcyjne dla współczesnych – co może niektórych drażnić. Widać wyraźnie, że mamy do czynienia z powieścią rozrywkową. Jednak „Zapomniany Legion” wciąga dzięki wartkiej akcji. Dobrym zabiegiem było podzielenie powieści na rozdziały, z których każdy jest poświęcony innej postaci. By poznać ciąg dalszy losów ulubionego bohatera trzeba cierpliwie czekać. Muszę przyznać, że chciałabym już móc zatracić się w lekturze drugiego tomu…
Takie powieści to świetna sprawa, by zachęcić młodych ludzi do poznawania historii – zdolny autor bez trudu udowodni, że dzieje naszych przodków to piekielnie interesująca kwestia.
A opisywana książka wydaje mi się bardzo ciekawa z uwagi na fakt, że Rzym zostaje odmalowany z perspektywy niewolników – jako czytelnik bardzo chętnie zagłębiam się w niziny społeczne, by z tamtych obszarów podziwiać kreowaną rzeczywistość 🙂
Dosyć to częsty zabieg, by pokazywać wielką historię z perspektywy maluczkich. Można nie tylko skupić się na ważnych wydarzeniach, ale też przybliżyć czytelnikom życie codzienne Rzymian.
Ech, ta czytanka długo śniła mi się po nocach 😀
Dawno nie czytałam nic w starożytnych klimatach, ostatnio chyba „Africanus, syn konsula”, ale chętnie bym nadrobiła zaległości, bo widzę, że szykuje się naprawdę rewelacyjna lektura!
Sięgnęłam po tę powieść, bo miałam ochotę przenieść się do czasów starożytnych. A „Zapomniany Legion” właśnie mi to umożliwił – bardzo przyjemna lektura. 🙂
Pingback: „Srebrny Orzeł” – Ben Kane | Czytam, bo chcę i już
Pingback: „Droga do Rzymu” – Ben Kane | Czytam, bo chcę i już