Wszyscy świetnie znają się na szkole (zwłaszcza na krytyce tej instytucji), bo przecież w końcu każdy spędził w niej ładnych parę lat. Czy wszyscy wspominają ją z sentymentem? A może w pamięci pozostały tylko koszmarne doświadczenia? Przyznam szczerze, że temat związany z edukacją jest mi bliski. Chętnie sięgam po książki, które ukazują współczesną szkołę, szczególnie z perspektywy nastolatków. Ludzi, którzy jeszcze nie są dorośli, a już nie czują się dziećmi. W debiutanckiej powieści Jarka Szulskiego zatytułowanej „Zdarza się”, wydanej kilka lat temu, można temu aspektowi przyjrzeć się bliżej.
Nie wiem dlaczego, ale jako nastolatka uwielbiałam powieści, których akcja rozgrywała się w szkołach, albo w rzeczywistości uczniowskiej. Ceniłam sobie „Sposób na Alcybiadesa” Edmunda Niziurskiego czy „Szatana z siódmej klasy” i „Bezgrzeszne lata” Kornela Makuszyńskiego. Jednak powieść Jarka Szulskiego nieco się różni od tych przywoływanych przeze mnie tytułów choćby ze względu na prowadzenie narracji. Poznajemy dwie postacie, które przeprowadzają nas przez tę opowieść. Mamy do czynienia z uczniem oraz nauczycielem. Ich szkołę poznajemy z obu perspektyw.
Dorosła postać przypomina samego Jarka Szulskiego, na co dzień nauczyciela geografii w gimnazjum imienia Tadeusza Reytana w Warszawie. Istotne jest też to, że autor ukończył Liceum im. Stefana Batorego. Opisywana w powieści szkoła, Piast, wzorowana jest właśnie na tej renomowanej placówce edukacyjnej. W Piaście pracę zaczyna młody mężczyzna, początkujący w zawodzie nauczyciela. Zostaje przyjęty na próbę, na kilka godzin w tygodniu. Miron Czarniecki ma podjąć się również trudnego zadania pełnienia roli wychowawcy.
Podopieczni geografa są gimnazjalistami rozpoczynającymi naukę w elitarnym Piaście. Już pierwszego dnia wyróżnia się Oskar. Chłopak, który pyta wychowawcę, czy będą dodatkowe godziny matematyki dla uczniów pragnących się rozwijać. Podczas lektury powieści „Zdarza się” wielokrotnie będziemy widywali rzeczywistość szkolną od strony ławki, a nie katedry. Jaka ona się okaże?
Jarek Szulski opisuje trzy lata pracy Mirona Czarnieckiego, jako wychowawcy. Nauczyciela szalonego, osobę prowokującą swoich uczniów, zmuszającą ich do myślenia i działania. Jego praca nie należy do łatwych. Jak trudne bywa porozumienie się z dojrzewającymi nastolatkami wie każdy, kto tego doświadczył. Ten belfer jednak nie narzeka nad tym, jak trudna jest współczesna młodzież w elitarnej szkole, a po prostu działa. Robi to w wyjątkowy sposób. Nie zastanawia, czy jego działania przyniosą owoce w postaci wysokich ocen. Z jednej strony może się wydawać, że stara się zdobyć sympatię gimnazjalistów. Jednak nie o to mu chodzi, by być belfrem lubianym, a by zyskać zaufanie młodzieży i nawiązać z nimi odpowiednią relację. Okazuje się, że czasami jest jedyną dorosłą osobą, do której młodzi mogą się zwrócić, gdy mają jakiś kłopot.
Oskar przechodzi swój nastoletni bunt w taki sposób, że traci w oczach kolegów, ale i dorośli nie darzą go szczególną sympatią. Tymczasem chłopak świetnie zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron. Jest wybitnie uzdolnionym uczniem, niestety jednocześnie osobą bardzo samotną. Pod tym względem blisko mu do wychowawcy. Nauczyciel choć świetnie radzi sobie z uczniami, nie znajduje uznania wśród kolegów z pracy. Jego nietypowe metody pracy nie zyskują ani poklasku, ani zbyt wielu naśladowców. Co spotka przez te trzy lata obu bohaterów? Jak będą kształtowały się ich wzajemne relacje?
Jarek Szulski opisuje współczesną szkołę, ale to nie jest jedyny temat, który tu podejmuje. Dzięki tej powieści będziemy zadawali sobie wiele pytań. Z tych najważniejszych tematów, które można tu zauważyć, to choćby kwestia dorastania do swojej roli. Zarówno nauczyciel, jak i uczeń przechodzą przez pewien etap w życiu i dojrzewają do pewnych zadań. Miron staje się nauczycielem, choć na początku nie ma żadnego doświadczenia. Z kolei Oskar znajduje się na rozstaju dróg i stara się podążyć jakąś ścieżką. Dzięki wychowawcy otrzymuje drogowskazy, bo Czarniecki jest jak latarnia morska. Wskazuje, którędy warto podążać. Nie nakazuje niczego swoim wychowankom, ale jest autorytetem, do którego młodzież po prostu lgnie.
Powieść „Zdarza się” została napisana w taki sposób, że zarówno młodzież, jak i sami dorośli znajdą coś dla siebie. Książka prowokuje, bywa niełatwa, ponieważ porusza także kwestie niewygodne, takie które nie zawsze chcemy wyciągać na światło dzienne. Widzimy jednak, że dla wszystkich wciąż jest nadzieja. Uczniowie czekają na nauczycieli z charyzmą, polskich odpowiedników Johna Keatinga ze „Stowarzyszenia umarłych poetów”, a nauczyciele na wspaniałą młodzież. Dzięki książce Jarka Szulskiego także początkujący belfrowie, zwłaszcza ci pełni pomysłów i energii do działania, zobaczą, że ten zawód daje coś niezwykłego, czego nie da się przeliczyć na rzeczy materialne.