Jeśli lubisz kryminały, raczej nie trzeba przedstawiać ci Jędrzeja Pasierskiego. “Źródło” to już siódmy tom cyklu z komisarz Niną Warwiłow, więc wielu czytelników zdążyło związać się emocjonalnie z tą bohaterką. Policjantka z pewnością nie ma łatwego życia, zarówno w pracy, ale również jako kobieta samotnie wychowująca córkę. Teraz spodziewa się kolejnego dziecka, choć nie powiedziała nic o ciąży ojcu maleństwa.
Nina Warwiłow postanowiła zrezygnować z wielkiego stołecznego życia. Na Pradze jest co robić, ale trudno o takie widoki, jak w górach. Kiedy w Beskidzie Sądeckim, w odludnym wąwozie, pasterz znajduje ciała słynnego podróżnika i jego żony, sprawą muszą zająć się odpowiednie służby, doszło bowiem do morderstwa. Zaskoczeniem dla wszystkich jest nie tylko sama zbrodnia, ale również fakt, że oprawca oszczędził malutkie, półtoraroczne dziecko.
Komisarz Nina Warwiłow zgadza się na poprowadzenie śledztwa. Choć wiele ryzykuje w związku z ciążą, przyjeżdża do doliny Popradu, aby zająć się sprawą. Od początku zadaje mnóstwo pytań. Nic nie umyka jej uwadze, jeśli tylko w jakiś sposób może przyczynić się do rozwiązania zagadki. Jak jednak rozmawiać z miejscowymi, jeśli są nieufni wobec Niny?
Okazuje się, że na miejscu zbrodni brakuje plecaka i aparatu podróżnika. Mężczyzna prowadził bloga podróżniczego i świetnie znał te tereny. Miejscowi nazywali go Łazęgą. Komu mógł się narazić i z jakiego powodu został zamordowany? A może to tylko przypadek, zbrodnia dokonana została w wyniku znalezienia się w niewłaściwym miejscu i czasie? Niekiedy okazja czyni kogoś mordercą, a innym razem ktoś planuje zbrodnię w najmniejszych detalach.
Podczas lektury poznajemy też dziewczynę, która mieszka w schronisku turystycznym prowadzonym przez jej ojca. Okazuje się, że właściwie to nastolatka zajmuje się turystami, gdyż jej ojciec nie należy do osób odpowiedzialnych. Zamiast prowadzić dziecko do szkoły, wolał wywiesić szarfy na drzewach, by wskazywały córce drogę, każe jej też pracować. Jednak Nina nie ma o tym wszystkim pojęcia i zastanawia się, co oznaczają wypłowiałe szarfy w wąwozie między schroniskiem a wsią Rytów.
Śledztwo prowadzi nas zarówno do Nowego Sącza, jak i po opuszczone hale pasterskie oraz do samego Rytowa, osady położonej wysoko w górach, gdzie osiedliła się nietypowa społeczność. Nina uważa, że zabójcą może być jeden z mieszkańców osady. Czy ma rację? Zastanawiająca jest zmowa milczenia, jaka tu obowiązuje. Nie wolno być konfidentem, jak nazywa się donosicieli. Choć zmienił się ustrój, to akurat ta zasada wciąż tu obowiązuje. Co zatem jest tytułowym źródłem? Czy zło, na które się zezwala, czy może należy szukać śladów w potoku?
Jędrzej Pasierski dostarcza czytelnikom świetnie dopracowany kryminał. Po raz kolejny autor udowodnił, że jest w świetnej formie pisarskiej. Zaczyna od intrygująco skonstruowanej zagadki, a kończy na ciekawie opisanym tle. Podobał mi się też klimat tej opowieści. Nina Warwiłow nie odkrywa przed nami wszystkiego, co wie. Zagadka się komplikuje i cały czas zastanawiamy się, jaką rolę odegrają najmłodsi bohaterowie tej książki: maluch, który przeżył oraz nastoletnie dziewczynka, która mieszka w schronisku. Oglądamy piękne okolice, choć nie tak dostępne, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Autor pokazuje zamkniętą społeczność, która skrywa swoje własne tajemnice i nie wypuszcza ich na światło dzienne. Policja jest tu intruzem, który zaburza spokój. Czy morderstwo skłoni ludzi do tego, by zaczęli mówić? Warto się przekonać i sięgnąć po tę powieść. Ponowne spotkanie z Niną Warwiłow uważam za satysfakcjonujące. Czekam na kolejny tom.