„Żywopłot” – Dorit Rabinyan

Żywopłot, Dorit RabinyanTemat miłości zakazanej nie jest niczym nowym. Wystarczy wspomnieć historię Romea i Julii. Jednak po tylu wiekach, czy ten motyw może być wciąż aktualny? Izraelska pisarka Dorit Rabinyan, w powieści „Żywopłot” pokazuje nam takie uczucie, które ze względu na podziały, wydaje się, że nie ma szansy na szczęśliwe zakończenie. Książka właśnie została wydana przez Smak Słowa. A w ten piątek na Festiwalu Literacki Sopot odbędzie się spotkanie z Dorit Rabinyan, autorką książki „Żywopłot”.

Pochodząca z Izraela Liat Binjamini przyjechała do Nowego Jorku na stypendium naukowe, by zajmować się tłumaczeniami prac naukowych i studiować anglistykę i językoznawstwo. Przez całe życie mieszkała w Tel Awiwie, ale jej rodzice byli irańskimi imigrantami. Teraz, w Stanach Zjednoczonych, jej wygląd budzi podejrzenia. Kiedy pracowała w kawiarni „Cafe Akwarium”, ktoś zgłosił na policję, że pisze maile po arabsku. To nic, że był to akurat język hebrajski, zasiano podejrzenie, że kobieta może być z Al-Kaidy. Dziwi ją wizyta policji, ale zdaje sobie sprawę, że całe to zamieszanie spowodował strach po zamachach z 11 września.

W kawiarni poznaje chłopaka, który uczy arabskiego jednego z przyjaciół Liat. Okazuje się, że Hilmi Nasir jest obiecującym artystą. Tyle, że przyjechał do Nowego Jorku z Hebronu, z Ramallah. W zasadzie Liam i Hilmi mogliby być sąsiadami, bo kobieta jest Żydówką z Tel Awiwu. Kłopot polega na tym, że on jest Palestyńczykiem a ona Izraelitką.

Miłość ponad podziałami mogła zaistnieć tylko na takim gruncie jak Nowy Jork. W swoim kraju pewnie by się nie spotkali, a nawet gdyby do tego doszło, mogliby się traktować jak wrogów. Teraz jednak rodzi się między nimi uczucie, ale od początku ma ono pewną skazę. Liam traktuje tę miłość jako coś czasowego. Uważa, że będzie musiała skończyć związek za kilka miesięcy, kiedy wróci do domu. Kobieta nie chce się przyznać przed rodziną do związku z mężczyzną arabskiego pochodzenia. Ukrywa tę relację przed ludźmi ze swojego kraju.

Hilmi chciałby, żeby Liam zaangażowała się w pełni, choć ma też świadomość, jak bardzo może to być nierealne. Cierpi z tego powodu i nie potrafi się pogodzić z tym, że ukochana w pewnym sensie się go wstydzi. Jego uczucie cechuje szczerość. Bohater wzbudza sympatię czytelników. Widzimy także, jak polityka potrafi dzielić. Żydzi tak bardzo chcą zachować swoją tożsamość, że często nie akceptują związków mieszanych. Odgradzają się od innych, a symbolem tego staje się mur, który budują, by oddzielić się od Palestyńczyków.

W powieści Dorit Rabinyan mowa o miłości w trudnych czasach. Widzimy bohaterów, którzy kochają się mimo wszystko, mimo barier. Dyskusje natury politycznej będą dla nich bardzo bolesne, ale dopiero uczestniczenie w życiu codziennym pokazuje, że można być razem. Obserwowanie innej kultury niczego im nie odbiera, a tylko poszerza horyzonty. Chociaż Liam postanowiła, iż po powrocie do domu zapomni o Hilmim, okazuje się to niemożliwe. Jaką przyszłość ma ten związek? Jak zakończy się ta historia?

Książka „Żywopłot” stała się bestsellerem, przetłumaczono ją na 15 języków oraz nagrodzono prestiżową izraelską nagrodą literacką Berstein Award. Nie obyło się też bez skandali, ponieważ niektórzy tę powieść chwalą, ale część żydowskich polityków uważa ją za niebezpieczną, gdyż według nich promuje niewłaściwe wartości. Polscy czytelnicy zobaczą konflikt izraelsko-palestyński od ludzkiej strony. Autorka skupia się przede wszystkim na uczuciach Liam, bo narracja prowadzona jest głównie z jej perspektywy. Obserwujemy od środka do czego może doprowadzić strach. Żydzi boją się Palestyńczyków, a lęk przed zamachami powoduje, że zamykają się w swoim kraju, otaczając wojskiem i murem. Nie dostrzegają zwyczajnych ludzi, którzy cierpią z tego powodu. Książka Dorit Rabinyan uświadamia, że warto się otworzyć na inne kultury, choć nie mówi, że będzie to łatwe.

  1. Książka sprawia wrażenie co najmniej interesującej. Sam zarys głównej historii, tj. wątek zakazanej miłości kojarzy mi się ze świetną powieścią „Inny kraj” autorstwa J. Baldwina. W sumie to dość ciekawe, że przez tyle wieków istota ludzka określa się mianem najinteligentniejszego stworzenia na ziemi, a mimo to wciąż promuje wartości, które nakazują dzielić ludzi na gorszych i lepszych ze względu na kolor skóry czy narodowość – niestety, ale człowiecza społeczność uwielbia uproszczenia, schematy i stereotypy.

    • Czasami odnoszę wrażenie, że odzywa się w nas coś najbardziej pierwotnego. Kiedyś było ważne, żeby żyć w jednym kręgu, bo pozwalało to przetrwać, ale dzisiaj to już przecież nieaktualne, a mimo to często zwycięża z racjonlnym myśleniem.

Skomentuj Anna Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *