Bolesław Bierut jest osobą, która kojarzy się z najbardziej mrocznymi czasami stalinizmu w Polsce. Piotr Lipiński postanowił przybliżyć nam tę postać. Dzięki biografii „Bierut. Kiedy partia była bogiem” mamy szansę, by zobaczyć, co sprawiło, że ten niepozorny i zwyczajny człowiek znalazł się na najwyższym szczeblu władzy w Polsce. Ludzie, którzy zajmowali najważniejsze stanowiska w czasach PRL-u intrygują, ponieważ w czasach kiedy o nich pisano najwięcej, informacje były mało wiarygodne. Czy po latach dowiemy się czegoś nowego?
Piotr Lipiński nawiązuje do podtytułu filmowej adaptacji powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego „Stara baśń. Kiedy słońce było bogiem”. Natomiast Zenon Kosiedowski napisał w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku powieść historyczną, „Gdy słońce było bogiem”. Autor książki zaczyna od sześćdziesiątych urodzin Bieruta, które obchodzono bardzo hucznie. Był rok 1952 i ludzie składali życzenia swojemu przywódcy. Stefania Maliszewska pisała, że nie może wiele dać, ale deklaruje, że chętnie obetnie sobie lewą rękę dla Bieruta. Natomiast Julian Tuwim stwierdził, że przetłumaczy przed terminem poemat Mikołaja Niekrasowa. Zestawienie tych dwóch postaci pokazuje nonsensowną wiarę w system komunistyczny.
Podczas pogrzebu Bolesława Bierut w kościołach dzwoniły dzwony. Dzisiaj wydaje się to niewyobrażalne. Piotr Lipiński opisuje system komunistyczny, który po drugiej wojnie światowej stał się nową religią. Stalina i partię traktowano z boskim namaszczeniem, ale tych elementów kojarzących się z wiarą jest znacznie więcej – choćby przypominająca spowiedź samokrytyka składana przez członków partii.
Skąd wziął się Bolesław Bierut? Co go ukształtowało? Urodził się w 1892 roku pod Lublinem, ale nie udało mu się zdobyć wykształcenia. Pracował jako drukarz i o tym, że był zwykłym robotnikiem w czasach PRL-u wspominano chętnie. Jednak nie pojawiały się informacje o Bierucie jako ministrancie, czy sprzedawcy śliwek. Propagandowe hagiografie przedstawiały tego człowieka jak komunistycznego świętego. Po raz kolejny elementy religijne wysuwają się na pierwszy plan.
Autor biografii wspomina ciekawą historię człowieka, który ukształtował ideologicznie młodego Bieruta. Był nim Jan Hempel (znany też jako Jan Bezdomny), człowiek o niezwykle bogatym życiorysie. Hempel namawiał młodych robotników do obalenia kapitalizmu, a z czasem przekonał się do komunizmu. Tyle, że Jan Bezdomny stał się ofiarą „wielkiego terroru” w ZSRR. Jednak dla Bolesława Bieruta w tym czasie najważniejszy już był Józef Stalin.
Dzięki książce Piotra Lipińskiego widzimy, jak ze zwykłego urzędnika Bolesław Bierut staje się prezydentem, czyli najważniejszą osobą w państwie. Przywódca powinien wykazywać się ściśle określonymi cechami, a towarzysz Tomasz z pewnością ich nie posiadał. Nie był charyzmatycznym politykiem, a zajmowane stanowisko go nie zmieniło – pozostał taką szarą i nijaką postacią. To że przeżył czystki polityczne Stalina było dziełem przypadku. Mimo to Bierut okazał się bezwolnym pionkiem w rękach przywódcy ZSRR.
W biografii nie brakuje informacji o czasach, w których żył Bolesław Bierut. Sprawia to, że mamy lepszy obraz momentu w historii Polski „kiedy partia była bogiem”. Pozwala to lepiej zrozumieć kontekst, choć nie tłumaczy samego komunistycznego prezydenta. Piotr Lipiński podając odbiorcom informacje o Bolesławie Bierucie miał bardzo trudne zadanie, by wybrać ze źródeł te prawdziwe i rzetelne fakty. Uświadamia też nam, że świadkowie z którymi rozmawia, nie zawsze byli wiarygodni. Jeden z rozmówców pokazywał oddanie ideologii, jako rodzaj ślepej miłości. Tyle, że tacy ludzie mają klapki na oczach, ale Lipiński przestrzega przed tym czytelników. Daje obraz tego, jak postrzegali rzeczywistość komuniści w czasach stalinizmu i do jakich zbrodni to prowadziło.
Opisując postać Bolesława Bieruta, Piotr Lipiński pomaga nam lepiej ją zrozumieć. Wyłania się obraz człowieka, który pozwolił na to, by ideologia go zaślepiła i nie pozwoliła patrzeć na rzeczywistość obiektywnie. Sam autor nie ocenia postaci, to pozostawia odbiorcom. Najtrudniejsze okazało się pokazanie Bieruta jako jednostki ludzkiej, z jego uczuciami, czy dylematami. Ten prywatny obraz się pojawia, ale dzisiaj trudno by był jasny. Z jednej strony mamy przecież człowieka kulturalnego, grzecznego wobec dam, fotografującego się z dziećmi, a z drugiej zdajemy sobie sprawę, ile osób w tym czasie stało się ofiarami systemu. Piotr Lipiński pokazuje bezkrytycznego wyznawcę ideologii, który dzięki swej niezłomnej wierze mógł zostać pierwszym człowiekiem w państwie.
Ha, podobają mi się te nawiązania do religii – okazuje się, że natura ludzka jest bardzo oporna na zmiany i nie sposób wyplenić z niej pierwiastka transcendentalnego oraz tendencji, by wyjaśnienia zjawisk niezrozumiałych i tajemniczych szukać w takich pojęciach jak „Bóg” czy „Absolut”.
A sam Bierut, przynajmniej dla ludzi młodszych, to chyba głównie nazwisko, będące synonimem stalinizmu w Polsce. Przyznaję, że sam bardzo niewiele wiem na temat tej postaci. Dlatego tym bardziej cieszy mnie powstanie tego typy pozycji.
Wprawdzie wiedziałam o tych quasi-religijnych metodach działania komunistów, ale tu autor pokazał na jaką skalę były te działania, a także wiara w system stalinowski.
To jednak książka nie dla mnie, ja jednak stronię od wszelkiego rodzaju polityki…
Dla mnie to czysta historia, a obok takich książek nie potrafię przejść obojętnie.