„Tancerze burzy. Wojna lotosowa I” – Jay Kristoff

Tancerze burzy. Wojna lotosowa I, Jay KristoffO istnieniu serii „Tancerze burzy” Jaya Kristoffa dowiedziałam się niedawno, a pozytywne opinie na temat tych książek dla starszych nastolatków skusiły mnie do sięgnięcia po pierwszy tom noszący podtytuł „Wojna lotosowa”. Postanowiłam zobaczyć, czy powieść rzeczywiście jest warta uwagi. Teraz już wiem, jaką książkę podsuwać nawet najbardziej wymagającej młodzieży. Otrzymujemy niebanalną opowieść fantasy w nurcie steampunkowym. Okazuje się, że wciąż jeszcze można wnieść coś ciekawego do utartych schematów i motywów. W powieści „Tancerze burzy. Wojna lotosowa I” nie zabraknie ważnych tematów, zobaczymy również uniwersalne wartości.

Główną bohaterką jest szesnastoletnia Yukiko. Mieszka wraz z ojcem na jednej z wysp Shima. W świecie skażonym przez lotos. Roślinę, którą przetwarza się na paliwo. Skutki uboczne takich upraw są przerażające. Nikt jednak nie zwraca uwagę na zanieczyszczenie środowiska. Ani wysoka umieralność na „czarnopłuco”, ani wszechobecny brud i brak niebieskiego nieba oraz istot żywych innych niż człowiek nie powoduje zmian w postępowaniu ludzi. Tak naprawdę liczy się gospodarka a nie człowiek. Krwawy lotos to również roślina, która uzależnia i odurza tych, którzy ją palą. Jednym z takich narkomanów jest ojciec Yukiko.

Na początku powieści główna bohaterka jest pogodzona z rolą, którą będzie musiała pełnić, jako córka swego ojca. W świecie wysp Shima ludzie poddani są dyktaturze szoguna. Tyrana i despoty, który kieruje się własnymi kaprysami. Próba przeciwstawienia się władcy jest z góry skazana na niepowodzenie. Poddani uczą się milczeć i znosić swoje cierpienia w ciszy. Na rozkaz szoguna Yorimoto ojciec Yukiko ma odnaleźć i schwytać niezwykłą istotę. Taką, o której słyszano jedynie w legendach. Dziewczyna dołącza do wyprawy, która poluje na gryfa – tygrysa gromu. Władca bowiem miał sen, w którym ujrzał siebie, dosiadającego to mityczne stworzenie. Ku zaskoczeniu dziewczyny okazuje się, że ojcu udaje się odnaleźć gryfa. Czy uda się go złapać? Żeby za dużo nie zdradzać podpowiem, że los zwiąże Yukiko z niezwykłą bestią. Wszystko przez pewien niezwykły dar, który posiada nastolatka. Spotkanie tygrysa burzy zmieni wszystko nie tylko w życiu Yukiko.

Powieść „Tancerze burzy. Wojna lotosowa I” początkowo może wydawać się trudna w odbiorze w związku z tym, że Jay Kristoff buduje świat przedstawiony prawie od nowa. Daje nam rzeczywistość, w której właśnie dochodzi do apokalipsy, choć krótkowzroczni ludzie tego nie dostrzegają, a nawet jeśli to widzą, niewiele są w stanie zrobić. Autor łączy ten świat z japońską mitologią oraz buduje system społeczny kojarzący się z systemem feudalnym rodem ze średniowiecza, kiedy w Japonii władzę sprawował szogun. Na szczęście nie brakuje na końcu książki indeksu, który pozwala szybko pojąć najtrudniejsze terminy czy dotyczące dawnych wierze, czy nawet stosowanych rodzajów broni i ubrań.

Odbiorca po pierwszym trudnym momencie łatwo wpadnie w wir wydarzeń. Pisarz na początku odkrywa pewne karty, podpowiada dokąd prowadzi nas ta historia. Jednak i tak poczujemy się zaskoczeni tym, w którym kierunku wszystko się rozwinie. Postać główna jest wprawdzie już ukształtowana, doskonale wie, co jest dobre, ale szybko zobaczy, że nic nie jest czarno-białe. Nauczy się, że podejmowane wybory nie zawsze są łatwe, tak samo ocena innych. Dziewczyna będzie miała nie tylko do czynienia z walką ze złem, będzie chciała także chronić to, co dla niej najcenniejsze. Coś jednak będzie musiała poświęcić. Walka o władzę, intrygi, miłość, zaufanie – Yukiko doświadczy bardzo wiele. Jay Kristoff tak zbudował tę opowieść, by czytelnik czuł się zaintrygowany tym, co będzie dalej, ale daje nam również złożone postacie, choć łatwo mogły okazać się schematyczne – na szczęście autor tego uniknął. W ten sposób powstała  wielowymiarową powieść, która zmusza do myślenia. Autor porusza się wprawdzie w pewnej konwencji, ale udało mu się wykreować naprawdę ciekawą rzeczywistość. Czas sięgnąć po drugi tom i sprawdzić dokąd wszystko prowadzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *