„Szczęście dla zuchwałych” – Petra Hülsmann

Szczęście dla zuchwałych, Petra HulsmannKiedy koleżanki pytają mnie o polecenie ciekawej i niebanalnej  książki, którą  zaliczyć można do kobiecej literatury obyczajowej,  nie zawsze potrafię od razu odpowiedzieć na prośbę. Rynek wydawniczy jest zarzucony tytułami, na okładkach których widnieją piękne kobiety, ponieważ  według specjalistów od sprzedaży zachęca to do kupna danej powieści. Mnie to z kolei doprowadza do białej gorączki, ponieważ sugeruje, że będę miała do czynienia z literaturą łatwą, lekką i przyjemną, choć niekoniecznie najwyższych lotów. Czasami poddaję się, bo w tym zalewie podobnych obwolut  nie mam pojęcia, co wybrać. Wśród takich powieści obyczajowych skrywają się książki poruszające naprawdę różnorodną tematykę oraz poziom literacki. Łączy je właśnie płeć piękna, zarówno jeśli chodzi o autorkę, jak i wygląd okładki.

Niedawno Wydawnictwo Initium opublikowało powieść „Szczęście dla zuchwałych”. Autorką książki jest Petra Hülsmann. To pierwsza powieść tej pisarki tłumaczona na język polski. Za przekładem stoi Agnieszka Hofmann, znana również z przybliżania czytelnikom książek Inge Löhnig.

W powieści „Szczęście dla zuchwałych” na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że oto wszystko dzieje się tak, jak wymaga schemat lekkich i zabawnych opowieści. Młoda kobieta prowadzi swobodny tryb życia (i pełen omyłek), ponieważ jest całkowicie niezależna. Nikt jej do niczego nie zmusza, a wszystkie błędy da się przecież obrócić w żart. Jej hasłem życiowym jest zresztą powiedzenie: „Joie de vivre!”. Jednak  nad ową radością życia snuje się pewien cień.

Nikt nie traktuje Marie poważnie, nawet ona siebie. Nic dziwnego. Kiedy pojawia się na bankiecie, w czasie którego ma godnie reprezentować imię rodzinnej firmy, wzbudza aferę. Prowadzenie stoczni ojciec przekazał starszej z sióstr, więc Marie nie uważa, że powinna się wykazywać zdrowym rozsądkiem. Wszystko zmieni się w dniu, kiedy siostra Christine oznajmi jej, że choruje na raka. Ojciec nakazuje reprezentowanie rodziny w stoczni Marie, do czasu aż starsza córka wyzdrowieje. Beztroska znika w jednej chwili.

Główna bohaterka  będzie musiała stanąć oko w oko z wyzwaniami, o których do tej pory nie miała pojęcia. Wprowadza się do Christine, matki samotnie wychowującej dwoje dzieci. Teraz to Marie ma przejąć jej obowiązki. Do tego nowa praca w stoczni. Marie po raz pierwszy opiekuje się drugim człowiekiem i czuje za kogoś odpowiedzialna. Czy przez takie trudne doświadczenia przestanie być imprezowiczką z beztroskim podejściem do życia?

Tytuł książki sugeruje być może, że bohaterka bez skrupułów sięga po szczęście. Jest jednak inaczej. Marie skrywa pewne tajemnice, a to co pokazuje na zewnątrz, stanowi  pewnego rodzaju powłokę ochronną. Ma bronić ją przed zaangażowaniem w związki, czy odpowiedzialną pracą. Lepiej udawać trzpiotkę nie mającą o niczym pojęcia, niż podejmować zobowiązania, albo trudne decyzje. Nowy szef w stoczni ojca z czasem orientuje się, że wcale nie ma do czynienia z egoistką. Ona natomiast będzie robiła wszystko, by Daniel się nią nie zainteresował. Dlaczego tak się broni przed uczuciem?

Historia „Szczęście dla zuchwałych” zaskoczyła mnie swoją tematyką. Dałam się zwieść początkowi, bo wydawało się, że będzie to historia o osobie prowadzącej lekkie, choć puste (za to zabawne) życie. Z czasem okazuje się, że Marie ukryła swoją wrażliwość pod otoczką beztroski. Nikt przecież nie będzie wymagał czegokolwiek od osoby nieodpowiedzialnej i nieroztropnej. Dopiero choroba siostry spowoduje, że kobieta ponownie przyjrzy się swemu życiu, a także odważy się zaangażować w kilka rzeczy, które okażą się dla niej istotne.

Powieść dotyka poważnych problemów. Pokazuje zmaganie się z chorobą i wszystkim, co się z tym wiąże. Między siostrami aż kipi od emocji. Podobnie dzieje się w relacji z najbliższymi głównej bohaterki. Mimo to Petra Hülsmann potrafiła posłużyć się w odpowiednim momencie humorem. Komizm przeplata się ze wzruszeniem, ponieważ autorka porusza również sprawy związane z trudnym dzieciństwem, czy chorobą. Oprócz tego zaletą powieści jest to, że bohaterki nie są pokazane jako te, które potrzebują silnego ramienia mężczyzny, by żyć w pełni. Wprawdzie Marie znajdzie miłość swojego życia, ale Petra Hülsmann wyraźnie pokazuje, że spełnienie i szczęście zależy od tego, czy realizujemy się zgodnie z własnym ja, ze swoimi marzeniami oraz talentami. Książka „Szczęście dla zuchwałych” została skonstruowana w taki sposób, by zaciekawić czytelnika. Nawet nie zauważymy, że ponad pięćset stron przeczytaliśmy w kilka chwil.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *