„Hiacynt. PRL wobec homoseksualistów” – Remigiusz Ryziński

Hiacynt, Remigiusz RyzińskiWielu z nas pierwszy raz usłyszało o akcji „Hiacynt” dzięki filmowi o tym samym tytule w reżyserii Piotra Domalewskiego, który można obejrzeć na Netflixie. Akcję o takim kryptonimie w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku przeprowadziła milicja we współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Były to nagonki na homoseksualnych mężczyzn oraz ich masowe spisywanie i przesłuchiwanie. Wszystko miało miejsce w czasach w latach 1985-1987.

Remigiusz Ryziński swoją opowieść zaczyna od śmierci Stanisława Dzieduszyckiego. Mężczyzna został zamordowany w 1973 roku. Sprawca został schwytany, osądzony i skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano. Potem zaglądamy do miejsc publicznych, w których spotykać mieli się geje, czyli do toalet oraz tak zwanych „grzybków”. Przenosimy się do czasów, kiedy słyszano już o AIDS. Dlatego spotykanie się mężczyzn na przypadkowy seks niosło ze sobą ryzyko zarażenia i wiązało się ze strachem.

Autor reportażu skupia się na czasach u schyłku PRL-u, ale wspomina, że już rok po śmierci Stalina podejmowano próby spisywania homoseksualnych mężczyzn. Kiedy jednak w 1985 roku akcję „Hiacynt” zatwierdził generał Zenon Trzciński, a podpisał pułkownik Zbigniew Jabłoński, czasy były inne. Komunizm dogorywał, w podziemiu działała „Solidarność”. By dowiedzieć się o tym, co dzieje się w społeczeństwie, trzeba mieć współpracowników oraz informatorów. Ludzi, którzy obracają się w każdej grupie społecznej. Dlatego akcja „Hiacynt” mogła również spowodować, że władzy uda się dotrzeć do tych konspirujących, właśnie przy pomocy zastraszonych gejów.  Być może stąd wziął się pomysł, aby spisać wszystkich homoseksualistów w kraju. Akcja nie dotyczyła lesbijek, ani księży. Tymi ostatnimi, podobnie jak intelektualistami zajmowało się SB.

Jak wyglądają słynne teczki oraz akta zgromadzone w IPN-ie? Remigiusz Ryziński opowie nam o tym dokładnie. Razem z nim przyglądamy się nawet papierowi, atramentowi i temu jak po latach traci kolor (bądź nie). Te dokumenty stają się podstawą tego reportażu. Do tego dochodzą rozmowy z ludźmi, którzy pamiętają te wydarzenia. Niestety nie jest ich zbyt wiele, a przydałyby się komentarze wymienianych w tekście osób, choć może pandemia nie pozwalała do wszystkich dotrzeć?

Podczas lektury reportażu „Hiacynt” oglądamy świat ukazany przez pryzmat języka milicji, stosowanego wobec osób homoseksualnych. Ryziński oddaje ten język, co jest dla czytelnika trudne. Łatwo się domyślić, że nie ma tu mowy o jakiejś subtelności, czy współczesnej poprawności. Wczuwamy się w opisywaną sytuację, gdyż reporter posługuje się metodami znanymi z fikcji literackiej. Dramatyzuje, uzupełnia pewne luki, więc niekiedy łatwo poczuć się jak podczas lektury powieści. Niedawno czytałam książkę Tomasza Jędrowskiego pt. „Płynąc w ciemnościach” poruszającą podobny temat. Widzimy w tej powieści rzeczywistość PRL-owską i chłopaka, który ze względu na swoją orientację seksualną nie może się w tym świecie odnaleźć. W „Hiacyncie” autor posługuje się chwilami podobnymi narzędziami.

„Hiacynt” to reportaż, który z pewnością przybliża sytuację homoseksualnych mężczyzn w czasach PRL-u, nie tylko w związku z tytułową akcją. Czytelnik podczas lektury musi jednak składać sobie informacje, które otrzymuje i układać je w całość. Przyznam, że nie jest to łatwe. Z jednej strony otrzymujemy wszystkie podstawowe informacje, np. na temat tego czym był „Hiacynt”, jak wyglądała sama akcja, kim byli tajni współpracownicy, ale z drugiej strony trudno zrozumieć tok myślenia autora. Niekiedy nie mamy pewności, czy podążamy we właściwym kierunku i wyłapujemy wszystkie niuanse. A przecież po to czytamy reportaż, żeby się czegoś dowiedzieć. Po lekturze łatwiej nam będzie wyobrazić sobie zupełnie inną, choć nie tak odległą rzeczywistość. Świat, w którym nie ma szans na jakąkolwiek wolność. Widzimy ludzi zastraszonych, ukrywających własną tożsamość, choć w momencie, kiedy odniesiemy to do czasów współczesnych dostrzegamy, że ta historia może nam wiele mówić o zniewoleniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *