„Małe przyjemności” – Clare Chambers

Małe przyjemności, Clare ChambersNiedawno została wydana powieść pt. „Małe przyjemności”. Jej autorka, Clare Chambers, do tej pory nie była znana polskim czytelnikom. Tytuł, o którym wspomniałam, jest pierwszą książką autorki przetłumaczoną na język polski, choć sama pisarka ma na swoim koncie całkiem spory dorobek literacki. Clare Chambers urodziła się w Wielkiej Brytanii, ale jako młoda kobieta wyjechała do Nowej Zelandii. Tam też powstała jej pierwsza książka. Obecnie autorka mieszka i tworzy w hrabstwie Kent.

Akcja powieści „Małe przyjemności” rozgrywa się w Anglii, a główna bohaterka jest dziennikarką w gazecie „Echa Północnego Kentu”. Historia zaczyna się na początku lata 1957 roku. Jak wyglądało w tych czasach życie takiej kobiety, jak Jean Swinney? Osoby niezależnej, bez własnej rodziny? Życie codzienne niemal czterdziestoletniej Jean toczy się według pewnej rutyny. Nawyki sprawiają, że wszystko dzieje się w przewidywalny sposób. Nie ma tu miejsca na jakieś skrajne emocje. Są za to drobne przyjemności, które można celebrować zaczynając od porannego papierosa.

Na pozór wszystko jest nudne i szare. Panna Swinney nigdy nie wyszła za mąż, gdyż to jej przypadła opieka nad zupełnie niesamodzielną matką. Jean czuje się odpowiedzialna za rodzicielkę, utrzymuje i zajmuje się nią. Matka odmawia wychodzenia z domu, więc dziennikarka nie ma tak naprawdę wiele czasu dla siebie. Dlatego dla Jean tak ważne są te krótkie chwile dla siebie. Nie ma mowy, by kobieta wychodziła gdzieś po pracy ze znajomymi. Musi przebywać w domu z matką, inaczej czuje się źle, a starsza pani ma swoje humory, jeśli córka chce dokądś pójść, czy pojechać.

Pewnego dnia do redakcji, w której pracuje panna Swinney, przychodzi list. Gretchen Tilbury dowodzi w nim, że zaszła w ciążę w wyniku dzieworództwa. Zadanie Jean polegać ma na tym, by przeprowadziła śledztwo w tej sprawie. Zarówno od strony naukowej, jak i w konfrontacji z nadawczynią listu. Jean sprawdza, czy ma do czynienia z osobą w pełni władz umysłowych. Okazuje się, że zarówno Gretchen, jak i jej bliscy, są zwykłymi, przeciętnymi obywatelami. Naukowcy mają z kolei za zadanie sprawdzić, czy rzeczywiście w przypadku Gretchen doszło do partenogenezy.

Jean często spotyka się z Gretchen, jej mężem i córką. W pewnym momencie odkrywa, że między nią, a rodziną Tilbury nawiązuje się pewna więź. Kobieta chętnie uczestniczy w życiu sympatycznej trójki. Jednocześnie szuka odpowiedzi na swoje pytania dotyczące tajemnicy narodzin Margaret. Czego dowie się Jean i dokąd poprowadzi ją to reporterskie śledztwo?

W powieści Clare Chambers nie znajdziemy wartkiej akcji, a przede wszystkim oglądamy rzeczywistość powojenną na przedmieściach Londynu w drugiej połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wprawdzie panowały zdecydowanie lepsze warunki materialne niż w Polsce, ale i w Anglii wciąż widać było negatywne skutki wojny. Clare Chambers pokazuje, że nie wszystkie kobiety mogły pełnić tradycyjną rolę matki i żony. Po drugiej wojnie światowej brakowało mężczyzn, a Jean czuła się w obowiązku, by zająć się matką. Na początek wydaje się, że historia będzie nudna jak flaki z olejem. Bohaterka prowadzi właśnie taki tryb życia. Przewidywalny w najdrobniejszych szczegółach. Tyle, że śledztwo, jakie poprowadzi Jean, pozwoli na złamanie rutyny. W jej życie wkradnie się coś nowego. Jakiś płomyczek radości i szczęścia. Cieszy ją, że może oglądać to, co dzieje się w rodzinie Gretchen. Czuje się trochę jej częścią.

Clare Chambers prowadzi narrację w taki sposób, byśmy rozumieli lepiej, jak wyglądała sytuacja samotnych kobiet w połowie ubiegłego wieku. W pracy wciąż daleko było do równouprawnienia, a jeszcze nie nadeszły lata sześćdziesiąte z całą ich swobodą. W „Małych przyjemnościach” nacieszyć się możemy detalami. Szczegółami w opisach codzienności, strojów, smaków dań, faktur materiałów, wyglądzie wnętrz i ogrodów. Na pierwszym miejscu znajdą się jednak emocje i droga Jean do szczęścia. Choć kobieta myśli, że wszystko ma już za sobą, okazuje się, że bardzo się myli.

W „Małych przyjemnościach” nic nie dzieje się bez powodu. Jednak to wszystko zrozumiemy dopiero w finale. On będzie największym zaskoczeniem. Nie należy dać się zwieść nieśpiesznej akcji, ponieważ odbiera czujność i sprawia, że nagle dostajemy niespodziewaną dawkę emocji.

PS Powieść na język polski przełożyła Magdalena Sommer.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *